Nowelizacja tzw. ustawy wiatrakowej, zawetowana w sierpniu przez prezydenta Karola Nawrockiego, miała przełamać bariery blokujące lądową energetykę. Wiatr na lądzie to jedno z najtańszych i najszybciej dostępnych źródeł OZE, które na dodatek daje szansę pokonania „luki wytwórczej”. Projekt przewidywał sztywną minimalną odległość 500 m i przekazanie szczegółowych decyzji gminom – w ramach miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego mogłyby one określać większe dystanse tam, gdzie wymaga tego lokalny kontekst. Różnica między 700 m (dystansem dotychczasowym) a 500 m, choć pozornie niewielka, w praktyce otwiera tysiące dodatkowych hektarów pod inwestycje. Jak zauważa analityk energetyczny Jakub Wiech, w „chaosie przestrzennym” Polski 200 m mniej często decyduje o tym, czy farma wiatrowa w ogóle da się wpisać w siatkę zabudowy. 

Po stronie społecznej 

Ustawa miała charakter pakietowy: obok przepisów wiatrakowych zawierała m.in. rozwiązania chroniące odbiorców (mrożenie cen energii elektrycznej) oraz ułatwienia dla biogazowni, postrzeganych jako uzupełnienie źródeł niestabilnych. Tym samym próbowała łączyć interesy gospodarstw domowych, przemysłu i branży OZE.  Prezydent ocenił jednak, że powiązanie kwestii cenowych z liberalizacją lokalizacyjną stanowi „szantaż” wobec parlamentu i opinii publicznej. Wskazał, że „stoi po stronie społ...

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?