Początek roku to zawsze moment bilansu. W firmach trwają nerwowe podsumowania, a w gminach – dobrze znana rozgrzewka przed sezonem sprawozdawczym, w którym uwaga wszystkich będzie skupiona na poziomach odzysku i recyklingu. Jednak recykling to nie jest koncert życzeń, tylko matematyka strumieni, a ta, jak wiadomo, nie kłamie i bywa bezlitosna.
MP3Posłuchaj tego artykułu
Wykup subskrypcję, aby odsłuchać artykuł w formacie audio.
Z jednej strony mamy więc liczby, sprawozdania i wskaźniki, a z drugiej – bardzo konkretne pytania, które wracają co roku: czy wymagane poziomy przygotowania do ponownego użycia i recyklingu zostały osiągnięte, a jeśli nie – kto za to odpowiada.
Dwa znamienne wyroki
Właśnie w tym kontekście szczególnego znaczenia nabierają dwie sprawy na tle udzielania zamówień publicznych na odbiór i zagospodarowanie odpadów. Mowa o sprawach dotyczących Wrocławia (wyrok o sygn. akt KIO 1056 i nast. z 9 czerwca 2025 r., który swój finał znalazł przed Sądem ds. Zamówień Publicznych i w wyroku o sygn. akt Zs 96/25 z 15 października 2025 r.) oraz sprawie gminy Otwock (sygn. akt KIO 3638/24, 28 października 2024 r.).
W pierwszej Izba analizowała postanowienia dokumentacji przetargowej i projektu umowy, w których zamawiający nałożył na wykonawcę obowiązek osiągnięcia ustawowych poziomów recyklingu oraz przewidział kary umowne za ich nieosiągnięcie. Kluczowe okazało się jednak nie samo istnienie tych obowiązków, lecz pytanie, czy są one realne do wykonania w ramach konkretnej umowy.
Izba zwróciła uwagę, że o wysokości poziomów decyduje przede wszystkim udział odpadów selektywnie zebranych w całym strumieniu, a ten kształtuje się na etapie „u źródła”. Bez odpowiedniej segregacji prowadzonej przez mieszkańców – wspieranej systemowo przez gminę poprzez edukację, kontrolę i egzekucję – wykonawca, nawet działając z najwyższą starannością, nie jest w stanie samodzieln...
Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!
Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?