Projekt nowego rozporządzenia o mechaniczno-biologicznym przetwarzaniu odpadów negatywnie wpływa na środowisko i stawia w niekorzystnej sytuacji inwestorów, którzy zainwestowali w nowe technologie – uważa Magdalena Markiewicz ze spółki Eneris Surowce.

Grupa Eneris posiada działającą instalację MBP w Jaroszowie na Dolnym Śląsku, za miesiąc otworzy też kolejną w Małopolsce. Trwają już także wstępne ustalenia dotyczące uruchomienia kolejnych instalacji tego typu. Projekt rozporządzenia ministra środowiska ws. MBP, który ukazał się w kwietniu, wzbudził poruszenie w branży, a w gronie niezadowolonych jest właśnie także Eneris.

– Proponowane brzmienie rozporządzenia zaprzecza definicji instalacji zawartej w Dyrektywie IPPC oraz w Prawie Ochrony Środowiska, w którym ustawodawca jasno określił, że instalacja przynależy do jednego podmiotu i położona jest na terenie jednego zakładu. Projekt Ministerstwa legalizuje rozdzielenie zintegrowanego dotychczas procesu mechaniczno–biologicznego na mechaniczny i biologiczny. Dopuszcza zatem prowadzenie dwóch odrębnych procesów przez dwa odrębne podmioty w dwóch niezależnych instalacjach – zwraca uwagę Magdalena Markiewicz ze spółki Eneris Surowce. – W praktyce rozdzielenie kompleksowego procesu zagospodarowania odpadów pozwoli na przyjmowanie całego strumienia zmieszanych odpadów przez podmioty nie posiadające technologii do całościowego ich zagospodarowania, a jedynie część mechaniczną lub część biologiczną. Frakcja nieprzetworzona będzie zagospodarowana poza instalacją, jak to niestety się dotąd zdarza – tylko na papierze – a faktycznie deponowana w nielegalnych miejscach. Rozdzielenie zdecydowanie utrudni kontrolę sposobu i ostatecznego miejsca zdeponowania odpadów – dodaje.

Zdaniem M. Markiewicz, poza negatywnym wpływem na środowisko naturalne rozwiązanie zawarte w rozporządzeniu stawia w niekorzystnej i niekonkurencyjnej sytuacji inwestorów, którzy doprowadzili instalacje do stanu zgodnego z zapisami obecnego rozporządzenia oraz zainwestowali w nowe technologie. – Jeśli RIPOK-iem będzie mogła zostać instalacja posiadająca tylko fragment technologii, jej koszty będą znacznie niższe, ponieważ prowadzić będzie tylko część procesu. Biostabilizacja nie będzie już podlegać dokładnej kontroli, odpady będą mogły trafiać do różnych odbiorców, nie dając gwarancji przeprowadzenia procesu, ani jego prawidłowości, a tym bardziej weryfikowania ilości i miejsc dalszego zagospodarowania stabilizatu. W nowym rozporządzeniu wymagania co do instalacji powinny być zaostrzone aby uzdrowić system gospodarki odpadami, prowadzony obecnie częściowo w szarej strefie. Tymczasem wymagania są liberalizowane i rozdzielane, a w tym wypadku prawo piętnuje podjęcie inwestycji i budowanie kompleksowych i nowoczesnych instalacji MBP – uważa M. Markiewicz.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj