By zabezpieczyć ciągłe i nieprzerwane dostawy gazu do polskich odbiorców, konieczna jest dywersyfikacja dostaw na polski rynek i możliwie jak najszybsze uniezależnienie się od dostaw z Rosji. To teza przedstawiona przez PGNiG podczas panelu „Nowe możliwości polskiej gospodarki”, który odbył się podczas Kongresu 590 w Warszawie.

Trudno oprzeć się faktom, które dostrzegają partnerzy Polski na zachodzie, że Rosja przy pomocy Gazpromu steruje w pewnym sensie rynkiem gazu w Europie, posiadając na nim dominującą pozycję, co wpływa na gigantyczny wzrost cen gazu.

– W ubiegłym roku udało się wywalczyć retroakcję z Gazpromem wpływającą na wyniki finansowe spółki na plus o kilka miliardów złotych. Wyniki PGNiG są stabilne – mówi Paweł Majewski, prezes zarządu PGNiG.

Certyfikacja NS2

Eksperci uważają, że takie działanie ma na celu wymuszenie certyfikacji gazociągu Nord Stream 2, który w jeszcze większym stopniu uzależni Europę zachodnią i południową od dostaw gazu z kierunku wschodniego.

– Dla nas to nie nowość, od wielu lat przygotowujemy się na to, by uniezależnić się od dostaw gazu z Rosji. W ostatnim czasie zwiększamy wolumeny importu gazu z innych kierunków. Zawieramy dodatkowe kontrakty z Amerykanami na dostawę skroplonego gazu (LNG) z Zatoki Meksykańskiej, który do nas dotrze przez gazoport w Świnoujściu, a w przyszłości także przez pływający terminal w Zatoce Gdańskiej, który ma zbudować GAZ-SYSTEM – mówi Paweł Majewski.

Gaz paliwem przejściowym

Spółka kupuje również nowe koncesje na szelfie norweskim, żeby po uruchomieniu Baltic Pipe sprowadzać do Polski jak najwięcej gazu pochodzącego z własnego wydobycia. To działanie w obszarze zabezpieczenia dostaw gazu oraz stabilności i ciągłości funkcjonowania gospodarki, która w coraz większym stopniu będzie wykorzystywać energię z gazu.

Zarówno Europejski Zielony Ład, jak i Polityka Energetyczna Polski do 2040 r. zakładają, że gaz ma być paliwem przejściowym w procesie transformacji energetycznej. W wyniku tego zapotrzebowanie na gaz w ciągu najbliższej dekady wzrośnie nawet o 50 proc.

– To przede wszystkim duża energetyka, ale także gospodarstwa domowe, które przestawiają się na to paliwo. Nie zapominamy także o konieczności dekarbonizacji w przyszłości. Wydobywamy, ale także magazynujemy i dystrybuujemy gaz. Myślimy o zdekarbonizowanych zielonych gazach, czyli przede wszystkim biometanie, ale także wodorze – wyjaśnia Majewski.

PGNiG testuje obecnie instalacje, które pozwolą na przesyłanie i magazynowanie mieszanki gazu ziemnego z wodorem. Wspólnie z ORLEN Południe inwestuje w spółkę, która ma rozwijać sieć biometanowni w Polsce, po to by biometan zatłaczać do sieci dystrybucyjnej.

Czytaj więcej

Skomentuj