Przez dwie godziny do sieci elektroenergetycznej w Niemczech trafiło ilość energii wytwarzanej z odnawialnych źródeł, która spełniła zapotrzebowanie całego kraju. Blisko 1/5 energii musiała trafić do sąsiednich krajów, a niemieccy producenci dopłacali do odbiorów.

Według danych przekazanych przez Niemiecką Agencję ds. Sieci, we wtorek, 1 maja zapotrzebowanie całego kraju wynosiło 53,768 GW. Do sieci trafiło tymczasem prawie 53,978 GW energii wytwarzanej w elektrowniach wiatrowych, słonecznych i wodnych oraz instalacjach na biomasę i biogaz.

Teoretycznie energia z atomu i węgla przez dwie godziny stała się w Niemczech zbędna. Nie zrezygnowano z niej z uwagi na bezpieczeństwo energetyczne.

Polska nie skorzystała

Wytworzona w tym czasie nadwyżka 15 GW trafiła do sąsiednich krajów regionu. A że w części z nich 1 maja był dniem wolnym od pracy, tego dnia spadło też zapotrzebowanie na energię. Niemieccy producenci musieli dopłacać za jej odbiór przez sieci energetyczne średnio ok. 300 zł/MWh.

Na sytuacji nie skorzystali polscy odbiorcy, ponieważ energia z Niemiec w zdecydowanej większości jest tylko transportowana przez nasz kraj – Polskie Sieci Elektroenergetyczne udostępniały tylko niewielkie możliwości do jej importu. Cena giełdowa była dość wysoka jak na dzień wolny od pracy i wyniosła 150 zł za 1 MWh.

Coraz więcej energii z OZE

Według danych z Instytutu Fraunhofera 15 lat temu energia z OZE stanowiła w Niemczech około 8 proc., w roku 2016 było to niemal 34 proc., rok temu – 36,6 proc., a do końca kwietnia 2018 r. – 42 proc. Oznacza to, że już w 2017 r. Niemcy osiągnęli, zaplanowany na 2020 r., 35-procentowy udział OZE w systemie energetycznym kraju.

Od 2007 do 2017 r. produkcja energii wytwarzanej w elektrowniach atomowych spadła tam z 140 do 76 TWh, z węgla kamiennego – ze 142 do 94 TWh, z brunatnego ze 155 do 148 TWh. Więcej produkowane jest energii elektrycznej z gazu ziemnego (z 78 do 86 TWh). W tym samym czasie krajowe zapotrzebowanie na energię spadło z 622 do 600 TWh, a jej ogólna produkcja wzrosła z 640 do 654 TWh. Niemcy są więc drugim największym eksporterem energii w Europie zaraz po Francji.

Specjaliści prognozują, że rekord, który padł 1 maja, już niedługo może zostać pobity. Podobnie jak rzecz miała się w Wielkiej Brytanii, która w kwietniu przez ponad dwie doby produkowała energię bez udziału węgla.

Źródła: wysokienapiecie.pl, next.gazeta.pl

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj