Konferencja prasowa ministra Marka Gróbarczyka i Pawła Rusieckiego, wiceprezesa Wód Polskich, wywołała ogromne poruszenie w branży wod-kan. – Monity ze strony przede wszystkim przedsiębiorstw wod-kan i władz samorządowych co do konieczności wzrostu stawek wody bezwzględnie każą zachować wstrzemięźliwość – mówi minister Gróbarczyk.

NIE dla podwyżek taryf wynika z decyzji premiera Mateusza Morawieckiego w związku ze zmianą ustawy o dochodach jednostek samorządowych (projekt ustawy przeszedł już przez senat). Blisko 13,7 mld zł w wyniku zmian w podatku PIT trafi do samorządów. Każda gmina ma dostać pieniądze, dlatego dodatkowe zwiększanie cen za dostarczanie wody i odprowadzanie ścieków powinno być zahamowane.

– Jako rząd nie możemy dopuścić do podwyżek cen za media, jeśli nie są one niezbędne. Dzięki rządowemu wsparciu dla samorządów, stawki opłat nie powinny wzrosnąć. Samorządy powinny stosować dopłaty lub bilansować rosnące koszty, aby pozostawić ceny wody i ścieków na obecnym poziomie – mówi Marek Gróbarczyk.

Co z porozumieniem?

Według wypracowanego wspólnie przez Izbę Gospodarczą „Wodociągi Polskie” i PGW Wody Polskie porozumienia (które nigdy nie było sformułowane na piśmie) 1 września br. na nowo miał ruszyć proces weryfikacji wniosków o skrócenie obowiązywania taryf składanych do regulatora. Według ministra Gróbarczyka taryfikacja może być realizowana, bo przecież samorządy mogą składać wnioski, ale…

– Wnioski będą traktowane przez Wody Polskie bardzo restrykcyjnie, bardzo konserwatywnie, tak aby nie dopuścić do wzrostu cen wody. Rozwiązania, które mogą zastosować samorządy, w postaci dopłat do wody lub zbilansowania kosztów, które wzrastają, powinny służyć właśnie temu, żeby ceny wody i ścieków nie wzrastały, co pozwoli ograniczyć inflację i pomoże mieszkańcom. To ważne, gdyż woda jest powszechnym dobrem, które nie powinno być drogie dla zwykłych ludzi – mówi minister.

Przedsiębiorstwa ledwo zipią

Obserwując galopującą inflację, wzrost cen paliw i energii oraz pierwsze braki w dostawach surowców strategicznych wszyscy zastanawiamy się co przyniesie zima, czy z kranów popłynie woda, czy wzrosną rachunki? Tymczasem dla przedsiębiorstw wod – kan kluczową dla dalszego funkcjonowania jest kwestia weryfikacji wniosków o skrócenie okresu obowiązywania taryfy.

– Po okresie wielu lat doskonałego rozwoju branża wod-kan zatrzymała się. Wodociągi duże i te średnie, które miały skumulowany kapitał na inwestycje, wstrzymują się z ich rozpoczęciem i oczekują na rozwój sytuacji w zakresie procesu skracania obowiązujących, zbyt niskich taryf, które, przypomnijmy, ustalane są na okres trzyletni (!). Wodociągom małym widmo katastrofy finansowej już zagląda w oczy, priorytetem stało się przede wszystkim utrzymanie załogi. W ich przypadku to nie tylko wstrzymanie nowych inwestycji, na które po prostu ich nie stać, ale również ograniczanie bieżących remontów, co prowadzi do zagrożenia dla ich niezawodnego funkcjonowania – zauważa Krzysztof Dąbrowski, prezes IGWP.

Drastyczny wzrost cen energii prowadzi do sytuacji kuriozalnych i dotąd niespotykanych. W kuluarach VIII Kongresu Wodociągowców Polskich, który odbywał się kilka dni temu w Warszawie, dało się słyszeć głosy, że ze względu na bardzo trudną kondycję finansową część przedsiębiorstw zamierza podjąć decyzję by wstrzymać płatności za energię elektryczną i czekać co będzie dalej.

Propozycje strony rządowej

Rozwiązaniem problemów ma być nowelizacja ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego, która ma zapewnić samorządom prawie 13,7 mld zł z tytułu udziału we wpływach z podatku PIT.

– Co istotne, każda gmina dostanie pieniądze. To wszystko już jest oszacowane, określone i decyzje są podjęte. Bezwzględnie można powiedzieć, że to są środki, które zwiększą przychody samorządów – mówi minister Gróbarczyk.

Wiceprezes Rusiecki przypomina jednocześnie, że zbiorowe zaopatrzenie w wodę i zbiorowe odprowadzanie ścieków to zadania własne gminy, o czym stanowią ustawa o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i odbiorze ścieków w art. 3 ust. 1 oraz ustawa o samorządzie gminnym w art. 7 ust. 1 pkt 3.

– To, że zbiorowe zaopatrywanie w wodę i odprowadzanie ścieków zostało przeniesione na przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne, nie zwalnia samorządów z odpowiedzialności. W obliczu obecnej sytuacji, włodarze powinni wzmocnić przedsiębiorstwa wod-kan i dofinansować je, by nie składały ponownych wniosków o podwyżki cen. Przez wiele lat niektóre samorządy wykorzystywały spółki wod-kan jako dodatkowy dochód na inne zadania gminy. Czas, by te środki z powrotem wróciły do sektora wodno-kanalizacyjnego – mówi wiceprezes Wód Polskich.

Pieniądze, dzięki którym samorządy mają wspomóc przedsiębiorstwa wod-kan., mają pochodzić ze środków, które zapewni nowelizacja ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego.

– Dostawa wody jest działaniem podstawowym w gminie, więc nie może być takiej sytuacji, że ceny za wodę i ścieki będą na tyle wysokie, że będą wykluczać społecznie mieszkańców gminy. Tym samym apelujemy do samorządów żeby podjęły działania i dodatkowe kroki i wspomogły swoje przedsiębiorstwa – mówi Paweł Rusiecki.

Koniec nadziei na kompromis

Zdaniem mecenasa Łukasza Ciszewskiego z Kancelarii Radców Prawnych Jerzmanowski konferencja ministra Gróbarczyka i wiceprezesa Rusieckiego rozwiała wszelkie wątpliwości co do możliwości skracania czasu obowiązywania taryf za zbiorowe zaopatrzenie w wodę i zbiorowe odprowadzanie ścieków.

Możliwości takiej nie będzie, a organy regulacyjne mają, w celu zablokowania podwyżek, stosować restrykcyjne zasady weryfikacji wniosków składanych przez przedsiębiorstwa. Oznacza to zamrożenie cen i stawek opłat za wodę i ścieki i to na okres co najmniej roku. Przedstawiciele władz de facto wycofali się zatem z wszelkich deklaracji składanych reprezentantom branży w sierpniu 2022 r. Przypomnijmy, że w 2021 r. Wody Polskie zatwierdziły podwyżki cen za wodę i ścieki na lata 2021 – 2024 na średnim poziomie (w ujęciu trzyletnim) w wysokości 9,45%. W tej chwili mamy 16% inflację rok do roku, a koszty samej energii elektrycznej wzrosły dla firm wodociągowych nawet dziesięciokrotnie na przestrzeni dwóch lat. Pan Minister Gróbarczyk wprost jednak wskazał, iż jest to decyzja rządu, zatem chodzi o kwestie polityczne, a nie działania regulacyjne. Trzeba zatem uznać, że prawo nie ma w tym wypadku znaczenia – mówi mecenas Ciszewski.

150 wniosków odrzuconych

Jak informują Wody Polskie na swojej stronie internetowej, do tej pory wpłynęło około 400 wniosków o skrócenie obowiązującej taryfy wodno-ściekowej, z czego 150 zostało odrzuconych.

„Podczas zakończonego w 2021 roku procesu taryfikacji, ceny za zbiorowe zaopatrzenie w wodę i odprowadzanie ścieków już wzrosły, dlatego dalsze przerzucanie kosztów na mieszkańców nie może odbywać się bez konkretnego uzasadnienia”, piszą Wody Polskie.

Przedmiotowo i cynicznie

– Po ostatnich wypowiedziach najważniejszych przedstawicieli publicznego regulatora nieliczni zwolennicy powstania tego systemu umarli. Przedmiotowe i cyniczne traktowanie branży, siłowe wykorzystywanie swojej pozycji, populistyczne szafowanie argumentami, które dawno straciły aktualność oraz przerzucanie wszystkiego na samorządy i przedsiębiorstwa bez jakiejkolwiek konstruktywnej propozycji rozwiązania tej dramatycznej sytuacji wskazują na całkowity brak kompetencji, a także chęci współpracy. W tym kontekście mam jeden przekaz: Szanowni Panowie, cena wody i ścieków nie rośnie! Rosną koszty zakupu energii, rośnie płaca minimalna – najważniejsze składniki powodujące wzrost taryfy. Na te koszty wpływ mają decyzje organów administracji państwowej, nie my. Przerzucanie skutków własnych decyzji politycznych na przedsiębiorstwa i samorządy, a w konsekwencji na ludzi, gospodarkę i środowisko to nieodpowiedzialne działanie. Po co wy jesteście? – mówi Andrzej Wójtowicz, prezes zarządu „Wodociągi Słupsk” Sp. z o.o.

Bez merytorycznego uzasadnienia

– Niekompetencja naszego regulatora sięgnęła zenitu. Zmieszczenie w jednym worku ponad 2 500 spółek wodociągowych: dużych, małych, na terenach zróżnicowanych, w warunkach społeczno-gospodarczych regiony zupełnie innych i jeden wzrost cen 10%!!! Na 3 lata. To założenie było absurdalne. Ale dzisiaj, przerzucając obowiązek dopłat na gminy, to jest element zupełnego oderwania od rzeczywistości. Nasza spółka od 2020 roku walczy z taryfami. Lata 2020 -2021 to okres skrócenia obowiązujących taryf z lat 2018-2021. Dwie decyzje negatywne. Od 2021r. to nowe wnioski taryfowe i w naszym przypadku to również dwie decyzje negatywne. Żadna z negatywnych decyzji nie miała merytorycznego uzasadnienia. Były ogólnikowe i pozbawione choćby grama informacji, gdzie popełniliśmy błąd. Oznacza to, że wnioski w ogóle nie były sprawdzane merytorycznie. Odgórnie ustalony algorytm wzrostu i tyle. W naszym przypadku majątek spółki wzrósł 5-krotnie, mamy nową oczyszczalnię ścieków, nową stację uzdatniania wody, ponad 150 km nowej sieci wod-kan. I w ocenie regulatora to jest nieistotnie, ponieważ taryfa miała wzrosnąć nie więcej niż o 10 % na 3 lata. Chore, bo skala wykonywanych zadań kilkukrotnie się zwiększyła. Przy takim procedowaniu od 2 lat nie dziwi mnie, że kolejne głupoty ustalane są odgórnie. Tyle, że to doprowadzi do utraty płynności wielu spółek. Jeżeli nie będziemy mieli zatwierdzonych taryf, to w 2023 roku możemy ogłosić upadłość. Trudno się odnieść do takiej niekompetencji i cynizmu władzy publicznej.  Ale myślę, że kiedyś ktoś ich rozliczy za straty wywołane zaniechaniem, bezczynnością i arogancją władzy publicznej. Ja na pewno się pod tym podpiszę – mówi dr Jarosław Hermaszewski, prezes zarządu ZWiK Sława Sp. z o.o.

Niezgodnie z prawem

– Minister Marek Gróbarczyk oraz wiceprezes PGW Wody Polskie Paweł Rusiecki ogłosili, że podwyżek cen nie będzie. Innymi słowy, ministerstwo i Wody Polskie nie akceptują podwyżek. A zatem pozytywne rozpatrzenie wniosku o skrócenie terminu obowiązywania obowiązującej taryfy i ustanowienie nowej złożonego w trybie artykułu 24j ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków będzie możliwe tylko wtedy, gdy samorząd zadeklaruje pokrycie wprowadzonej w nowej taryfie różnicy w cenie wody lub ścieków dla odbiorców domowych. Możliwe jest także rozwiązanie bardziej radykalne, iż regulator będzie odrzucał jako bezzasadne wnioski przedsiębiorstw wodociągowych spowodowane gigantycznymi wzrostami kosztów związane z podwyżkami cen energii, co naszym zdaniem jest ewidentnie niezgodne z prawem – mówi dr inż. Tadeusz Rzepecki, przewodniczący Rady Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie”, prezes zarządu Tarnowskich Wodociągów Sp. z o.o.

Populistyczna nieuczciwość ministra i Polskich Wód

– Pan minister Gróbarczyk na poniedziałkowej konferencji prasowej podjął szereg decyzji za or­gany gmin, jak w najgorszych czasach głębokiego PRL-u. Posługiwał się przy tym manipulacją i kłamstwem. Oświadczył, że podwyżek opłat za wodę i ścieki nie będzie, bo gminy dostały na to pieniądze w ramach 13,7 mld zł tzw. dodatkowych środków, o czym rzekomo mówił premier. Wymaga to odpowiedzi, ale nie w trybie polemiki z ministrem (z kłamcami się nie dyskutuje), tylko jako wyjaśnienia dla okłamanych obywateli, w tym pracowników wodociągów i kanalizacji. Przede wszystkim zatem nie są to środki dodatkowe, tylko przesunięte z roku 2023. W przyszłym roku ich ZABRAKNIE! Środki te nie są dzielone według wzrostu kosztów usług świadczonych mieszkańcom, a kwota 13,7 mld zł (która – jako subwencja rozwojowa, szacowana w OSR projektu ustawy miała wynieść w 2023 r. 13,3 mld zł) – to częściowa rekompensata ubytków w dochodach z PIT, które realnie są znacznie większe. Miała więc uzupełnić bieżące dochody JST przeznaczone na ich zadania bieżące – coraz większe dopłaty do szkół, przedszkoli, kilkakrotnie droższą energię, szybko rosnące pensje itd. Skumulowany ubytek w dochodach JST z PIT, spowodowany zmianami w podatkach, wyniesie – wg OSR projektów ustaw – do końca tego roku 30,0 mld zł, a do końca przyszłego wzrośnie do ponad 64 mld zł. Otrzymane w tym czasie „rekompensaty” (8 mld w grudniu 2021 i 13,7 mld zapowiedziane jeszcze w tym roku, de facto na rok przyszły), to tylko 21,7 mld zł. Premier Morawiecki, co znalazło swoje odbicie w ustawie, wskazał jedynie, że 15% tej kwoty powinno być przeznaczone na poprawę efektywności energetycznej. Państwowe molochy podnoszą ceny energii elektrycznej, węgla i gazu, dla obywateli o kilkadzie­siąt procent, dla podmiotów gospodarczych, w tym komunalnych o kilkaset procent. Ale woda i ścieki – wg ministra – mają nie drożeć, choć koszty ich dostarczania i odbioru rosą drastycznie. Pensje pracowników wodociągów i kanalizacji – wg ministra i Polskich Wód – mają nie rosnąć, choć w energetyce i kopalniach rosną znacząco. Niech minister powie to ludziom w oczy. Ustawa wymaga od dostawców wody i odbiorców ścieków UWZGLĘDNIENIA WSZYSTKICH KOSZTÓW W TARYFIE OPŁAT. Minister – wbrew ustawie – mówi, że tego nie uwzględni. Decyzję o ewentualnych dopłatach do opłat za wodę i ścieki dla poszczególnych grup odbiorców podejmują rady gmin, a nie minister czy regulator. Rady muszą to uwzględnić w budżetach gmin, a wydatki bieżące rosną szybciej niż dochody bieżące. Muszą mieć z czego dopłacać. Rząd bezkrytycznie toleruje wzrosty cen za energię i media, dyktowane przez państwowych monopolistów, wprowadzając częściową osłonę obywateli, ale zapomina, że wzrost opłat za wodę i ścieki wynika wprost z tych cen dyktowanych przez ich własne przedsiębiorstwa i prze­pisy. Skoro tak, to osłona z budżetu państwa do opłat za prąd, węgiel, gaz i ciepło systemowe musi objąć także wodę i ścieki. To z tej osłony trzeba sfinansować ewentualne dopłaty do opłat za wodę i ścieki, ponoszonych przez odbiorców indywidualnych – mówi Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich.

Kalkulacja bez dopłat

– Od wielu lat obowiązywała zasada ustalania taryfy wodno – kanalizacyjnej przez organy uchwałodawcze, w przypadku gminy Śrem – Rady Miejskiej w Śremie. Zawsze była to zasada wolnych cen, bez dopłaty gminy. Przedsiębiorstwa wodno – kanalizacyjne kierują się zasadą wolności ekonomicznej, a więc pełną kalkulacją wartości taryfowej, która uwzględnia amortyzację, pełną stopę inflacji i wszelkie warunki inwestycyjne. Dopłata ze strony pozyskanych – otrzymanych w przyszłości  – środków rządowych będzie przeznaczona głównie na energooszczędne inwestycje dotyczące energii elektrycznej i cieplnej. Jestem zwolennikiem rzeczowej, opartej na zdrowych zasadach ekonomicznych kalkulacji taryfowej bez dopłat – mówi Adam Lewandowski, burmistrz Śremu.

Czytaj więcej

3 Komentarze

  1. Z wypowiedzi ministra powiało już nieco zapomnianym zgniłym socjalizmem. Wyszedł na mównicę, jak jakiś dyktator i zapowiedział spółkom wodociągowym, że w warunkach galopującej inflacji mają ponosić koszty działalności wielokrotnie wyższe od osiąganych przychodów. Dał też do zrozumienia że przepisy regulujące sposób kalkulacji cen za wodę i ścieki nic go nie obchodzą, to bieżący populizm decyduje, czy minister w swej łaskawości zgodzi się na uczciwie przeliczenie cen, czy nie. Jednocześnie państwowe spółki energetyczne się nie szczypią, podnoszą ceny sprzedaży o 500%, chwalą się krociowymi zyskami, a pensje i premie zarządów i armii dyrektorów idą w setki tysięcy. Niestety dla ministra, zła wiadomość jest taka, że to tak nie działa. Jak kiedyś powiedział James Carville: It’s the economy, stupid . Poprzedni socjalizm upadł przez m.in przez brak mięsa i ocet na półkach, obecny być może upadnie przez brak wody w kranach.

  2. Wzrost cen energii elektrycznej o kilkaset %, wzrost najniższego wynagrodzenia o 19%, ale ceny wody mają być na niezmienionym poziomie. Warto przypomnieć prezesom Spółek komunalnych , że odpowiadają swoimi majątkami oraz karnie za nie złożenie wniosku o upadłość w odpowiednim czasie to tyle jesli chodzi o politykę Panstwa PIS!

  3. Oczyszczanie ścieków to procesy energochłonne (natlenianie ścieków w oczyszczaniu ich metodą osadu czynnego). Oczyszczalnie dostały nowe taryfy na en. elektryczną – wzrost nawet 700% na niektórych oczyszczalniach. Po nowym roku 88% kosztu oczyszczenia ścieków to bedzie zużycie energiii elektrycznej, 11% gospodarka odpadowa i reszta 1% inne koszty jak wynagrodzenia, eksploatacja i chemikalia!

Skomentuj