Nowa unijna perspektywa finansowa, która wejdzie w życie w 2021 roku zakłada pobieranie opłat od krajów członkowskich za niepoddane recyklingowi opakowania z tworzyw sztucznych, w wysokości 80 eurocentów, czyli 3,5 tys. złotych za tonę. Przedstawiciele państw podczas szczytu w Brukseli uznali, że ta danina będzie motywować kraje do realnego ograniczania ilości wprowadzanych do obiegu oraz zwiększenia sumy przetwarzanych tworzyw sztucznych.

Aktualnie w Polsce poziom recyklingu odpadów opakowaniowych z tworzyw sztucznych przekracza zaledwie 23%. W takiej sytuacji od 2021 r. za pozostałe 77% odpadów tej frakcji, które trafiają do instalacji termicznego przekształcania odpadów lub do składowania, będzie trzeba zapłacić. Gdyby liczyć wysokość opłaty na podstawie danych z ubiegłego roku, gdy na rynek trafiło ok. 1 mln ton opakowań z tworzyw sztucznych – Polska musiałaby zapłacić 600 mln euro, czyli prawie 3 mld zł.

Opinie na temat nowej regulacji są różne – część ekspertów wskazuje, że kara zmobilizuje rząd do większego wsparcia branży recyklingowej, co pozwoli odejść od mniej przyjaznych metod takich jak składowanie i spalanie. Swój udział będą miały także gminy, gdzie powinien zwiększyć się odsetek odpadów odbieranych selektywnie od mieszkańców.

Ważną rolę mogą odegrać producenci produktów w opakowaniach m.in. poprzez wprowadzanie mniej skomplikowanych opakowań, które łatwiej jest wyrzucić do konkretnego pojemnika, a dalej przetworzyć.

Unia zatwierdziła podatek od plastiku. Bez recyklingu Polska zapłaci miliony

Zgodnie z Dyrektywą 94/62/WE w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych cel recyklingu opakowań na 2025 rok wynosi 50%. Zdaniem części ekspertów podatek od nieprzetworzonego plastiku będzie rozwiązaniem niekorzystnym, które utrudni sukcesywne dochodzenie do wyznaczonych celów długoterminowych.

Zdaniem Magdaleny Dziczek z Eko-Pak wprowadzona opłata służyć ma bardziej podreperowaniu budżetu unijnego. Najbardziej na tym rozwiązaniu ucierpią kraje, które nie zdążyły implementować sprawnego systemu zbiórki, selekcji i przerobu tworzyw sztucznych, czyli m.in. Polska.

Duże nadzieje w wprowadzanym podatku upatrują recyklerzy, którzy dzisiaj są na skraju bankructwa. Wynika to z zachwianej koniunktury na wytwarzane przez nich surowce wtórne, których ceny są najniższe od kilku lat, a za odbiór przez recyklera oddający odpady musi obecnie dopłacać. Kolejnymi przyczynami było zamknięcie się Chin na import odpadów z Europy w 2017 r. oraz niekorzystne regulacje prawne, takie jak bardziej restrykcyjne przepisy przeciwpożarowe.

Poprzez odbudowanie polskiej branży recyklingowej i zachęcenie producentów do korzystania z recyklatu, Polska będzie mogła uniknąć bolesnych kar finansowych w najbliższych latach. Ważne będzie też wprowadzenie rozszerzonej odpowiedzialności producentów (ROP), tak by podmioty wprowadzające produkty w opakowaniach płacili za zanieczyszczanie środowiska.

Źródło: DGP

Czytaj więcej

2 Komentarze

  1. Tak to jest, jak się tworzy przepisy dla przemysłu na podstawie wyobrażenia gospodarstwa domowego. Teraz firmy zajęte zliczaniem kubełków na odpady do czwartego miejsca po przecinku, a nie przetwarzaniem plastiku.

  2. Branża odpadowa męczy się od dwóch lat, a najgorsze są nowe przepisy. Obietnic było już wiele jak ROP w lipcu tego roku, który został przesunięty o dwa czy trzy lata. Mówiło się o dopłatach dla zbierajacych, recyklerow i odbiorcow recyklatu… Ile jeszce trzeba by tu wszystko się posypało na dobre ?

Skomentuj