1 / 9

Czy spalanie odpadów to jedyna droga do rozwiązania problemu rosnących ilości odpadów, rosnących kosztów systemu gospodarki odpadami i opłat dla mieszkańców? Rozmawiali o tym uczestnicy spotkania w ramach Forum Menadżerów Komunalnych w Poznaniu.

Wojciech Janka, prezes Krajowego Forum Dyrektorów Zakładów Oczyszczania Miast zauważył, że jedną z największych bolączek, z jakimi boryka się obecnie branża gospodarki odpadami, jest ogromny problem z zagospodarowaniem frakcji palnej.

Spalarnie nie są rozwiązaniem idealnym, ale, jak przekonują przedstawiciele Suez Polska, są rozwiązaniem optymalnym, a już z pewnością znacznie lepszym od składowania odpadów.

Choćby częściowo rozwiązują też problem zalegających lub czasem płonących milionów ton RDF (rocznie to, według różnych szacunków, 1-2 mln ton) którego, zgodnie z polskim prawem, nie wolno magazynować przez okres dłuższy niż rok.

– To właśnie dlatego płoną tak naprawdę nie składowiska odpadów, a magazyny pre-RDF – mówił Szymon Cegielski, dyrektor zakładu Suez Polska, oddział ITPOK Poznań.

Termiczne 750 x 300

Rozwiązanie potrzebne „na już”

W podobnym tonie wypowiadają się przedstawiciele Krajowej Izby Gospodarki Odpadami. – Naszym celem jest teraz uzyskanie odpowiedzi co z frakcją 19 12 12, 19 10 10. Nie mamy możliwości zagospodarowywania RDF np. w przemyśle – stwierdził Tomasz Uciński, prezes KIGO.

Istotnym zagadnieniem dla branży jest, przy okazji powstawania coraz trudniejszych w recyklingu odpadów, rozszerzona odpowiedzialność producenta. – To nie gminy powinny płacić za recykling. Dlatego trzeba wprowadzić realną finansową odpowiedzialność producentów. 2-3 grosze od opakowania to kwota mało odczuwalna dla konsumentów, a dla naszej branży to duży zastrzyk – powiedział Uciński.

Mimo wcześniejszych zapowiedzi, poprzedni rząd nie zdołał uporać się z wprowadzeniem nowego sytemu ROP, a system gospodarki odpadami pozostaje dramatycznie niedofinansowany (ubiegłoroczne szacunki Krajowej Izby Gospodarczej mówiły o dziurze na poziomie 4 mld zł), ceny opłat od mieszkańców rosną, a wiele wskazuje na to, że zalegającego RDF-u i pre-RDF będzie coraz więcej.

Wyższe opłaty za niesegregowanie śmieci. A może być jeszcze drożej

Według zaprezentowanych przez Szymona Cegielskiego danych, w 2035 r. ilość wytwarzanych odpadów przez mieszkańców krajów Unii Europejskiej będzie tak duża (nawet przy założeniu poprawnej segregacji i recyklingu na poziomie 65 proc.), że gdyby zaprzestać budowy spalarni, powstanie nadwyżka nieprzetworzonych odpadów na poziomie 41 mln ton rocznie.

Cegielski przypomniał również historię powstania poznańskiej spalarni przyjmującej odpady resztkowe z miasta i części gmin ościennych. Stwierdził też, że moce przerobowe wszystkich obecnie działających w Polsce instalacji termicznego przekształcania są łącznie zdecydowanie za małe w stosunku do potrzeb i cały czas wzrastających ilości wytwarzanych odpadów.

Jego zdaniem za powstawaniem spalarni przemawia również aspekt ekonomiczny, wpływający na zahamowanie opłat ponoszonych przez mieszkańców. – Tego rodzaju projekty jak poznański (w modelu PPP) gwarantują stabilność i przewidywalność ceny – stwierdził Cegielski.

W związku z rosnącymi cenami energii odzyskiwanej z odpadów przekazywanych do poznańskiej spalarni miasto mogło wyliczać malejące ceny za przyjęcie przez ITPOK 1 tony odpadów. W roku 2017 było to 276,50 zł, rok później – 262,79 zł. W roku 2019 cena „na bramie” wyniosła 256,16 zł.

Spalarnie a GOZ

– Tego rodzaju instalacje jak najbardziej wpisują się w gospodarkę obiegu zamkniętego – przekonywał Szymon Cegielski. – Przecież w każdym, nawet najlepiej zorganizowanym systemie zawsze pozostanie choćby i najmniejsza, ale jednak, jakaś część odpadów po selektywnej zbiórce i wysortowaniu, która nie nadaje się już do kolejnej operacji przetworzenia i dalszego recyklingu, a która jednocześnie nie mogąc być składowaną, winna stanowić pełnowartościowy wsad energetyczny do obiektów odzysku energii z odpadów. Spalarnie to instalacje końcowe, bez nich idea GOZ pozostanie w znacznym stopniu tylko ideą.

W aktualizowanym projekcie Polityki energetycznej Polski nie znalazło się miejsce dla spalarni. Wpisano za to do niego biogazownie. Zdaniem Tomasza Wojciechowskiego, prezesa GWDA Piła, a także koordynatora Instytutu GOZ, to jak najbardziej słuszne podejście.

1
2
UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

4 Komentarze

  1. Widzę, że były poseł PRL, żyje w innym świecie i chciałby dalej czegoś zakazywać. Widać najlepiej mu to wychodzi. Stworzyli pseudo Instytut GOZ i sprzedają swoje idee, że spalarnie są złe. Dezinformują mieszkańców jak to plaga szczurów, odory, dioksyny i furany ich wytrują. I protest gotowy. Zablokowana inwestycja. A potem, że drogo za śmieci. Śmiać mi się chcę z tych mieszkańców. Bogate Monako nie może sobie pozwolić na brak spalarni, a taki Wągrowiec już tak. A potem lament, że drogo. Wniosek o rekompensaty lub odpady należny kierować do Towarzystwa na Rzecz Ziemi i Instytutu GOZ.

  2. Czy wreszcie nowy minister stanie na wysokości zadania i wreszcie udrożni procedury budowy lokalnych elektrociepłowni na RDF. Brak sprzyjającego klimatu, spowodowany nierealnymi założeniami poziomów recyklingu stawianymi przez UE, wszechpanującą nową ideologią pseudo-ekologów, do budowy zakładów termicznego przetwarzania odpadów, wywraca cały model GOZ. Kładziemy nacisk na selektywną zbiórkę odpadów, która moim zdaniem poszła trochę w złym kierunku, dawny podział na frakcje ” suchą” i “mokrą” uzupełnioną selektywnym zbieraniem opakowań szklanych i popiołu, oraz bio spełniał obecne standardy i spokojnie pozwalał na wysegregowanie surowców wtórnych z frakcji suchej. Nie ma co wracać do historii, wdrażamy trochę droższy system, który nieznacznie poprawi stopień segregacji odpadów w wybudowanych za duże miliony sortowniach odpadów. Należ jednak pochylić się nad morfologią odpadów komunalnych, i stwierdzić, że selektywnie zebrane odpady resztkowe, stanowiącej dawniej pojęcie frakcji mokrej powinny być kierowane bezpośrednio do spalarni odpadów po odsianiu frakcji ciężkiej (minerały, stłuczka szklana, popioły, itp.). Śmiem twierdzić, że istniejące i będące w realizacji spalarnie są w stanie cały ten strumień zutylizować ( frakcja ta ma stosunkowo niską wartość opałową, można przyjąć poziom 6-15MJ/kg). Mamy niestety bardzo poważny problem z surowcami wtórnymi na które nie ma zainteresowania rynku recyklingowego oraz balast z sortowania, strumień ten to czyste paliwo, które w postaci RDF w całości powinno być wykorzystane w lokalnych elektrociepłowniach (wartość opałowa RDF wyprodukowanego z balastu po sortowniczego z selektywnej zbiórki ma wysokie parametry energetyczne ( poziom wartości opałowej balastu waha się od 13 MJ/kg i może osiągać nawet grubo ponad 20MJ/kg). Oby nowy Minister nie był zainfekowany ideologią pseudo-ekologów i udrożnił możliwość budowy lokalnych elektrociepłowni na paliwa z odpadów.

  3. Słuszny komentarz dfgdg !!!
    Wiele Samorządów i Firm jest gotowych energicznie przystąpić do realizacji tego typu projektów (budowa niewielkich, lokalnych kotłowni (ciepłowni) na RDF) ale jak tylko taki pomysł wychodzi na światło dzienne, zaraz pojawiają “aktywiści ekolodzy” reprezentujący wydumane Instytuty czy też inne Towarzystwa i tak macą w głowach Mieszkańców, że projekt (jak wspomniany Wągrowiec) zalicza falstart. Po czym jak na skutek ich właśnie – Instytutu ręka w rękę z Towarzystwem – działań, nie ma co zrobić z odpadami wysokokalorycznymi i trzeba podnosić ceny (ba ich zagospodarowanie jest droższe z dnia na dzień ) to nagle ci “ekolodzy aktywiści” znikają z przestrzeni publicznej lub (o zgrozo !) stają po stronie Mieszkańców krzycząc : dlaczego tak drogo ? Patrząc na nich mam czasem wrażenie, że są książkowymi przykładami schizofrenii. Taki to nasz grajdołek, tyle że bez parawanu……

  4. kurde cala skandynawia spala smieci z powodzeniem a u nas sie zastanawiają czy warto…szlak czlowieka trafia…rozwiazania sa gotowe i tymi spotkaniami prochu nie wymysla, trzeba dzialac i budowac!!!!

Skomentuj