Wielorodzinny dom na Mokotowie przy ul. Puławskiej 28 z 1937 roku od kilku lat przechodzi remont. Niedawno zakończył się remont części elewacji podwórzowej – poinformowało biuro stołecznego konserwatora zabytków.

Modernistyczna i luksusowa kamienica nazywana jest do dziś “Domem Wedla”, od nazwiska pierwszego właściciela. Dzięki dotacjom miasta pierwotny wygląd odzyskują kolejne jego części. Od dawna cieszy oko odnowioną fasadą od ulic Puławskiej i Madalińskiego. Kolejne prace przeniosły się na dziedzińce, które są aż trzy. Niedawno zakończył się remont części elewacji podwórzowej.

Etapowanie działań

Prace remontowe w części podwórzowej wspólnota prowadzi od 2020 roku. Ze względu na to, że są tam trzy dziedzińce, prace zostały podzielone na etapy. Jak przekazało biuro konserwatora, ekipa remontowa skuła wtórny tynk typu “baranek”, odsłoniła oryginalną wyprawę, oczyściła ściany, naprawiła mury, w tym skorodowane, metalowe belki nadproży. Końcowym etapem było uzupełnienie ubytków i nałożenie na całą powierzchnię ścian trójwarstwowego tynku zatartego na gładko. Dodatkowo wyremontowane zostały okładziny cokołu z płytek, balustrady i obróbki blacharskie.

Na prace zakończone w 2021 roku wspólnota mieszkaniowa z Puławskiej 28 otrzymała od Warszawy dotację w wysokości 339 334 zł, co stanowi 40 procent kosztów.

Generalny remont elewacji od strony ulicy wspólnota mieszkaniowa rozpoczęła w 2008 roku. Prace były także dotowane przez ratusz. W kolejnych, również współfinansowanych przez miasto, wyremontowano klatki schodowe oraz murowaną kratownicę okalającą taras widokowy na dachu budynku, na której w 2019 roku umieszczono odtworzony neon E.Wedel Czekolada.

Rys historii

Budynek na rogu Puławskiej i Madalińskiego powstał w latach 1935-1936 według projektu Juliusza Żórawskiego dla Jana Wedla. Była kamienicą o wysokim standardzie, zastosowano w niej wszystkie zasady architektury Le Corbusiera tj. prześwity w poziomie parteru, płaski dach, fasadę pozbawioną ozdób i niezależną od konstrukcji. “Mimo funkcjonalistycznej bryły budynek skromnie ozdobiono wewnątrz” – przekazało biuro konserwatora. Do dziś zachowało się w holu malowidło ścienne Zofii Stryjeńskiej “Taniec góralski”. “W sklepie na parterze (niegdyś sprzedającego czekoladę) jest prawdopodobnie kolejne malowidło, ukryte pod warstwą późniejszych przemalowań. Nad wejściem do lokalu jest płaskorzeźba Stanisława Komaszewskiego +Tygrys+”” – dodało biuro konserwatora.

Podczas okupacji kamienica została zajęta przez niemieckich oficerów oraz agentów gestapo, dlatego też budynki stały się ważnym celem już na początku powstania warszawskiego. Budynek jednak bezskutecznie próbowali zdobyć żołnierzy z pułku “Baszta”. Kamienica została jedynie nieznacznie uszkodzona, jednak w latach 70. XX wieku zabudowano prześwit w parterze. Długo przetrwały ślady po pociskach.

Ciekawostką jest, że w domu nie ma mieszkania o numerze 13 – po numerze 12 następuje od razu mieszkanie nr 14. Układ taki, sądząc po zachowanych w środku przedwojennych tabliczkach z numerami mieszkań, istniał zapewne od samego początku.

Czytaj więcej

Skomentuj