Nie ma brzydkich roślin – są tylko źle zastosowane. To proste stwierdzenie wynika z wieloletniej obserwacji i doświadczeń zbieranych z dwóch perspektyw zawodowych: projektanta i wykonawcy terenów zieleni oraz producenta – szkółkarza. Mając na uwadze trzecią perspektywę osoby lub podmiotu odpowiedzialnych za utrzymanie sadzonych roślin, chcę przyjrzeć się zielonym bohaterom potrafiącym radzić sobie w środowisku skrajnie zurbanizowanym i przybliżyć ich sylwetki.
Kiedy rośliny tracą urodę? Gdy muszą żyć w nieprzyjaznym środowisku. W związku z tym kluczowy jest dobór oparty na dopasowaniu roślin do istniejących warunków. Kwestia dopasowania formy roślin do funkcjonalnie zdefiniowanego charakteru otoczenia jest drugorzędna. To zwykle kwestia mody. Jeszcze 30 lat temu niewielu śmiałków zaprosiłoby na śródmiejski skwer kwietną łąkę i oczekiwałoby pochwał za promowanie bioróżnorodności. Dziś takie pomysły nikogo już nie dziwią i tylko od wiedzy oraz wyobraźni projektanta zależy ostateczny wybór – po uwzględnieniu preferencji zamawiającego.
Najczęściej obszary pod zieleń zaprojektowane są przez architekta budowlanego już na etapie głównej inwestycji, a wykonawca zieleni ma je „tylko” wypełnić. Jednorodnie czy wielogatunkowo? Zimozielono czy zmiennie? Nie wiem. Uniwersalną receptą jest umiar i obserwacja istniejącej w sąsiedztwie zieleni.
Zacznę od tandemu laurowiśnia wschodnia ...
Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!
Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?