Szereg warszawskich spółdzielni chce, by przy nowej metodzie powiązania opłat za śmieci z metrażem mieszkania stawki ustalane były proporcjonalnie. Mieszkańcy mieliby płacić 1,30 zł za m kw.z maksymalną opłatą 130 zł. “To sprawiedliwszy sposób niż ten przyjęty w uchwale rady miasta” – uważają.

O nowym pomyśle na opłaty za wywóz odpadów w stolicy, który w zabudowie wielolokalowej zakłada uzależnienie ich wysokości od powierzchni lokalu mieszkalnego i podziale opłat na pięć różnych stawek pisaliśmy TUTAJ.

Spółdzielcy mają inny pomysł

Tymczasem szereg warszawskich spółdzielni chce, by przy nowej metodzie powiązania opłat za śmieci z metrażem mieszkania stawki ustalane były proporcjonalnie. Mieszkańcy mieliby płacić 1,30 zł za metr z maksymalną opłatą 130 zł. “To sprawiedliwszy sposób niż ten przyjęty w uchwale rady miasta” – uważają.

Do lutego 2020 r. opłata za śmieci ponoszona przez warszawiaków uzależniona była od liczby osób w gospodarstwie domowym, następnie przez 13 miesięcy obowiązywała opłata ryczałtowa. Obecne przepisy wiążą opłaty za śmieci ze zużyciem wody. W ub. czwartek Rada Warszawy przyjęła uchwałę, zgodnie z którą od 1 stycznia warszawiacy będą płacić za wywóz nieczystości w zależności od metrażu mieszkania.

W informacji prasowej Robotniczej Spółdzielni Mieszkaniowej “Praga” podkreślono, że wraz z szeregiem innych spółdzielni – w tym m.in. spółdzielniami “Służew nad Dolinką”, “Bródno” czy Warszawską Spółdzielnią Mieszkaniową – złożyła ona zastrzeżenia do propozycji nowych przepisów.

“W ocenie spółdzielców, nowa metoda ustalania opłat oraz przyjęte stawki opłat wprowadzone przez Radę spowodują, że ciężar finansowy za gospodarowanie odpadami komunalnymi spadnie głównie na ludzi mniej i średnio zamożnych (takie osoby są zazwyczaj właścicielami lokali o pow. od 40 do 60 m2 – w tym przedziale jest ok. 50 proc. lokali w Warszawie), podczas gdy dla osób najlepiej zarabiających (zamieszkujących najczęściej duże lokale o pow. od 80 m kw.) wzrost opłat będzie mniej odczuwalny” – napisano.

Niesprawiedliwy wzrost opłat

Głównym problemem wskazanym w stanowisku jest skokowy wzrost opłat. “Przykładowo właściciel lokalu o wielkości 30 m kw. zapłaci 52 zł miesięcznie, podczas gdy właściciel lokalu minimalnie większego, gdyż zaledwie o 1 cm kw., czyli o pow. 30,01 m kw. zapłaci aż o 25 zł więcej, tj. 77 zł” – podkreślono.

Spółdzielcy zaproponowali więc miastu, by rozważyło zmodyfikowanie przyjętej metody w ten sposób, by dla lokali mieszkalnych stawka za metr kwadratowy wynosiła 1,30 zł/m kw., zaś minimalna opłata ustalona byłaby na poziomie ok. 20 zł, a maksymalna – na poziomie 130 zł.

“Zastosowanie tej metody pozwoliłoby na znacznie bardziej sprawiedliwe wyliczanie opłat. Dzięki temu mieszkańcy byliby obciążani opłatami wprost proporcjonalnie do powierzchni ich lokali. Taki sposób wyliczania opłat zdecydowanie lepiej byłby powiązany z ilością faktycznie generowanych odpadów przez mieszkańców z poszczególnych lokali” – podkreślono.

Jak zaznaczono, z przeprowadzonych analiz wynika, że dochody budżetu miasta byłyby stałe i przewidywalne oraz zbliżone do zakładanych wpływów na podstawie metody określonej w czwartkowej uchwale Rady Miasta.

Spółdzielcy postulują również, aby opłaty od lokali użytkowych w budynkach mieszkalnych naliczane były również od powierzchni użytkowej tych lokali, bez stawki maksymalnej, gdyż to właściciele lokali usługowych generują najwięcej śmieci w nieruchomości wielolokalowej.

“Możliwie prosty system”

W przyjętej uchwale określono pięć stawek opłat. Dla mieszkań o powierzchni do 30 m kw. opłata będzie wynosić 52 zł; od 30,01 do 40 m kw. – 77 zł; od 40,01 do 60 m kw. – 88 zł; od 60,01 do 80 m kw. – 94 zł, a dla gospodarstw powyżej 80 mkw. – 99 zł.

Warszawiacy mieszkający w domu jednorodzinnym zapłacą ryczałtową stawkę w wysokości 107 zł. Właściciele kompostujący bioodpady zapłacą 9 zł mniej. Za domek letniskowy lub inną nieruchomość wykorzystywaną na cele rekreacyjno-wypoczynkowe warszawiacy zapłacą zryczałtowaną stawkę w wysokości 181,90 zł za rok. Właściciel nieruchomości, który nie selekcjonuje śmieci, zapłaci dwukrotność opłaty.

Podczas czwartkowej sesji sekretarz m.st. Warszawy Włodzimierz Karpiński tłumaczył, że żadna z metod naliczania opłat za śmieci “nie jest de facto w pełni sprawiedliwa i powiązana z realnymi kosztami wytwarzania odpadów”. Podkreślił jednak, że tym razem miasto proponuje “możliwie prosty system, najmniej obciążający portfel mieszkańca”.

Przepisy mają wejść w życie z dniem 1 stycznia 2022 r.

Czytaj więcej

2 Komentarze

  1. Opłata za odpady komunalne winna być naliczona za worek (zakodowany), ale do takiego naliczania w Polsce chyba nie dojdzie.
    W mojej ocenie najbardziej sprawiedliwe jest ustalenie opłaty od osoby, lub tak jak jest we Wrocławiu – część opłaty za 1 m2 a część od osoby.
    Nie rozumiem, dlaczego Warszawa ma najwyższe opłaty.

  2. Opłaty komunalne powinny być naliczane w sposób jak najbardziej sprawiedliwy, tj. uzależniony od ilości osób zamieszkujących dane gospodarstwo domowe. To każdy z nas indywidulanie zużywa wodę prąd czy produkuje śmieci. Uzależnianie opłat od metrażu mieszkania jest dla mnie wyjątkowo niesprawiedliwa, bo w mieszkaniach 40-60 m często mieszkają rodziny 4 osobowe, które produkują stosowne ilości odpadów. W większych mieszkaniach mieszkają nie tylko krezusi ale też np. emeryci, którzy teraz dostaną karę w postaci wysokich rachunków za wywóz odpadów. To samo dotyczy domów jednorodzinnych. W okolicy, w której mieszkam jest jeszcze sporo tzw. bieda domków, małych zamieszkiwanych przez niezamożnych ludzi, którzy teraz zapłacą wysokie rachunki, dużo wyższe niż 4 osobowa rodzina mieszkająca w “apartamencie”. Brutalna prawda jest taka, że najbardziej sprawiedliwym (chociaż na pewno nie idealnym) systemem naliczania opłat za odpady jest odniesienie do zużycia wody. Na tym trudno jest kantować.

Skomentuj