Na trudne czasy
W czasie pandemii COVID-19 w tle ogólnoświatowej ludzkiej tragedii wybrzmiewał cichy głos pracowników systemu ochrony zdrowia, którzy mówili: „być może wreszcie teraz ktoś dostrzeże naszą pracę”. I rzeczywiście: w kraju niebawem pojawiły się billboardy z podziękowaniami za ciężką pracę personelu medycznego, a w kwietniu z okien i balkonów wielu Polaków (wszak trwał jeszcze lockdown niemal uniemożliwiający wychodzenie z domów) rozległy się gromkie brawa podczas skoordynowanej, ogólnopolskiej akcji. Choć można mieć wątpliwość, czy pandemia trwale zmieniła na plus obraz polskiego systemu ochrony zdrowia i wzmocniła chęć do profilaktycznych badań, to pewne jest jedno: w czasie dziejowych wydarzeń łatwiej jest zwrócić uwagę na kluczowe tematy.
Dziś znów mamy do czynienia z wydarzeniami z jednej strony tragicznymi, a z drugiej doniosłymi. Trwa wojna między USA i Izraelem a Iranem, a w konsekwencji także blokada Cieśniny Ormuz, przez którą statki przewożą nawet 20–30% całego światowego transportu ropy naftowej (piszę te słowa 7 kwietnia 2026 r.). Tak wielki kryzys polityczny niesie za sobą zróżnicowane konsekwencje: od wywindowanych cen benzyny i oleju napędowego aż po… braki worków na śmieci i innych jednorazowych plastikowych produktów na sklepowych półkach w Korei Południowej. Z kolei w Indiach zaczyna brakować nakrętek do butelek PET, a na Tajwanie woreczków, w które pakowany jest ryż.
Choć w Polsce do takich sytuacji jeszcze nie dochodzi, to być może trwająca wojna będzie pretekstem do ponownego zadania pytania o to, czy przypadkiem w zbyt dużym stopniu nie uzależniliśmy się od importowanych surowców kopalnych. Pamiętajmy, że poprzednio zastanawialiśmy się nad tym całkiem niedawno, bo po 2022 r., kiedy Rosja napadła na Ukrainę, a my musieliśmy pożegnać się z tanim i łatwo dotychczas dostępnym rosyjskim gazem ziemnym. W tym miejscu należy oddać polskiemu państwu, że zabezpieczało się na taką ewentualność, budując terminal LNG w Świnoujściu od 2010 r. To jednak oznaczało zastąpienie rosyjskiego gazu m.in. amerykańskim – oczywiście również kopalnym i importowanym.
Nie zrobiliśmy tymczasem prawie nic, by odblokować potencjał polskiego biometanu – lokalnego i odnawialnego gazu o właściwościach zbliżonych do gazu ziemnego – którego moglibyśmy produkować nawet 8 mld m3 rocznie; niewiele więcej ściągaliśmy gazu z Rosji. Nie wzmocniliśmy także polskiego sektora recyklingu tworzyw sztucznych, zapominając, że każda butelka z surowców wtórnych to jedna butelka mniej z importowanej ropy naftowej.
Przykładów takiego zaniechania jest więcej – paliwa alternatywne, na które wytwórcy nie zawsze potrafią znaleźć zbyt, polskie ciepłownie nadal często bazujące na węglu kamiennym oraz zużyte sprzęty, z których niejednokrotnie nie udaje się odzyskać krytycznych surowców (a tych przecież też brakowało, kiedy zerwały się łańcuchy dostaw po wybuchu pandemii).
O nich wszystkich piszemy w kwietniowym wydaniu miesięcznika „Energia i Recykling”. Wydaniu wyjątkowym, bo po raz pierwszy otwartym dla wszystkich czytelników Portalu Komunalnego, z czego niezmiernie się cieszę.
Kamil Paczek