1 / 2

Niemałą tragedią mogła zakończyć się akcja organizacji Greenpeace przed wtorkowym meczem Niemcy-Francja podczas Euro. Przed jego rozpoczęciem na murawie stadionu w Monachium wylądował paralotniarz. Wylądował z dużymi problemami, ponieważ zahaczył o przewody, na których wiszą kamery telewizyjne. Paralotniarz cudem uniknął poważnego wypadku, choć i tak ranił dwie przypadkowe osoby.

Przed meczem Niemcy – Francja kibice zgromadzeni na Allianz Arenie w Monachium byli świadkami niecodziennego zdarzenia. Tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego nad stadionem przeleciał paralotniarz.

W pewnym momencie mężczyzna zahaczył o przewody, na których poruszała się nad murawą kamera, w rezultacie stracił równowagę, przeleciał tuż nad siedzącymi na trybunach kibicami i z impetem wylądował na trawie.

Jako pierwszy zajął się nim obrońca reprezentacji Niemiec Antonio Rudiger. W wyniku zdarzenia ranne zostały dwie postronne osoby, które ucierpiały na skutek uderzenia śmigłem. Konsekwencje mogły być jednak o wiele poważniejsze – na zarejestrowanych filmach wyraźnie widać, że aktywista Geenpeace równie dobrze jak na murawie, mógł wylądować na częściowo zajetych już przez kibiców trybunach.

https://twitter.com/i/status/1404885832096534529

Okazało się, że była to akcja organizacji Greenpeace, która chciała w ten sposób zaprotestować przeciwko jednemu ze sponsorów Euro – Volkswagenowi. Na żółtym spadochronie paralotniarza, oprócz nazwy organizacji, znajdował się wymowny napis “Kick out oil!” – “wykopać ropę”.  “Przestańcie sprzedawać szkodliwe dla klimatu samochody z silnikiem Diesla i benzyną” – zaapelował Greenpeace na Twitterze.

Doskonały, szlagierowy mecz w Monachium z udziałem dwóch ostatnich mistrzów świata – Niemiec (2014) i Francji (2018) – zakończył się zasłużonym zwycięstwem “Trójkolorowych” 1:0.

Czytaj więcej

Skomentuj