Czy nielegalne składowisko toksycznych odpadów chemicznych zniknie z miejscowości Szołajdy? Pod uwagę jest brana nawet ewakuacja mieszkańców. O pilną pomoc w tej sprawie zwrócił się w piśmie skierowanym do premiera wójt gminy Chodów.

W opuszczonym gospodarstwie rolnym na terenie miejscowości Szołajdy (powiat kolski, gmina Chodów) mieszkańcy odkryli jeszcze w październiku niebezpieczne odpady. Są to beczki i pojemniki o pojemności tysiąca litrów wypełnione chemicznymi, prawdopodobnie żrącymi, substancjami. Część zakopana jest w ziemi, a pozostałe znajdują się w budynkach gospodarczych lub stoją na zewnątrz.

W ostatnim czasie u mieszkańców nasiliły się rozmaite dolegliwości, m.in. nudności, ból oczu, metaliczny posmak w ustach, drapanie w gardle itd. Dodatkowo, jak twierdzą, w bezwietrzne dni nad gospodarstwem rozprzestrzenia się biała chmura. Właścicielem posesji jest były mieszkaniec wsi, który odziedziczył działkę po rodzicach.

Wójt wprowadza środki zapobiegawcze

Obawa jest tak duża, że zaniepokojony sytuacją Marek Kowalewski, wójt gminy Chodów zawiesił zeszłym roku na ogrodzeniu posesji informację „Zakaz wstępu, stan zagrożenia”, powiadomiono też policję i odpowiednie służby. Posesję z trującymi substancjami skontrolowali m.in. pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska z Konina, prokurator z Koła, jednostki zabezpieczenia chemicznego z Poznania, straż pożarna i ochotnicy.

Z relacji wójta, która pojawiła się na łamach “Głosu Wielkopolskiego”, wynika, że pojemniki były tak nabrzmiałe, że nikt nie odważył się do nich podejść. W celu pobrania próbek wykorzystano robota ściągniętego z Poznania, który, by pobrać materiał do badań i zredukować ciśnienie, oddawał z odległości strzały.

Po zakończeniu działań 8 listopada nikt ze służb nie pojawił się już we wsi Szołajdy. Nie zabezpieczono też samych beczek. Na prośbę wójta komenda policji zamontowała na działce monitoring i gdy ktoś zbliża się do posesji jest kontrolowany przez patrol policji.

Dodatkowo pod koniec stycznia biegły z zakresu ochrony środowiska i gospodarki odpadami przedstawił opinię, z której wynika, że zagrożenie jest duże. Mauzery są składowane niewłaściwie, mogło więc dojść do mieszania się substancji. Z kolei wzrost temperatury do 20 stopni Celsjusza może wywołać wybuch.

Prokurator Aleksandra Marańska z Prokuratury Okręgowej w Koninie twierdzi, że śledczy mają wkrótce zapoznać się z opinią biegłego z zakresu pożarnictwa. Powiadomiono też Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Poznaniu o zagrożeniu środowiskowym, a także zgłoszono do Wydziału Zdrowia Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu zwiększoną zachorowalność mieszkańców Szołajd.

Co jest w beczkach?

Jak informuje WIOŚ, w składowanych na terenie posesji beczkach znajdują się: aceton, kwas 4-toluenosulfonowy, tripropylene glikol, buten, toulen, ksyleny i inne substancje występujące w farbach, lakierach, rozpuszczalnikach. Są tam też substancje mogące służyć za element gazów bojowych.

– Pierwszą kontrolę zakończyliśmy w grudniu 2019 r, teraz, na prośbę wójta, prowadzimy drugą. Z naszych informacji nie wynikało, by były przekroczenia dopuszczalnych substancji. W przypadku rozszczelnienia na pewno powstałoby zagrożenie. Potwierdziliśmy zanieczyszczenia gleby w miejscu zakopywania odpadów. Nie ma natomiast potwierdzonych informacji o skażeniu wód gruntowych – mówi Andrzeja Sparażyńskiego, kierownik delegatury WIOŚ w Koninie. Jego zdaniem nie ma powodu do niepokoju, ponieważ otwarte beczki, skąd były pobrane próby zostały zabezpieczone przez strażaków ziemią i folią.

Apel do Mateusza Morawieckiego

Wójt gminy Chodów wystosował 19 lutego pismo do Mateusza Morawieckiego, w którym podziękował premierowi za doprowadzenie do spotkania w Ministerstwie Klimatu. Przypomniał on także instytucje do których zwrócił się o pomoc. Wyraził też nadzieję, że premier podejmie w trybie pilnym działania zmierzające do wywiezienia, unieszkodliwienia i utylizacji niebezpiecznych odpadów.

Marek Kowalewski zapowiada, że bierze pod uwagę powołanie sztabu kryzysowego i ewentualną ewakuację mieszkańców w przypadku niepodjęcia odpowiednich działań i rosnącego zagrożenia np. przy wzroście temperatury powietrza.

– Proszę o pomoc w trybie pilnym ze względu na zdrowie, życie i bezpieczeństwo moich mieszkańców. Jeżeli rozszczelnienie oraz degradacja pojemników i beczek będzie postępowała tak szybko, rozważam zarządzenie ewakuacji mieszkańców przebywających w strefie bezpośredniego oddziaływania niebezpiecznych substancji chemicznych – mówi wójt.

Czytaj więcej

Skomentuj