1 / 7

Mikroplastiki, mała retencja, finansowanie prośrodowiskowych działań z zakresu zagospodarowania wody – to część zagadnień podejmowanych podczas drugiego dnia Envicon 2020 w sesji Envicon Woda.

O wyzwaniach, jakie stoją przed Unią Europejską – w tym Polską – w zakresie gospodarki wodnej i ściekowej kontekście Europejskiego Zielonego Ładu, mówili Anna Marczak i Alfonso Alcolea z Marine Environment & Water Industry Unit przy Komisji Europejskiej.

W ciągu najbliższych lat przepisy będą się zmieniały. – Unijna polityka w zakresie gospodarki wodnej jest niezwykle istotna, bo by utrzymać żywotność ekosystemów to woda jest najważniejsza – podkreślał Alcolea.

Dokąd zmierza “wodna Europa”

Jako przykład kierunków w jakich podąża Unia Europejska wymienił m.in. cel renaturalizacji 25 tys. km rzek na terenie całej Europy. Wiąże się to z przywróceniem naturalnego biegu tych rzek, przywróceniem bioróżnorodności i usunięcia przestarzałej infrastruktury hydrotechnicznej – zauważył.

Przywrócenie naturalnego przepływu w tych rzekach będzie jedną z części strategii na rzecz bioróżnorodności. – Wykorzystanie naturalnych rozwiązań sprawi, że uda się „uruchomić” infrastrukturę zieloną w miejsce tej przestarzałej, tak, aby w większym stopniu troszczyć się o naturę i ekosystemy – podkreślił.

KE ma skupić się także na rolnictwie i produkcji żywności, które wywierają ogromny wpływ (i naciski) na kształtowanie gospodarki wodnej w Europie. Jak zauważył Alcolea, ta działalność – choćby ze względu na obecność pestycydów w wodzie – powinna być nastawiona bardziej proekologicznie niż jest obecnie.

Jego prezentację uzupełniała Anna Marczak. Jak mówiła, KE większy niż dotąd nacisk kładzie na dostęp do wody pitnej dla wszystkich, obniżeniem poziomu sprzedaży wody pitnej w butelkach. Istotne ma stać się również ponowne wykorzystywanie wody z oczyszczalni ścieków.

Prace trwają także nad dyrektywami dotyczącymi woda w kąpieliskach, dyrektywą dotyczącą oczyszczania ścieków komunalnych i wykorzystywania osadów ściekowych w rolnictwie.

Kolejna nowość to komunikat komisji na temat strategicznego podejścia KE substancji farmaceutycznych w środowisku – cyklu od produkcji do utylizacji. – Widać, że temat jest aktualny i dużo będzie się działo, i dzieje się, w Europie w tej kwestii – podkreślała.

Czy mikroplastiki nam zagrażają?

W swoim wystąpieniu dr inż. Anna Kozera-Szałkowska, PlasticsEurope Polska starała się wyjaśnić czym są mikroplastiki, w jaki sposób dostają się do środowiska i jak sobie z nimi poradzić.

Mikroplastiki to bardzo małe (mniejsze niż 5 mm) cząstki stałe, zbudowane z mieszanin polimerów i dodatków funkcjonalnych. Mogą zawierać resztkowe zanieczyszczenia powstające w procesie produkcji i powstają najczęściej na skutek defragmentacji większych kawałków tworzyw sztucznych. – Nie ma jednej definicji mikroplastików, najczęściej przyjmuje się rozróżnienie na mikroplastiki pierwotne, bezpośrednio dostające się do środowiska i wtórne powstające w środowisku wodnym wskutek rozpadu większych kawałków plastiku – mówiła Anna Kozera-Szałkowska.

Podkreśliła również, że skala zanieczyszczenia środowiska mikroplastikami nie jest do końca poznana. – W większości badań jako główny element zanieczyszczenia mikroplastikami wymieniany jest pył z opon. Rola granulatu jest o wiele mniejsza, jednak badania na ten temat są rozbieżne – poinformowała Anna Kozera-Szałkowska.

Dodała, że prowadzone są jednak liczne badania w skali globalnej m.in. projekt GESAMP, by lepiej poznać ich właściwości. Nie ma jednak dowodów, że obecnie stanowią one powszechne zagrożenie, można jednak przypuszczać, że brak działań ograniczających zanieczyszczenie mikroplastikami doprowadzi do znacznego wzrostu ich stężenia w środowisku. – Przemysł tworzyw sztucznych uznając wagę problemu wystąpił z dobrowolnymi inicjatywami mającymi na celu zmniejszenie zaśmiecenia środowiska mikrodrobinami plastiku – zaznaczyła prelegentka.

W fundacji PlasticsEurope działa grupa ds. mikroplastików, której zadaniem jest m.in. wspieranie badań naukowych w celu pełnej analizy wpływu mikroplastików na środowisko i zdrowie. Te badania zostały też ujęte w Nowym Planie Działań z marca 2020 r. dotyczącym GOZ.

Mała retencja niezbędna w mieście

Kolejny wykład poświęcony był zagadnieniom związanym z małą retencją. – Zmiany klimatyczne to nie tylko medialne zjawisko, ale dotyka nas coraz częściej, a przejawem tego są przeplatające się okresy suszy i przekroczenia norm opadów wywołujących powódź. Niestety, jeden problem potęguje kolejny – mówiła dr inż. arch. kraj. Joanna Rayss reprezentująca Stowarzyszenie Architektury Krajobrazu, Zieleniarium/Rayss Group.

Podkreśliła, że z tymi zjawiskami możemy sobie poradzić w sposób wielowymiarowy, a jednym z bardzo ważnych narzędzi jest zieleń. – Najważniejszy jest odpowiedni dobór roślin dostosowany do trudnych warunków. Należy tak projektować i realizować tereny zieleni, aby maksymalnie wykorzystać wodę opadową poprzez np. retencję i nawadnianie grawitacyjne – powiedziała Joanna Rayss.

Im wcześniej i lepiej zaplanujemy tego typu działania, tym niższe straty poniesiemy, osiągając przy tym większe korzyści. Joanna Rayss stwierdziła, że celem podstawowym powinno być nawodnienie miejskich roślin a dopiero celem uzupełniającym: zagospodarowanie objętości spływu, opóźnienie spływu wody nadmiarowej, elastyczność ekonomiczna rozwiązań, bioróżnorodność, a także wartość usług ekosystemów.

Prelegentka przybliżyła też metodologię systemu powierzchniowej retencji miejskiej i jednocześnie zwróciła uwagę, że bardzo ważne jest uzyskanie ciągłości systemu przyrodniczego miasta dzięki tworzeniu połączeń pomiędzy zdefragmentowanymi elementami szczególnie wzdłuż ulic, dróg i innych ciągów komunikacyjnych.

Zaznaczyła także, że deweloperów stawiających kolejne budynki (także te w centrach miast) można namówić do stosowania rozwiązań pozwalających zatrzymywać wodę, tylko jeśli będzie im się to opłacać.

Skąd pozyskać środki na inwestycje?

Na temat projektów finansowania inwestycji z zakresu adaptacji do zmian klimatu przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej mówiła Anna Czyżewska, dyrektor Departamentu Adaptacji do Zmian Klimatu.

Od 1 stycznia 2018 r., po wejściu w życie nowego Prawa Wodnego reformującego gospodarkę wodną w Polsce, finansowanie gospodarki wodnej przeszło w kompetencje PGW Wody Polskie. Jednak zadania z zakresu zapobiegania zjawisku suszy i powodzi, szczególnie realizowane przez JST, są nadal finansowane przez NFOŚiGW, jako zadania z zakresu adaptacji do zmian klimatu.

Duże przedsięwzięcia gospodarki wodnej (o charakterze krajowym) finansowane ze środków unijnych są rozliczane przez NFOŚiGW w ramach poprzedniej i obecnej perspektywy finansowej. Fundusz uczestniczy też w pracach nad nową perspektywą finansową UE 2021-2027 oraz Krajowym Planem Odbudowy po pandemii COVID-19.

– W unijnej perspektywie POIiŚ 2014-2020 ponad 3,8 mld zł NFOŚiGW zaalokował w przedsięwzięcia z zakresu adaptacji do zmian klimatu. Przykładowo budżet programu „Adaptacja do zmian klimatu oraz ograniczanie skutków zagrożeń środowiska” wynosi ok 300 mln zł, z kolei budżet programu cieszącego się bardzo dużym zainteresowaniem „Moja woda” to 100 mln zł – mówiła Anna Czyżewska.

W przypadku tego ostatniego programu dofinansowanie odbywa się w formie dotacji, lecz nie większej niż 80% kosztów kwalifikowanych instalacji wchodzących w skład przedsięwzięcia i nie więcej niż 5 tys. zł na jedno przedsięwzięcie.

Czytaj więcej

Skomentuj