1 / 3

Miasto jest miejscem, w którym spędzamy dużo czasu. Od tego, jak wygląda i co nam oferuje, zależy to, jak się w nim czujemy. Rozmowa z dr. Łukaszem Mikułą z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, przewodniczącym Komisji Polityki Przestrzennej Rady Miasta Poznania, o tym jak ważne jest zagospodarowanie przestrzeni publicznej.

Czym jest przestrzeń publiczna?

Przestrzeń publiczna to przede wszystkim otoczenie, w którym ludzie mogą się spotykać bez żadnych barier i ograniczeń. Ma ona charakter quasi-demokratyczny – wszyscy są w niej równouprawnieni, nikogo nie wyklucza. Spełnia też bardzo ważną funkcję – stanowi o charakterze miasta, o tym, jak je postrzegamy i jak je odczuwamy. Dlatego jest tak ważna. W mieście można mieć pełne przepychu wspaniałe budynki, ale jeżeli otoczenie wokół nich jest zaniedbane, to miasto także postrzegamy jako nieatrakcyjne i nieprzyjazne.

Kto odpowiada za przestrzeń publiczną?

Generalnie za przestrzeń publiczną w polskich warunkach odpowiada samorząd. Są oczywiście przykłady tworzenia takich przestrzeni publicznych czy półpublicznych przez prywatnych przedsiębiorców. Wtedy jednak takie miejsce nie spełnia do końca funkcji przestrzeni publicznej. W takich przypadkach zawsze występuje element delikatnego nadzoru w postaci odgrodzenia czy formy kontroli osób przebywających w danym miejscu. Pomijając takie wyjątki, za przestrzeń publiczną w sensie praktycznym odpowiadają najczęściej samorządowe jednostki organizacyjne takie jak zarząd zieleni miejskiej, zarząd dróg, które dbają o te najbardziej oczywiste przestrzenie – place, ulice i parki. Małą architekturą są też elementy infrastruktury transportu publicznego, leżące w gestii zarządów transportu publicznego. Zdarza się, że zarządzanie przestrzenią publiczną przekazuje się instytucji kultury, jak np. Stary Rynek i plac Wolności w Poznaniu. Zostały one przekazane Estradzie Poznańskiej, żeby ożywiła tę przestrzeń, organizując wydarzenia kulturalne. Tym działaniem ograniczyliśmy podejście typowo infrastrukturalne na rzecz podejścia „prokulturalnego”. To, że za jedną przestrzeń publiczną odpowiadają różne jednostki, może też powodować pewien bałagan. Dlatego w mieście powinna być osoba koordynująca różne działania, realizowane przez te jednostki. W Poznaniu pracuje tzw. plastyk miejski, czyli pełnomocnik do spraw estetyki wizerunku miasta. Nie jest to na razie instytucja umocowana prawnie, która egzekwuje jakieś przepisy albo wydaje decyzje. Ma raczej charakter koordynatora, doradcy w zakresie umeblowania przestrzeni.

Kto zajmuje się zagospodarowaniem przestrzeni publicznej?

Wszystko zależy od danej sytuacji. Czasami w ramach zagospodarowania przestrzeni publicznej realizowane są duże projekty kompleksowej przebudowy placu, ulicy czy parku. Wówczas za zagospodarowanie odpowiada inwestor, który od razu powinien pomyśleć o potrzebach ludzi i zapewnić ławki, chodniki z odpowiednią nawierzchnią, trawniki, kosze na śmieci, drobne oświetlenie oraz inne elementy dekoracyjne. Przestrzeń publiczną kreują również drobne działania, zmierzające do utrzymania czystości, dbałości o zieleń i elementy ulic. Tym zajmują się odpowiednie jednostki, które powinny czuwać, aby mała architektura nie była zaniedbana.

Czy mała architektura wpływa na jakość zagospodarowania przestrzeni?

Na pewno tak. Jest elementem miasta najbliższym codziennemu życiu. Zazwyczaj patrzymy na miasto i ulice z perspektywy wysokości zwykłego człowieka, a więc dostrzegamy głównie elementy związane z przestrzenią ulicy – zieleń, chodniki, ławki, latarnie, stojaki na rowery. Jeśli postrzegamy ulicę, skwer jako przyjazną przestrzeń, to chcemy w niej zostać, przysiąść na chwilę, zwolnić kroku, bardziej cieszyć chwilą. Umeblowanie miasta za pomocą małej architektury jest jak najbardziej związane z kreowaniem jego atrakcyjności.

Kto powinien decydować o umeblowaniu miasta?

To bardzo zasadne pytanie. Pomimo tego, że jestem radnym uważam, że nie powinna o tym decydować rada miasta. Ten organ w ramach swojej kompetencji planistycznej nie powinien zatwierdzać projektów o takiej szczegółowości. To jest zadanie władzy wykonawczej współpracującej z ekspertami i jednostkami pomocniczymi. W dużych miastach są to najczęściej rady osiedli czy dzielnic. Zatem warto dopuścić do głosu samych mieszkańców, którzy najczęściej korzystają z danej przestrzeni, i np. w formie warsztatów wypracować stanowisko, wybrać charakter przestrzeni, dowiedzieć się na czym im zależy. Sami wtedy przekonają się, jak trudno jest czasami rozmieścić jej poszczególne elementy. Ostateczne w większych miastach projekty zatwierdza z reguły dyrektor danej jednostki, a wyjątkowych sytuacjach sam prezydent lub burmistrz. Z doświadczenia wynika, że zagospodarowanie terenu rodzi kontrowersje wśród samych mieszkańców. Przykładem jest plac Asnyka w Poznaniu. Do tej pory był to nieco zaniedbany typowy plac zabaw. Pewna grupa osób chciała z jednej strony bardziej eleganckiego placu o charakterze ogrodowym, z dużym udziałem kamiennej nawierzchni. Miał to być taki salon dzielnicy Jeżyce. Inni mieszkańcy, głównie rodzice małych dzieci, pragnęli, aby to miejsce miało charakter bardziej zabawowy, rekreacyjny, z trawą i piaskiem. Ostateczną decyzję podjął dyrektor zarządu zieleni miejskiej. Została ona oprotestowana przez grupę osób niezadowolonych. Sprawa została skierowana do prezydenta miasta. Rada osiedla także była podzielona. Ostatecznie zapadła decyzja kompromisowa, która chyba nikogo do końca nie zadowoliła.

A kto decyduje o tym, jakie meble znajdą się na ulicach?

Często jest to dziełem przypadku. Firma wygrywa przetarg na dostarczenie np. ławek, a wygląd tych mebli nie jest uściślony. Panuje pełna dowolność. U nas w Poznaniu od dwóch, trzech lat prowadzone są prace nad tzw. katalogiem mebli miejskich i nawierzchni. Chcemy wskazać, jakiego typu elementy małej architektury mają występować w danym otoczeniu, a także który typ nawierzchni zastosować. Chodzi o konsekwencję w działaniu, nowe elementy w przestrzeni publicznej powinny być spójne z charakterem dzielnicy. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której na sąsiadujących uliczkach znajdują się różne nawierzchnie, latarnie i śmietniki. Prace dotyczące ujednolicenia są w toku i potrzeba jeszcze sporo czasu, aby osiągnąć założony cel. Poszczególne meble chcemy usystematyzować, przyporządkowując je do fragmentów miasta z podziałem na dzielnice. Inne są wymogi w obszarach staromiejskich, inne na osiedlach modernistycznych. I dobrze byłoby uniknąć przypadkowości w decyzjach dotyczących umeblowania. Powinniśmy trzymać się wspólnie uzgodnionego rozwiązania, najlepiej dostosowanego do charakteru miasta czy dzielnicy.

Samorządy mają niewielkie budżety, zatem gmin i miast nie stać na duże inwestycje. Czy można powiedzieć, że w związku z tym starają się poprawić swój wizerunek, inwestując w małą architekturę?

Tak, i wydaje mi się, że to jest bardzo dobry trend. W ostatnich latach wrażliwość władz i mieszkańców zwiększyła się. Obie te wrażliwości wiążą się ze sobą. Często stosunek władz do przestrzeni zmienia się wskutek nacisku mieszkańców lub mediów. Miasta próbują uzupełnić tę lukę przestrzenną, jaka powstała w poprzednich latach. Nie chodzi wyłącznie o czasy PRL-u, ale też o lata 90., kiedy nie zawsze przykładano uwagę do mebli miejskich. O ujednoliceniu designu i projektów w Poznaniu na poważnie mówi się od trzech lat. To dowodzi, że istnieje potrzeba wprowadzania tego typu rozwiązań bądź stosowania instrumentów wspomagających meblowanie przestrzeni publicznej. Katalog mebli przekłada się na kompleksowe myślenie o przestrzeni danego miasta. Sądzę, że każdy samorząd powinien opracować taki katalog.

Do umeblowania, zagospodarowania przestrzeni publicznej potrzebny jest plan.

Osobiście jestem przeciwnikiem zbyt kategorycznych i szczegółowych zapisów dotyczących przestrzeni publicznych w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego. Plan miejscowy to bardzo ścisły dokument, a procedura uchwalania jakiejkolwiek zmiany jest bardzo długa. Sprawdza się przy określaniu przeznaczenia terenów, gabarytów zabudowy, rozgraniczenia, gdzie będzie teren drogowy, parkowy czy budowlany. Plan zagospodarowania ma wskazywać lokalizację terenów zieleni, co oznacza, że nikt nie może ich np. zabudować, choć czasami można dopuścić wprowadzenie na takim terenie np. budynku sportowo-rekreacyjnego. Natomiast o tym, gdzie dokładnie mają znaleźć się ławeczki, piaskownica i plac zabaw, nie powinno pisać się w dokumencie o randze aktu prawa miejscowego. Projekt umeblowania powinien powstawać w mniej sformalizowanej procedurze, mieć postać koncepcji architektoniczno-urbanistycznej, którą można sporządzić w różnych wersjach, wizualizować trójwymiarowo, a także organizować na jej temat konsultacje różnych środowisk.

Do elementu małej architektury należą m.in. pomniki. W Poznaniu pojawił się kontrowersyjny pomysł postawienia pomnika Wdzięczności.

Pomnik Wdzięczności nie jest fragmentem małej architektury. Niektóre pomniki na pewno organizują przestrzeń i zagospodarowują ją. Jest też taka grupa, która tę przestrzeń podporządkowuje sobie. Ze względu na swoją monumentalność i gabaryty takie pomniki często nie przyczyniają się do uatrakcyjnienia miasta, ale powodują, że przestrzeń staje się zimna i odhumanizowana. Wszystko jednak zależy od skali oraz tematu, który w ten sposób upamiętniono. Na przykład w przypadku pomnika typowo patriotycznego trudno zakładać, że powstanie on w miejscu o charakterze rozrywkowym. Ten problem dotyczy między innymi pomnika Wdzięczności nad Maltą. Chodzi o dużą, kilkunastometrową konstrukcję o bardzo podniosłej, religijnej wymowie. A to nie pasuje do rekreacyjno-sportowego profilu poznańskiej Malty. Lepiej jak w przestrzeni pojawiają się mniejsze pomniki, które czasem bezpośrednio nawiązują do danego miejsca, a tym samym ożywiają i uatrakcyjniają tę przestrzeń. Ciekawym przykładem jest pomnik Armii Poznań na wzgórzu Św. Wojciecha. Tematyka jest poważna, ale pomnik tak wkomponowano w zieleń, że stanowi integralną część całego parku. Ponadto jest wykorzystywany przez rolkarzy i rowerzystów. Widać, że to miejsce tętni życiem. Funkcję pamiątkową połączono z kreowaniem przestrzeni, która przyciąga ludzi. To dobry przykład wpisania architektury pomnikowej w krajobraz i nadania jej funkcji społecznej. Podobnie jest z rzeźbami autorstwa Magdaleny Abakanowicz na Cytadeli, które cieszą się wielką popularnością, ponieważ można ich dotknąć, poczuć je.

Jakie są jeszcze specyficzne elementy małej architektury?

Oprócz standardowych koszy, latarni oraz ławek popularne są także fontanny. Każdy element wodny jest na pewno atrakcyjny, choć wiele budzi kontrowersje ze względu na koszty budowy i utrzymania. Ciekawym elementem przestrzeni placów i ulic są też stragany handlowe. Obecnie dyskutujemy o rynkach dzielnicowych, takich jak Rynek Jeżycki. Planujemy modernizację tego miejsca i wydaje się, że kupcy i mieszkańcy niekoniecznie będą chcieli fontann tylko komfortowych warunków dla tradycyjnego handlu targowego. Do elementów kreujących przestrzeń publiczną zaliczyć możemy także street food – wozy z jedzeniem, bike cafe. Są to formy, które ożywiają ulice. Są to obiekty mobilne, więc w rozumieniu Prawa budowlanego nie zalicza się ich do małej architektury, ale pełnią podobną funkcję.

Czyli można powiedzieć, że zwiększa się zasób elementów służących meblowaniu miasta?

W pewnym sensie tak. Oprócz klasycznych ławek, nawierzchni, zieleni, latarni i koszy na śmieci możemy go rozszerzyć o wspomniane już sadzawki, fontanny, elementy związane z jedzeniem ulicznym, wiaty przystankowe, kioski oraz słupy ogłoszeniowe. Katalog stale rozszerza się. Pytanie brzmi, czy także barierki można zaliczyć do małej architektury. W miastach, ale nie tylko, nagminne staje się stawianie barierek przy ścieżkach rowerowych. To w niektórych miejscach wygląda wręcz nienaturalnie i wizualnie zaburza przestrzeń. Kolejnym wątkiem w związku z małą architekturą jest kolor – czy śmietnik ma być pomalowany w wyraziste, krzykliwe barwy, czy raczej w stonowane, aby pozostał w cieniu pozostałych, ważniejszych wizualnie, elementów. I to jest zadanie dla plastyka miejskiego, który proponuje, żeby tego typu infrastruktura miała kolor stonowany, np. grafitowy. Pamiętajmy, iż niektóre meble miejskie mają pełnić wyłącznie funkcję użytkową, a w efekcie nie przykuwać niepotrzebnej uwagi.

Czy elementy małej architektury mogą mieć jakąś dodatkową funkcję użytkową?

Oczywiście. Elementy małej architektury można wykorzystać podczas projektowania stref uspokojonego ruchu w dzielnicach mieszkalnych czy śródmiejskich, tzw. stref 30. Niektóre miasta przymierzają się do stworzenia takich obszarów w swoich miastach, niektóre już to zrobiły. W Poznaniu początkowo myślano tylko o uspokojeniu ruchu samochodowego w centrum. Jednak podczas konsultacji społecznych z mieszkańcami okazało się, że warto wprowadzać, oprócz rozwiązań zwalniających samochody, takich jak progi, również elementy małej architektury. Przez zagospodarowanie jednego miejsca parkingowego przy ulicy mogą powstawać gniazda dla pieszych jako miejsca do odpoczynku. Takie działanie jest uzasadnione także względami społecznymi, gdyż starsi ludzie czasem pragną usiąść i odpocząć. W takich gniazdach nie muszą po prostu stać zwykłe ławki. Można stworzyć jakieś mikrownętrze. Dzięki małej architekturze możemy uspokajać ruch samochodowy. Zamiast prostej drogi, na której auto można rozpędzić do 100 km/h, kierowca musi ominąć różne przeszkody i „esować”. Wtedy także rowerzysta albo pieszy czuje się równoprawnym użytkownikiem drogi. Wpisuje się to w koncepcję tzw. shared space, czyli tworzenia przestrzeni współdzielonej. Nie ma stricte deptaku, ulica jest nadal przeznaczona dla pieszych i pojazdów, ale na zasadzie równowagi. Taki projekt chcemy w Poznaniu zrealizować przy ul. Taczaka poprzez odpowiednie rozmieszczenie donic z roślinnością i ławek. Na takie działania są przeznaczone też środki finansowe w nowej perspektywie w ramach funduszy europejskich.

Wywiad opublikowany w “Zieleń Miejska Plus” dodatku specjalnym do marcowego (3/2015) wydania miesięcznika “Zieleń Miejska”

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

1 Komentarz

  1. Ostatnio przeczytałam, że w USA na kształt przestrzeni miejskiej mają wpływ deweloperzy. Dlaczego? Jest ponoć boom na przydomowe warzywniaki. I osoby, które budują mieszkania, właśnie tworzą miejsce na ogródki przed budynkiem lub na jego dachu 🙂 Myślę, że to ciekawa inicjatywa.

Skomentuj