W przypadku nowych instytucji prawnych, zwłaszcza dotyczących skomplikowanych dziedzin, dopiero zderzenie przepisu prawnego z rzeczywistością ukazuje jego przydatność dla osiągnięcia celów, które postawił prawodawca.

Wraz z wprowadzeniem do polskiego systemu prawnego świadectw pochodzenia (ŚP) pojawiło się kilka problemów natury praktycznej i interpretacyjnej. Kolejna nowelizacja ustawy Prawo energetyczne (P.e.)1 miała usprawnić system gwarancji pochodzenia. Jednak warto się zastanowić, czy rzeczywiście wprowadzone zmiany doprowadziły do powstania sprawnego i przejrzystego systemu ŚP.

Termin wydawania ŚP
Pierwszym problemem, który pojawił się w praktyce, jest spór w sprawie terminu wydawania ŚP. Pojawiły się dwie interpretacje w sprawie terminu wiążącego prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (URE) w tej kwestii. Pierwsza wskazuje na termin 14 dni od dnia doręczenia wniosku przez operatora i opiera się na postanowieniu art. 9e ust. 3 P.e. Zwolennicy odmiennej wykładni zajęli stanowisko, iż prezes URE może wydawać ŚP raz na kwartał i oparli się na postanowieniach art. 9e ust. 2 pkt 4 P.e. (dotyczących treści ŚP) i art. 9e ust. 4 pkt 4 P.e. (dotyczących treści wniosku).
Prawodawca nie wskazuje, iż określenie okresu, w którym energia elektryczna została wytworzona, z uwzględnieniem podziału na kwartały kalendarzowe odnosi się do kwestii toku procedury, w tym terminu wydawania pozwolenia. Wydaje się więc, że niewłaściwe je...