Pojęcia lasów i leśnictwa miejskiego są bardzo różnie rozumiane, co nie ułatwia zarządzania lasami miejskimi, które powinno opierać się na stosownej strategii (a tej często brakuje), łączącej szeroki krąg interesariuszy instytucjonalnych i społecznych. W Polsce praktycznie można mówić i pisać o samodzielnych miejskich gospodarstwach, których istnienie bazuje w każdym mieście na różnych, lepszych lub gorszych, indywidualnych rozwiązaniach. A przecież lasy są częścią zielonej infrastruktury miast, która wymaga zintegrowanego traktowania. Można by było zacząć od zmian w prawie leśnym, a w każdej aglomeracji czy metropolii od włączenia szerokiego grona interesariuszy społecznych zarówno do zarządzania, jak i do odpowiadania za stan lasów.

Co kraj, to obyczaj

Wydaje się, że mówiąc lub pisząc o lesie miejskim, wszyscy mamy na myśli to samo. Tymczasem okazuje się, że wcale tak nie jest, co potwierdzają przykłady z różnych państw. W Kanadzie lasy miejskie to drzewa, lasy i tereny zielone w okolicach miast i gmin, wraz z otaczającymi je obszarami wiejskimi (lasy podmiejskie). Z kolei w Wielkiej Brytanii pojęcie lasu miejskiego obejmuje wszystkie drzewa i lasy na obszarze miejskim: parki, prywatne ogrody, ulice, tereny zielone w pobliżu fabryk, biur, szpitali i szkół, nieużytki i istniejące zalesione tereny. W Finlandii lasy miejskie są definiowane jako lasy położone na obszarach zurbanizowanych i wokół nich, w których główną funkcją jest rekreacja....
Plus

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?

Wykup dostęp — 5,00 zł
Płatności obsługują: PayU BLIK

Masz już dostęp do tego artykułu?

Podaj adres e-mail użyty przy zakupie — wyślemy Ci nowy link dostępu.