W Sejmie jest projekt zmian Prawa zamówień publicznych. Prawdziwa rewolucja dopiero jest jednak przygotowywana. Sporo proponowanych zmian budzi kontrowersje samorządowców.

O kolejnej nowelizacji Pzp mówiło się już od dawna. Część na zmiany przepisów czekała z nadzieją, inni z obawą.

W Sejmie trwają prace nad zmianami w tej ustawie. Mają one na celu przesunięcia w czasie obowiązku elektronizacji zamówień w odniesieniu do postępowań o udzielenie zamówienia publicznego, prowadzonych przez innych zamawiających niż centralny zamawiający, których wartość zamówienia jest poniżej progów unijnych oraz doprecyzowania przepisów regulujących kwestie związane z elektronizacją zamówień publicznych. To jednak nie ta nowelizacja wzbudza emocje wśród samorządowców.

E-faktury w samorządach. Jakie zmiany czekają firmy i urzędy?

Koncepcja nowego Prawa zamówień publicznych

Organizacjom samorządowym (m.in. Związkowi Miast Polskich) przekazana została koncepcja nowego Prawa zamówień publicznych zakładająca gruntowne zmiany przepisów. Przygotowało ją Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii oraz Urząd Zamówień Publicznych.

Nie jest to konkretny projekt ustawy, ale dokument, który miałby wytyczać kierunki zmian. Ich celem ma być optymalizacja zamówień publicznych w tym „stworzenie warunków do realizacji Polityki Zakupowej Państwa oraz efektywne i zrównoważone udzielanie zamówień publicznych” – czytamy we wprowadzeniu do dokumentu. W koncepcji określone zostały także cele (priorytety) szczegółowe:

  • identyfikacja zamówień strategicznych,
  • zwiększenie ilości zamówień innowacyjnych, zielonych, społecznych,
  • zwiększenie konkurencyjności postępowań,
  • większa transparentność postępowań,
  • większy dostęp do rynku zamówień dla MŚP,
  • usprawnienia proceduralne, w tym wyodrębnienie procedury udzielania zamówień poniżej progów unijnych,
  • zwiększenie roli współpracy zamawiających z wykonawcami,
  • lepsze zarządzanie procesem oraz realizacją umowy,
  • sprawny i dostępny proces odwoławczy,
  • usprawnienie systemu kontroli.

Pełną treść koncepcji nowego Prawa zamówień publicznych można znaleźć TUTAJ.

Efekt odwrotny od zamierzonego

Przynajmniej część proponowanych zmian może jednak doprowadzić do efektu odwrotnego od zamierzeń autorów. Samorządowcy uważają, że nie ułatwią one zamawiającym zakupów towarów i usług, a oferentom – ich dostarczania i realizacji.

W koncepcji rządowej pojawia się np. propozycja obniżenia progu stosowania ustawy. Obecnie jest to szacunkowa równowartość 30 tys. euro. W wielu krajach Unii Europejskiej jest ona wyższa. Tymczasem propozycja zmierza do obniżenia progu do 14 tys. euro. Byłaby to najniższa wartość w UE. Konieczna organizacja przetargów dla zamówień o niższej wartości spowoduje nie tylko wydłużenie procedur, ale także przyczyni się do wzrostu kosztów przygotowywania ofert.

Kontrowersje budzi także pomysł obniżenia limitu wagi ceny w kryteriach oceny ofert przetargowych (obecnie jest to 60 proc.). Tym samym nastąpić miałby dalszy wzrost wykorzystania pozacenowych kryteriów oceny ofert. Zygmunt Frankiewicz, prezydent Gliwic i prezes ZMP mówi wprost, że im będzie mniejsza waga ceny, tym zamówienia będą droższe. Takie rozwiązanie spowoduje niekontrolowany wzrost wydatków zamówień publicznych.

Przynajmniej część proponowanych przepisów może być sprzeczna z założeniami Pzp. Ideą jego wprowadzenia była racjonalizacja wydatków publicznych i przeciwdziałanie możliwej korupcji. Ustawowe ograniczanie kryterium ceny daje tymczasem właśnie pole do nadużyć. Bardziej racjonalne wydaje się zwiększenie swobody zamawiającego w doborze i ustalaniu wagi w kryteriach oceny ofert w zależności od rodzaju zamówienia.

Kolejny bój o in-house?

W koncepcji zmian Pzp jest również propozycja podniesienia progu przy zleceniach in-house. Obecnie zamawiający może udzielić zamówienie z wolnej ręki, jeżeli kontrolowana przez niego firma ponad 90 proc. swojej działalności wykonuje na jego rzecz. Jest to próg wyższy od wynikającego z Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady. Samorządowcy chcieliby raczej, by próg został obniżony do poziomu 85 proc. wyznaczonego przez UE. Jak oceniają – propozycja jego podniesienia spowoduje, że 60-70 proc. ze zleceń zawieranych na zasadach in-house zostanie wyeliminowanych.

Niejasna jest propozycja, by wzór umowy w zamówieniach publicznych był ostatecznie ustalany wspólnie z wyłonionym oferentem. To wprowadziłoby spory element niepewności, szczególnie po stronie oferenta. Negatywnym skutkiem wprowadzenia takich regulacji może być rezygnacja części potencjalnych wykonawców z ubiegania się o zamówienia publiczne.

Nowelizacja jest potrzebna, bo przepisy są niespójne

Propozycji zmian przepisów jest znacznie więcej (koncepcja nowego Prawa zamówień publicznych liczy prawie sto stron). Część z nich nie budzi kontrowersji. Pozytywnie ocenia się np. planowane wzmocnienie roli prezesa zamówień publicznych. Z pewnością warte dalszej dyskusji są postulaty uproszczenia procedur dla zamawiającego i oferentów.

Samorządowcy, mimo swych krytycznych zastrzeżeń, są gotowi do współpracy w przygotowaniu nowelizacji ustawy Pzp. Wcześniejsze wielokrotne nowelizacje przepisów spowodowały bowiem, że obecne brzmienie tej ustawy jest niespójne i niejasne. Wpływa to niekorzystnie na prawidłowe interpretowanie przepisów i ich stosowanie, wprowadzając m.in. niepewność wyniku rozstrzygnięcia ewentualnego postępowania odwoławczego.

Kolędownik 2018 696px
UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

1 Komentarz

Skomentuj