Jeśli Unia Europejska nie ugnie się przed atakiem energetycznym ze strony Rosji, to w ciągu 4-6 lat zastąpi całkowicie import gazu i ropy naftowej z tego kraju surowcami z innych kierunków. Tak twierdzi Thomas O’Donnell, analityk rynku energetycznego i wykładowca prywatnego berlińskiego uniwersytetu Hertie School of Governance.

– Unia Europejska jest w stanie wojny energetycznej, która jest częścią większej wojny Rosji z Ukrainą. Widzimy, że wojna na polu bitwy nie idzie po myśli Rosji, więc Kreml liczy na to, że jej polityka energetyczna wywoła u Europejczyków wystarczające problemy ekonomiczne, by podzielić UE i odstąpić od solidarności z Ukrainą – mówi Thomas O’Donnell.

Wpływ dzięki rurociągom

Zdaniem analityka Putin ma znacznie większy wpływ na Europę poprzez dostawy gazu niż ropy naftowej, ponieważ gaz dostarczany jest głównie rurociągami.

– Około 2027 r. Europa, Stany Zjednoczone, Katar i inne kraje zwiększą możliwości eksportowe skroplonego gazu ziemnego na tyle, aby zastąpić zależność UE od rosyjskiego gazu i pozwolić na obniżenie cen gazu w UE do poziomu zbliżonego do niskich cen w USA – przewiduje analityk.

Zanim to się jednak stanie obywatele państw Unii będą musieli przejść przez trudniejszy okres. To jest wojna energetyczna, a na wojnie obie strony ponoszą ofiary, zatem ucierpią konsumenci i firmy w UE.

– Co najmniej cztery lata zajmie wdrożenie ogromnych nowych projektów eksportu LNG z USA i Kataru. UE będzie musiała otrzymywać jak najwięcej gazu  także z Algierii, Egiptu i Norwegii – mówi O’Donnell.

W przyszłym roku trudniej

W tym roku Europa napełniła swoje magazyny gazu, ale w przyszłym roku ma być trudniej. Magazyny w normalnych warunkach nigdy nie służyły do zapewniania normalnych dostaw gazu konsumentom. Są na to po prostu za małe.

– Powstawały z myślą przechowania surowca zaoszczędzonego latem i wykorzystania go zimą, kiedy rosyjskie i norweskie rurociągi nie nadążały z zaspokojeniem popytu – tłumaczy ekspert.

Thomas O’Donnell zwraca uwagę, że w związku z tym Niemcy uchylili przepisy nakazujące utrzymywanie w domach minimalnej temperatury, a w niektórych krajach UE toczą się debaty na temat przerw w dostawach prądu dla obywateli.

– Europa uzależniła się nie tylko od rosyjskiego gazu, ale postawiła też na całkowicie nieprzewidywalną energię wiatrową. Jeśli wiatr będzie słaby, jak w sezonie 2020-2021, to w połączeniu z brakiem odpowiednich sieci przesyłowych i brakiem technicznych możliwości magazynowania prądu na wielką skalę, może to oznaczać katastrofę. Takie są fakty. W czasie wojny obywatele muszą znać całą prawdę – przekonuje ekspert.

Kilka lat do niezależności

O’Donnell podkreśla, że Rosja prowadzi wojnę energetyczną przeciwko Europie, aby rozbić jej solidarność wobec Ukrainy. Zdaniem eksperta w USA i Katarze, ale też w Norwegii, Algierii, Azerbejdżanie, Izraelu, czy Egipcie, istnieje mnóstwo nowych rezerw gazu, możliwości finansowania, technologii i funkcjonujących rynków.

– Za cztery do sześciu lat zależność Europy od Rosji zostanie całkowicie zastąpiona importem z innych kierunków. Dotyczy to również ropy naftowej. Rosja tymczasem zostanie zredukowana z supermocarstwa energetycznego do drugoligowego lub trzecioligowego kraju OPEC – mówi Thomas O’Donnell.

Czytaj więcej

Skomentuj