1 / 17

Siedem dębów, cztery lipy, dwa klony, buk, wiąz i jabłoń to finaliści tegorocznego konkursu Drzewo Roku organizowanego przez Klub Gaja. Już w czerwcu te ulubione przez społeczności lokalne drzewa, otoczone ich troską i opieką, rywalizować będą o tytuł Drzewa Roku 2022.

12. edycja konkursu Drzewo Roku Klubu Gaja zgromadziła ponad 40 zgłoszeń drzew z całej Polski, które od pokoleń są częścią lokalnej społeczności, przyrody, kultury i historii. Mamy wśród nich drzewa dobrze znane i te dopiero odkryte szerszej publiczności. Drzewa wiekowe i okazy o niesamowitej budowie. Drzewa towarzyszące życiu wielu pokoleń, patronujące lokalnym wydarzeniom, drzewa – świadków historii, przypominające często o tragicznych, ale jakże ważnych dla Polaków czasach. Drzewa, które oparły się płomieniom, a nawet zawędrowały na sejmowe salony. Drzewa opiekuńcze, dające szczęście, integrujące ponad podziałami i strzegące miłosnych historii.

Zakończono I etap konkursu

Obecnie zakończono pierwszy etap konkursu, w którym Jury – złożone ze specjalistów różnych dziedzin i miłośników drzew zarazem – wybrało 16. finalistów. Który z nich zostanie Drzewem Roku 2022 dowiemy się już w czerwcu tego roku podczas głosowania internetowego na www.drzeworoku.pl Zwycięzca będzie reprezentował nasz kraj w konkursie europejskim w 2023 roku.

“Do tegorocznego konkursu zgłoszono wiele drzew, które wyróżniają się krajobrazie i podlegają ochronie jako pomniki przyrody. Drzewa te zasługują na najwyższą ocenę. Jednak w tym konkursie istotna jest przede wszystkim historia drzew i ich znaczenie. Czytając opisy drzew można było się przekonać jak ważną rolę odgrywają drzewa w życiu człowieka, inspirując lokalne społeczności do współdziałania i podejmowania odpowiedzialnych decyzji w zakresie ochrony środowiska przyrodniczego”. – mówi dr hab. prof. Zbigniew Wilczek, biolog z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, członek jury konkursu Drzewo Roku.

Jolanta Migdał, koordynatorka konkursu Drzewo Roku Klubu Gaja dodaje –
„Cieszymy się, że po raz kolejny możemy przedstawić Państwu niezwykłe drzewa i ich opiekunów, którzy na co dzień troszczą się o nie, odkrywają je dla potomnych, bronią przed wycinką i zabiegają o ich ochronę. Drzewa, które strzegą lokalnych legend i historii. Drzewa, które uczą nas przyjaźni ponad podziałami i życia w zgodzie z naturą.”

Konkurs Drzewo Roku Klubu Gaja ma na celu promowanie postawy szacunku dla przyrody oraz wyszukanie przykładów ciekawych i trwałych związków pomiędzy kulturą i historią lokalnej społeczności, a drzewem, które jest przez nią szczególnie doceniane. W konkursie nie szukamy drzew najstarszych, najwyższych, najgrubszych, najpiękniejszych ani najrzadszych. Szukamy drzewa najbardziej kochanego, drzewa z opowieścią, drzewa, które pobudza wyobraźnię i jednoczy ludzi. Laureatem zostanie drzewo, które zdobędzie największą liczbę głosów internautów.

Finaliści konkursu Drzewo Roku 2022

Matka Lasu w Chłopowie (gmina Myślibórz, woj. zachodniopomorskie) – buk zwyczajny, wiek ok. 170 lat, wys. ok. 27 m, obwód 380 cm, pomnik przyrody. Zgłoszony przez Ligę Ochrony Przyrody Zarząd Okręgu w Szczecinie, Oddział w Dębnie.
Drzewo rośnie w rezerwacie przyrodniczo-krajobrazowym „Długogóry” w Nadleśnictwie Różańsko. Jest w sile wieku i „matkuje” roślinom i zwierzętom wokół siebie. W jego ogromnej koronie gnieździ się wiele ptaków, zaglądają tutaj prześliczne popielice z rezerwatu, a na owady poluje jeden z najurodziwszych płazów Polski, rzekotka drzewna. Na niewielkiej polanie pod drzewem znalazło się miejsce na ławeczkę dla strudzonych. Drzewo jest słynne od dawna i chętnie odwiedzane przez miłośników przyrody. Jego największe konary sięgają w bok na 15 m w każda stronę, dzięki czemu pod swoim baldachimem może pomieścić nawet 1000 osób. Leśnicy przygotowali specjalną znakowaną ścieżkę, dzięki czemu można do buku trafić bez błądzenia. Na ścieżce w odpowiednich miejscach umieścili tablice edukacyjne poświęcone żyznej buczynie pomorskiej, która w większości porasta to miejsce, a „Matka Lasu” otrzymała tablicę tylko dla niej.

Dąb Chrześcijanin w Januszkowicach (gmina Brzostek, woj. podkarpackie) – dąb szypułkowy, wiek 650 lat, wys. ok. 18 m, obwód 1003 cm, pomnik przyrody. Zgłoszony przez Niepubliczne Przedszkole Weldon Kids w Dębicy.

Dąb znajduje się w pierwszej dziesiątce najstarszych drzew w Polsce, zaś w rankingu tych o najgrubszym pniu zajmuje szóstą lokatę. Dzięki ogromnej dziupli powstałej u jego podstawy jest w stanie pomieścić w sobie kilkanaście osób. Według legendy to właśnie pod nim w 1392 r. odpoczywała sama królowa Jadwiga, która wraz ze swoim orszakiem wędrowała na Węgry. Mieszkańcy mówią o nim „niezniszczalne drzewo”, gdyż już kilka razy w historii swojego istnienia było podpalane. Po raz ostatni stanęło w płomieniach w latach 80-tych, kiedy to zapaliły się śmieci porozrzucane wokół dębu. Po tym nieszczęsnym wydarzeniu wydawało się, że to koniec bytu Chrześcijanina. Jednak drzewo nie poddało się – na wiosnę na nowo odrodziło się i wciąż cieszy swoim widokiem mieszkańców wsi. Dla lokalnej społeczności jest symbolem zwycięstwa, wytrwałości oraz siły. Jest doskonałym przykładem, że nigdy nie należy się poddawać.

Dąb Jan w Rogowie (gmina Stargard, woj. zachodniopomorskie) – dąb szypułkowy, wiek 600 lat, wys. ok. 29 m, obwód 685 cm, pomnik przyrody. Zgłoszony przez Koło Gospodyń wiejskich w Rogowie.

Imię Jan zostało nadane drzewu przez mieszkańców Rogowa na cześć bardzo popularnych w tej miejscowości imion Jan i Janina. Rośnie w samym centrum wsi w towarzystwie mniejszego dąbka Jasia i dwóch okazałych dębów. Kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się poniemiecki dworek, który wraz z drzewami tworzy wyjątkową atrakcję dla zwiedzających. To także charakterystyczny punktem spotkań mieszkańców podczas ważnych wydarzeń z życia społeczności lokalnej. Mieszkańcy czują z Janem silną więź. Od dębu pochodzi nazwa Ludowego Zespołu Sportowego „Dęby” i zespołu ludowego „Dębowianki”, a także grupa piłkarska dzieci „Dąbki”. Liście i owoce dębu znajdują się także w logo Rogowa. Co roku w czerwcu swoje święto celebrują tu także mieszkańcy o imieniu Jan i Janina.

Dąb Fabrykant w Łodzi – dąb szypułkowy, wiek 180 lat, wys. ok. 22,5 m, obwód 458 cm, pomnik przyrody. Zgłoszony przez Przemysława Bartosa (Przyroda dla Sosnowca).

Fabrykant, nazywany również Jagoszem rośnie w łódzkim parku im. ks. bp. Michała Klepacza. Jest to jedno z najbardziej oryginalnych drzew w Polsce i wizytówka Łodzi. Wiosną każdego roku przyciąga do siebie tłumy ludzi, którzy chcą oglądać jego majestat zatopiony w morzu błękitnych kwiatów śnieżników i cebulic. Podwójne nazewnictwo drzewa odnosi się do przemysłowej historii Łodzi, a także ma upamiętniać wybitnego animatora kultury łódzkiej. Pierwszą nazwę (Fabrykant) zaproponował biolog, profesor Jan Teofil Siciński z Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego. Natomiast druga nazwa – Jagosz, był to ukłon w stronę Mieczysława Jagoszewskiego, dziennikarza Ekspresu Ilustrowanego oraz Dziennika Łódzkiego, będącego propagatorem turystyki i krajoznawstwa na ziemi łódzkiej oraz współzałożycielem Towarzystwa Przyjaciół Łodzi. Współcześnie dąb przyciąga odwiedzających z kilku powodów. Przede wszystkim zachwyca jego unikatowa budowa. Jeden z konarów ma esowaty kształt i długość ponad 20 metrów. Ten poziomy konar powoduje, że szerokość korony Fabrykanta osiągnęła imponującą wartość ponad 33 metrów. Przy dębie zainstalowano oświetlenie, które podkreśla wyjątkowość drzewa.

Dąb Johannes Maleus w Malcu (gmina Kęty, woj. małopolskie) – dąb szypułkowy, wiek ok. 400-500 lat, wys. 25 m, obwód 800 cm, pomnik przyrody. Zgłoszony przez Grupę Inicjatyw Ekologicznych Eko-Malec działającą przy Młodzieżowej Drużynie Pożarniczej Ochotniczej Straży Pożarnej w Malcu.

Dąb wraz z innymi starymi dębami rośnie nad stawem rybnym, na którym znajduje się wysepka z pozostałościami po zamku warownym z początku XIV w. Obecnie znajduje się tu Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna „Zgoda”. Okazały malecki starodrzew już od niepamiętnych czasów zwraca uwagę. Jego długowieczność niesie ze sobą niezwykłą, płynącą z głębi dziejów tajemnicę. To niezaprzeczalnie najstarsi świadkowie lokalnej historii. Najgrubsze dęby znikły już z powierzchni ziemi. Rażone i powalone od pioruna, lub też ścięte przez obecnego właściciela. Pozostała reszta dębów wraz z kopcem jest zabezpieczona aktem intabulacyjnym i podlega ochronie zabytków. Na wniosek członków grupy Eko-Malec ramach projektu „Ochrona istniejących i nowo ustanowionych pomników przyrody w Gminie Kęty” miejscowi obrońcy przyrody chcą szczegółowo i profesjonalnie zająć się ochroną bogatego miejscowego starodrzewu, wypromować go i ocalić od zapomnienia dendrologiczne okazy Malca.

Dąb-Opiekun w Milanówku (gmina Milanówek, woj. mazowieckie) – dąb szypułkowy, wiek 170 lat, wys. 26 m, obwód 470 cm, pomnik przyrody. Zgłoszony przez Fundację Musszelka z Milanówka.

Pod koniec XIX wieku, gdy dąb osiągnął dojrzałość, wybudowane przy nim pierwszy drewniany dom – willę Bańczewiankę. I tak dąb został Drzewem- Opiekunem. Historia domu i drzewa połączyły się. Dom przechodził z rak do rąk, zmieniali się jego właściciele, w korzeniach i gałęziach znajdowały siedlisko kolejne pokolenia zwierząt. Osada zmieniła się w miasto. Czas mijał i w zakamarkach starzejącego się domu osiedliły się pszczoły. Nowi właściciele troskliwie przenosili je do pasieki i rozbierali dom deska po desce, aby z ocalałych fragmentów zbudować Bańczewiankę od nowa. Powstało miejsce nie tylko dla jednej rodziny, ale całej społeczności. Przychodzący tu ludzie troszczą się o drzewo i jego potrzeby, śpiewają i opowiadają historie w cieniu jego potężnej korony. W gościnnych progach domu odbywają się warsztaty i wykłady. Tu rodzą się idee, które wyrażają symbiozę Dębu – Opiekuna i domu, natury i kultury. Tworzą się postanowienia jak żyć w zgodzie z naturą w obliczu zmian klimatu i zanikającej bioróżnorodności.

Dąb Prasław w Prusinowicach (gmina Lutomiersk, woj. łódzkie) – dąb szypułkowy, wiek 300 lat, wys. ok. 24 m, obwód 565 cm. Zgłoszony przez Stowarzyszenie Europejski Instytut Ochrony Środowiska w Prusinowicach.
Dąb od lat spaja lokalną społeczność. Widział niejedno – wojny, potyczki, burze, narodziny i śmierć mieszkańców. Tu spotykali się młodzi, aby wyznać sobie miłość, a także grzybiarze wyruszający na zbiory do lasu. Od 10 lat miejscowi robią wszystko, aby ocalić to tak ważne dla nich drzewo. Z czasem założyli stowarzyszenie, co pozwoliło im lepiej się poznać i uczyć się nowych rzeczy, m.in. skończyć kurs mediacji i dziennikarstwa. Dzięki swojej determinacji już dwukrotnie udało im się uchronić dąb przed wycinką. To drzewo ich inspiruje. Wokół dębu jego obrońcy snują pracowicie niewidzialną sieć społeczeństwa obywatelskiego. Dąb stał się symbolem porozumienia dla dobra wszystkich, symbolem integracji i przyjaźni ponad wszelkimi podziałami.

Jabłoń Felicja w Długiem (gmina Zarszyn, woj. podkarpackie) – jabłoń, wiek 120 lat, wys. ok. 11 m, obwód 200 cm. Zgłoszony przez Marię Grabowską, właścicielkę jabłoni.

Felicja jest jabłonią wyjątkowo okazałą – wysoka, postawna, piękna, ciągle owocuje mimo podeszłego wieku. Odegrała ogromną rolę w życiu kilku pokoleń, była świadkiem wielu wydarzeń, a obecnej właścicielce osobiście towarzyszy od wczesnego dzieciństwa. Pani Maria dziękuję jej za to, że jest, że wiernie stoi przed jej oknem, za jej codzienne towarzystwo. Jest z tego powodu ogromnie szczęśliwa. Uważa, że i jabłoń jest szczęśliwa, stąd imię Felicja. Można uznać ją za prekursorkę przydomowych sadów owocowych, które zdobyły popularność w tym rejonie dopiero w latach 20-tych XX wieku. Jabłka bowiem okazały się dobrym źródłem pożywienia w przypadku nieurodzaju zbóż. Felicja rodzi bardzo smaczne jabłka, niestety, nie wiadomo jaka to jest odmiana. Znak szczególny, to gdy owoce są już dobrze dojrzałe, a pestki brązowe, jabłko przyjemnie grzechocze przy poruszaniu nim. Niestety w bliższym i dalszym sąsiedztwie Felicji dawne przydomowe sady jabłoniowe w większości poszły pod topór. Zostały zamienione w ogrody trawnikowo-tujowe. Nikomu już nie są potrzebne naturalne pachnące jabłka ze starego sadu. Tym bardziej jej historia i znaczenie stają się ważne i ponadczasowe.

Klon Jawor w Karczewie (gmina Karczew, woj. mazowieckie) – klon jawor, wiek 100 lat, wys. 15 m, obwód 300 cm. Zgłoszony przez Grupę Sympatyków Drzew z Karczewa

Drzewo ma charakterystyczny przekrzywiony pień, który obecnie tworzy z podłożem kąt 45 stopni, a następnie rozgałęzia się w potężną koronę. Według opowiadań starszego pokolenia pień nie zawsze był pochylony. Jeszcze pod koniec lat 50-tych miejscowi chłopcy na placyku przed drzewem grali w piłkę, a pień służył im za słupek bramki. Później w miejsce prowizorycznego boiska wytyczono drogę, a klon otoczono chodnikiem. W latach 70-tych i 80-tych dzieci wykorzystywały drzewo do swoich zabaw: tym razem ćwiczyły się w wbieganiu na pochyłe drzewo. Dzisiaj klon jest ostatnim żyjącym drzewem, z tych widocznych na zdjęciu z 1944 roku na karczewskim rynku i zajmuje szczególne miejsce w umysłach mieszkańców. Jest łącznikiem pokoleń, wyzwalaczem dobrych emocji, punktem odniesienia w czasie i przestrzeni. Grupa Sympatyków Drzew z Karczewa rozpoczyna starania o nadanie klonowi statusu pomnika przyrody.

Klon Tadeusz w Zawierciu (gmina Zawiercie, woj. śląskie) – klon zwyczajny, wiek ok. 100 lat, wys. 19 m, obwód 320 cm, pomnik przyrody. Zgłoszony przez Szkołę Podstawową nr 1 im. T. Kościuszki w Zawierciu.

Społeczność szkolna nie wyobraża sobie szkolnego podwórka bez Tadeusza i jego kolegi Jana. Aż strach pomyśleć, że w 2013r. mogli go stracić… Podobno stał zbyt blisko budynku i zagrażał elewacji i zrzucał za dużo liści. Społeczność szkolna postanowiła powalczyć o Przyjaciela i nadać mu status pomnika przyrody. Udowodnili, że klon spełnia wszystkie wymagania formalne i jest integralną częścią społeczności – obserwował budowę szkoły, nie skrzywdziły go buldożery i dźwigi. Dumnie przyglądał się w 1966r. otwarciu szkoły zwanej tysiąclatką, pamięta setki uczniów, rodziców i nauczycieli. Uczestniczył w niezliczonej ilości imprez, dając nam cień niczym czarnoleska lipa. Wszyscy w szkole wiedzą, że było warto stoczyć o niego tę bitwę – dla potomnych, dla następnych pokoleń uczniów, którzy poznawać będą tę historię – pytać o genezę imienia, o to, czym jest pierśnica, co znaczy zielona tabliczka widoczna na pniu… I tak powstawać będą również opowieści o Tadeuszu Kościuszce – patronie szkoły, który na pewno z radością przyjąłby nowinę, że jest jednym z dwóch pomników przyrody w mieście. Dwóch – bo drugi jest Jan – młodszy brat Tadeusza.

Lipa w Zakopanem (gmina Zakopane, woj. małopolskie) – lipa szerokolistna, wiek ponad 200 lat, wys. 30 m, obwód 520 cm. Zgłoszona przez Joannę Fąfrowicz z Białki Tatrzańskiej.

Lipa rośnie opodal kościółka p.w. Matki Zbawiciela. To drzewo szczególne, wyjątkowe, jedno z najstarszych w Zakopanem. Powiadają, że doczekała sędziwego wieku za sprawą zbójnika Suhego Jaśka, który schował w niej zagrabione dukaty. Wielu potem szukało ich nocą, ale nie znaleźli. Pradziadowie opowiadali, że pod lipą zasiadał Tytus Chałubiński, by pogawędzić z Sabałą o przyszłości Zakopanego. Lipa była świadkiem słynnego chrztu Witkacego i budowy „Witkiewiczówki”. Zakopiański malarz Franciszek Wójcik przez wiele lat rozkładał tu sztalugi i malował pejzaże z lipą i Tatrami, które zawędrowały do wielu galerii, a nawet na salony sejmowe.

Lipa w Bieńkowicach (gmina Drwinia, woj. małopolskie) – lipa drobnolistna, wiek ok. 380 lat, wys. 25 m, obwód 756 cm, pomnik przyrody. Zgłoszona przez Starostwo Powiatowe w Bochni.

Lipa jest świadkiem wielowiekowej historii majątku, który niegdyś należał do dóbr królowej Bony, a potem związany był z przedstawicielami wielu szlacheckich i magnackich rodów, m.in. Bonerów, Zamojskich i Tęgoborskich. Ostatnimi właścicielami majątku byli Jasińscy.
Z ich rodem związane jest tragiczne wydarzenie, które okryło dwór nimbem niesamowitości, a lipa stała się strażniczką miłosnej historii. W 1937 roku ówczesny właściciel, niespełna trzydziestoletni Zbigniew Jasiński, śmiertelnie się postrzelił. Miejscowa legenda głosi, że był nieszczęśliwie zakochany. W dniu śmierci sprowadził muzykantów, którym w cieniu lipy kazał grać religijne pieśni. Właśnie wówczas we dworze rozległ się nieszczęśliwy strzał.
Od tego czasu nocami dało się w nim słyszeć brzęk tłuczonego szkła i przestawianych mebli, widziano nawet postać zmarłego panicza. Na prośbę matki Zbigniewa odprawiano egzorcyzmy, po których dopiero przestało straszyć. Po II wojnie światowej dwór stopniowo podupadał, aż do całkowitej ruiny. Dzisiaj dzięki odbudowie miejsce to na nowo odżyło,
a potężna lipa znów zachwyca swym urokiem. Coraz częściej staje się ważnym pięknym elementem sesji fotograficznych. Wróciła też dawna tradycja koncertów pod lipą.

Lipa prof. Szafera w Broniszewie (gmina Wielopole Skrzyńskie, woj. podkarpackie) – lipa szerokolistna, wiek ok. 500 lat, wys. 26 m, obwód 785 cm, pomnik przyrody. Zgłoszona przez Urząd Gminy Wielopole Skrzyńskie.

Lipa od blisko pięciu wieków jest perłą parku podworskiego w Broniszewie. Polski botanik i profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego Władysław Szafer aktywnie zabiegał o jej ochronę, dlatego nazywana jest jego imieniem. Lipa była przez wieki świadkiem wielu tragicznych i wzniosłych wydarzeń z historii wsi i jej mieszkańców. Przez lata posiadłość dworska zmieniała swoich właścicieli. Majątek stanowił również własność Jerzego Fiericha – profesora UJ, który był jej właścicielem aż do 1944 roku. Dwór wraz z otaczającym go parkiem stanowił wtedy ośrodek życia intelektualnego i kulturalnego dla odwiedzających. Otoczenie sprzyjało pracy twórczej, a w czasie okupacji ukrywali się tu profesorowie uniwersytetu. Obecnie park odwiedzany jest przez licznych mieszkańców i turystów. Stanowi też ważny element krajobrazowy miejscowości.

Lipa Wiktoria w Wojkowicach (gmina Wojkowice, woj. śląskie) – lipa szerokolistna, wiek 300 lat, wys. 25 m, obwód 548 cm, pomnik przyrody. Zgłoszona przez Marię i Elżbietę Łukasik z Wojkowic.

Historia lipy od wieków związana jest z historią życia rodziny Kowalików i Łukasików. Imię Wiktoria zawdzięcza prababci jej obecnych opiekunek. Przez lata przyglądała się członkom obu rodzin i przysłuchiwała opowieściom oraz planom, jakie snuli odpoczywający w jej cieniu gospodarze. Widziała, jak dziewczynki bawiły się wokół niej w berka i jeździły na kucyku. Pamięta czasy Powstań Śląskich. To tutaj spotykali się Powstańcy, m.in. Wojciech Korfanty. W 1945 roku w zimie przyszły chwile grozy – Niemcy oświadczyli, że muszą zburzyć dom i lipę, bo zastawia widok na działa radzieckie. Wszyscy zeszli do piwnicy starego domu i czekali modląc się o cud. I cud się wydarzył – rano przyszło wyzwolenie – ocalał dom i lipa. W latach 80-tych XX wieku, kiedy było bardzo biednie i na wszystko były kartki – dookoła lipy ustawiały się nocą kolejki do sklepów. W stanie wojennym, za jej wtedy już szerokim pniem chowali się ludzie z listami kolejkowymi, aby ich nie zgarnęło ZOMO. W 1994 roku lipę chciano ponownie wyciąć – wtedy Pani Janina – matka Pani Mari i Elżbiety wszczęła starania o uznanie drzewa za pomnik przyrody, co ostatecznie udało się dopiero w 1997 roku, już po jej śmierci. Wiktoria jest pierwszym i jedynym w Wojkowicach pomnikiem przyrody.

Wiąz Taczanowskiego w Lutomiersku (gmina Lutomiersk, woj. łódzkie) – wiąz szypułkowy, wiek ok. 300 lat, wys. ok. 35 m, obwód 560 cm, pomnik przyrody. Zgłoszony przez Szkołę Podstawową im. Orła Białego w Lutomiersku.

Wiąz rośnie w ogrodzie klasztoru Ojców Salezjanów i króluje swoim majestatem wśród innych drzew. Drzewo daje natchnienie muzykom w działającej tutaj Szkole Muzycznej o profilu organistowskim. Według legendy wiąz był świadkiem odpoczynku dowódcy powstania styczniowego – generała Edmunda Taczanowskiego, od którego nazwiska wiąz nosi swoje imię. W klasztorze powstańcy znajdowali schronienie, pomoc i opiekę. Od jakiegoś czasu w szkole zawiązała się tradycja, że maturzyści na pamiątkę pobytu w szkole sadzą swoje drzewo nadając mu imię znanych muzyków. Powoli ogród zamienia się w park i jest doskonałym miejscem odpoczynku dla mieszkańców, nauczycieli, uczniów i gości.

Dąb Wolności w Puławach (gmina Puławy, woj. lubelskie) – dąb szypułkowy, wiek 100 lat, wys. 18 m, obwód 296 cm, pomnik przyrody. Zgłoszony przez Zarząd Dróg Miejskich w Puławach.

Dąb rośnie w otoczeniu parku miejskiego „Skwer Niepodległości”. Został posadzony w 10. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości przez młodzież puławskich szkół. Przed nim usytuowano ustawioną na postumencie pamiątkową tablicę. W czasie II wojny światowej dąb uniknął zniszczenia. Tablicę pamiątkową zasypano ziemią i dopiero po wojnie odkryto. Niestety w 1948 roku ówczesne władze miejskie nakazały likwidację pomnika. Rozpoczęte prace zauważył pan Stefan Sułek, któremu udało się zakopać pamiątkową tablicę nieopodal drzewa. W latach 80-tych rozpoczęto poszukiwania zakopanej tablicy. Dziki relacjom Pana Sułka udało się ją odnaleźć, a następnie zakonserwować i zamontować przy drzewie. Ponowne odsłonięcie pamiątkowej tablicy odbyło się w 1988 roku. W 2016 roku pomnik został poddany gruntownej renowacji, a starą płytę, która uległa zatarciu i zniszczeniu zastąpiono nową. Drzewo symbolicznie dominuje nad całą okolicą przypominając o tragicznych, ale jakże ważnych dla Polaków czasach.

Czytaj więcej

Skomentuj