Stan epidemii nie powinien stwarzać możliwości zaniechania działań chroniących środowisko. Dotyczy to także gospodarki odpadami, przekonuje Hanna Marliere, ekpertka gospodarki odpadami, biolog środowiska i dyrektor Green Management Group.

Specustawa antykryzysowa uchwalona przez parlament i podpisana przez prezydenta zawiera m.in. zapisy o sposobach postępowania z odpadami. Na jej mocy wojewodowie będą mogli przeorganizować systemy, ograniczyć selektywną zbiórkę i umożliwić, by odpady trafiały bezpośrednio na składowisko lub do spalarni.

Selektywna zbiórka powinna nadal funkcjonować

W wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” Marliere zauważa, że skoro poziomy selektywnej zbiórki są w Polsce niskie a w roku 2020 r. wskaźniki recyklingu mają wynieść 50 proc., to możliwość odstąpienia od selektywnej zbiórki może oznaczać próby wprowadzenia „tylnymi drzwiami” odroczenia w czasie tego obowiązku.

Gospodarka odpadami. Koronawirus to tylko jeden z naszych problemów

Jej opinia w niektórych aspektach pokrywa się z wypowiedziami, których dla Portalu Komunalnego udzielił Szymon Dziak-Czekan, prezes Stowarzyszenia Polski Recykling. Mówił on m.in. że dobrym rozwiązaniem byłoby dążenie, właśnie teraz, do wprowadzania zmian, scalania interesariuszy rynku. Inaczej może być tak, że sytuacja na świecie uspokoi się, a problemy znów na kilka lat zostaną zamiecione pod dywan.

Głosu ekspertów, którzy będą mówić o aktualnych problemach branży będzie można wysłuchać podczas webinarium “Gospodarka odpadami w czasie epidemii – doświadczenia i porady praktyków”.

Odpowiedzialność wojewodów

Hanna Marliere mówi też wprost: – Jestem przeciwna temu, co sugeruje branża, czyli dopuszczeniu do niesegregowania odpadów i składowania ich bez przetwarzania – stwierdza.

– Uważam, że nawet duża liczba osób chorych nie upoważnia do odstąpienia od procedur ochrony środowiska. Są lepsze sposoby. Jeśli na terenie 20-tysięcznej gminy jest chorych 20 osób, to czy od 19 980 osób mamy nie odbierać odpadów w sposób selektywny? Czy jednak lepiej odbierać odpady w czerwonym worku? – pyta.

To ostatnie zdanie odnosi się do pomysłów umieszczania odpadów pochodzących z nieruchomości, których mieszkańcy są objęci kwarantanną właśnie w czerwonych workach. Pojawiają się jednak głosy, że takie rozwiązanie mogłoby oznaczać stygmatyzację, a także naruszać zasady ochrony danych, w tym ściśle chronionych danych dotyczących stanu zdrowia.

Ekspertka odnosi się także do zalecenia które wydał Główny Inspektor Sanitarny, by odpady z kwarantanny traktować jak zwykłe odpady komunalne. Marliere uważa, że po takie odpady powinien przyjechać specjalny samochód, który wywiezie je do spalarni.

Jej zdaniem przed wojewodami stoi trudne zadanie. Będą musieli, a przynajmniej powinni, przeanalizować zasadność ewentualnej rezygnacji z selektywnej zbiórki. Skoro odpady, nawet te trafiające bezpośrednio na składowisko, są odbierane przez operatorów śmieciarek, to pracownicy i tak mają z nimi kontakt.

Te kwestia mają też związek z zasadami BHP w czasach epidemii koronawirusa, które dopiero są opracowywane i wdrażane.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Czytaj więcej

2 Komentarze

  1. Proponuję w takim razie Pani “Ekpertce” zastanąć na stanowisku lini sortowniczej i wziąć się do roboty w dobie pandemii i strachu eksponowanego w mediach.

  2. Epidemia nie upoważnia do nieracjonalnej gospodarki w każdej branży.
    Niestety na razie mamy festiwal przebijania się samorządowców i polityków w tym kto da więcej, kto poluzuje więcej, kto zrezygnuje z opłat, podatków, danin, obowiązków. Bo… no właśnie, nikt nie wie jak będzie wyglądać sytuacja faktyczna za 6 miesięcy, za rok. Wszelkie prorokowanie przypomina raczej wróżenie z fusów niż racjonalną gospodarkę, na zasadzie kto głośniej krzyczy, więcej uzyska.

Skomentuj