Dziennikarzom i urzędnikom nie udało się na razie ustalić kto wprowadził do ustawy Prawo wodne kontrowersyjny artykuł 36 mogący dyskryminować polskich producentów i narazić budżet państwa na ogromne straty. Sprawą zajmie się prokuratura.

Złożenie wniosku do prokuratury o zbadanie okoliczności wprowadzeniu zapisu do ustawy zapowiedział poseł Nowoczesnej Marek Sowa.

– Mam gotową wersję roboczą wniosku. Złożę go dzisiaj lub jutro. Będę wnosił o zbadanie całego procesu legislacyjnego i ustalenie, kto wpisał ten artykuł do ustawy i komu to mogło służyć  – powiedział Portalowi Komunalnemu.

MTP 300 x 250

W poszukiwaniu autora zapisu

Prawo wodne weszło w życie 1 stycznia 2018 r. Jest to bardzo obszerny dokument liczący prawie 400 stron. Dziennikarze Superwizjera TVN ustalili, że w ostatecznej wersji ustawy pojawił się zagadkowy artykuł 36, którego nie było w pierwotnej wersji. Nie wiadomo, kto i kiedy go wpisał.

Zgodnie z tym przepisem Wody Polskie mają wyposażyć podmioty zobowiązane do ponoszenia opłaty za usługi wodne w „przyrządy pomiarowe umożliwiające pomiar ilości pobranych wód lub pomiar ilości i temperatury odprowadzanych ścieków”. Powinno to nastąpić do końca 2020 r., czyli w ciągu trzech lat od wejścia ustawy w życie.

Andrzej Kloska, polski przedsiębiorca produkujący urządzenia pomiarowe twierdzi, że ten przepis dyskryminuje polskie firmy i że został przez kogoś wpisany dla uzyskania korzyści majątkowej, bo dzięki niemu na urządzeniach sprzedawanych Polsce mogą zarobić firmy zagraniczne. Ile? Tego dokładnie nie wiadomo, ale na pewno od kilkudziesięciu milionów złotych do kilku miliardów.

Poselskie pytania bez odpowiedzi

Poseł Marek Sowa usiłował się dowiedzieć ile urządzeń pomiarowych będą musiały kupić Wody Polskie i ile to będzie kosztowało, ale pełnej informacji nie uzyskał. – Z odpowiedzi na moją interpelację wynika, że ma to być 125 mln zł, ale ta kwota jest na pewno za niska. Sądzę, że chodzi o kilka miliardów złotych lub nawet więcej – twierdzi Sowa.

Poseł mówi, że ustalenia Superwizjera TVN nie były dla niego zaskoczeniem, bo śledził proces powstawania tej ustawy. Ostrzegał, że są w niej błędy i niedoróbki. – Tak skomplikowany i obszerny akt prawny powinien powstawać powoli i w spokoju, szczególnie jeśli zakłada przejęcie jednych instytucji przez drugie. Wody Polskie mogą mieć kłopoty przez tę ustawę, przez styl i pośpiech w jej wprowadzeniu. Wprowadzenie tej ustawy i tego artykułu kompromituje stronę rządową – dodaje Sowa.

Zdaniem posła Nowoczesnej artykuł 36 ma dwa aspekty: jeden to możliwość dyskryminacji polskich firm, drugi to narażenie Skarbu Państwa na ogromne straty.

Wody Polskie odpowiadają

W odpowiedzi na zarzuty Superwizjera Wody Polskie wydały oświadczenie, w którym podały, że będą „zobowiązane do zgłoszenia przetargu (na urządzenia pomiarowe – przyp. red) do Urzędu Publikacji Unii Europejskiej. Każdy z zainteresowanych producentów, który spełni kryteria określone w Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia, będzie mógł przystąpić do tego przetargu. Będzie to zamówienie publiczne, a więc zostanie ono przeprowadzone na podstawie i zgodnie z ustawą – Prawo zamówień publicznych”.

Wody Polskie deklarują, że chcą, by cały proces przebiegał transparentnie i na równych zasadach określonych przez prawo.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

3 Komentarze

  1. Wody Polskie powstały aby dać stołki PISIAKOM w skali kraju to nie mało. Stworzono iscie komunistyczną strukturę. Po trzecie PIS chce osłabiać samorządy i wyrwali Urzedom Marszałkowskim kolejną instytucję.Czy PISIAKI myślą o Ojczyżnie nie myślą o sowej władzy, która działa jak narkotyk. Sprzedaż pomierników to przestępstwa jak cała ustawa Prawa Wodnego

Skomentuj