“Komisja węglowa” przedstawiła w sobotę w Berlinie raport rekomendujący rezygnację Niemiec z energetyki węglowej do 2038 r. Ma ona być zastąpiona energią z OZE, gazu i innych źródeł.

Niemcy stopniowo odchodzą od węgla i energetyki jądrowej. Działania rządu Angeli Merkel, jako za wolne, krytykują ekolodzy, z kolei samorządy i górnicze związki zawodowe uważają, że planowane zmiany są zbyt daleko idące i uderzą w wiele milionów pracowników i ich rodzin.

Powołana przez niemiecki rząd komisja o nazwie„Wzrost, zmiany strukturalne”, zwana “komisją węglową”, przedstawiła w sobotę 300-stronicowy raport nt. polityki węglowej. Zarekomendowała ona rządowi odejście od węgla kamiennego i brunatnego w energetyce do 2038 r. Celem tych działań jest realizacja celów klimatycznych i redukcja CO2 powstającego przy produkcji energii z węgla.

Nie tylko Niemcy

Niemcy dołączą tym samy do listy krajów Unii Europejskiej, które ogłosiły ostateczną datę rezygnacji z tego “najbrudniejszego” z paliw kopalnych. Szwecja ma odejść od węgla do 2022 r., a Austria, Włochy, Wielka Brytania i Irlandia do 2025 r.

Rekomendacje, które wypracowała komisja, obejmują odejście Niemiec od spalania węgla, zobowiązanie do tego, że Niemcy nie zbudują już żadnej nowej elektrowni węglowej, a Las Hambach, który jeszcze w ubiegłym roku miał zostać wycięty w związku z rozbudową kopalni odkrywkowej węgla brunatnego, będzie lepiej chroniony.

Komentarze dotyczące decyzji komisji są różnorodne. Organizacje ekologiczne są zadowolone z decyzji, ale krytykują odległy termin wprowadzenia dekarbonizacji. Uważają, że to nie wystarczy do zatrzymania katastrofy klimatycznej i trzeba działać szybciej i w szerszym zakresie. Wskazują, że konieczne jest szybsze wprowadzenie dekarbonizacji, nie za 20 ale już za 10 lat – w 2030 r.

Co z górnikami i bezpieczeństwem energetycznym?

Z kolei obaw i niezadowolenia z kierunku zmian nie kryją kraje związkowe, w których znajdują się zagłębia węglowe zatrudniające dziesiątki tysięcy pracowników. Dla tych regionów przewidziane są jednak pomocowe programy strukturalne wynoszące po 40 mld euro dla Nadrenii Północnej-Westfalii, Brandenburgii, Saksonii oraz Saksonii-Anhalt. Wydaje się, że władze tych regionów zaakceptowały konieczność zmian.

Koncerny energetyczne także krytycznie odnoszą się do rekomendacji komisji, wskazując, że polityka dekarbonizacji zagrozi bezpieczeństwu energetycznemu Niemiec, a także uderzy w podstawy ekonomiczne subregionów i mieszkających tam rodzin, które pracują w branżach wykorzystujących węgiel w produkcji.

– Bezpieczeństwo dostaw jest zagwarantowane – powiedział „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung” minister gospodarki Niemiec Peter Altmaier (CDU). Dodał, że dzięki przyjęciu planu cele klimatyczne wyznaczone przez rząd do 2030 r. zostałyby osiągnięte. Altmaier zapowiedział, że propozycje “Komisji węglowej” zostaną dokładnie i rzeczowo sprawdzone.

Niemcy zamierzają w przyszłości w większym stopniu oprzeć się na energii ze źródeł odnawialnych: rozbudowywać elektrownie wiatrowe i fotowoltaikę, a także czerpać energię z gazu i innych źródeł m.in. spalania biomasy. W dużej części dostawy surowców energetycznych oprą na eksporcie spoza kraju. Stabilność dostaw energii w okresach gdy źródła OZE mają mniejszą wydajność lub nie produkują energii (np. przy bezwietrznej pogodzie) mają zapewnić rozbudowane systemy gromadzenia energii tzn. magazyny energii elektrycznej i cieplnej.

– Zmiany w Niemczech i innych krajach UE powinny być też sygnałem do gruntownej zmiany w polityce energetycznej Polski – skomentowało wieści z Niemiec Greenpeace Polska.

Źródło: Deutsche Welle, Greenpeace Polska

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj