



Pożar hali w Zielonej Górze jest opanowany. Wskaźniki pokazują, że zdrowie i życie mieszkańców nie jest zagrożone - powiedział w niedzielę po posiedzeniu sztabu kryzysowego wojewoda lubuski Władysław Dajczak.
Obraz płonącego magazynu prawie 5 tysięcy ton odpadów niebezpiecznych zdaje się jawić jako tragiczny finał tego, co Lubuski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska stwierdził już w 2014 r. [1] To właśnie wówczas ustalono, że na tym terenie działalność w zakresie zbierania odpadów prowadziła AWINION Sp. z o.o., na podstawie stosownego zezwolenia. Lubuski WIOŚ niemal dekadę temu stwierdził rażące nieprawidłowości dotyczące magazynowania odpadów – nie tylko w sposób sprzeczny z warunkami posiadanej decyzji, ale również poza terenem działalności.
Nie ma ryzyka dalszego rozprzestrzenienia się pożaru, nikt nie został poszkodowany - wskazała w niedzielę nad ranem minister klimatu Anna Moskwa. Dodała, że w wyniku pożaru w Zielonej Górze żadne z ujęć wody nie jest zanieczyszczone, a dotychczasowe pomiary jakości powietrza nie wskazują przekroczeń.
W społeczeństwie jest problem z odbiorem ostrzeżeń. Pomimo komunikatów o zagrożeniu związanym z pożarem w Przylepie, stoją gapie, robią zdjęcia. Pokazuje to, że nadal nie mamy nawyku reagowania na zagrożenia - powiedział PAP były wieloletni rzecznik Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej st. bryg. Paweł Frątczak.
Pod Zieloną Górą strażacy gaszą halę, w której magazynowane były substancje niebezpieczne. W akcji bierze udział samolot, który zrzuca środek gaśniczy - poinformował rzecznik prasowy Lubuskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP st. kpt. mgr inż. Arkadiusz Kaniak. w hali znajdowało się ok. 5 tys. metrów sześciennych składowanego materiału. Zwołano sztab kryzysowy, ogłoszono ewaluację mieszkańców. Sytuacja jest poważna.











