Co drugie auto w Polsce trafia do kasacji poza oficjalnym obiegiem, a pozyskiwane nielegalnie części coraz częściej upłynniane są w internecie. Walka z szarą strefą w sektorze recyklingu pojazdów wycofanych z użytkowania przypomina walkę z wiatrakami. I choć z pomocą miały przyjść przepisy nowelizacji ustawy o odpadach oraz Inspekcji Ochrony Środowiska, to jednak większość uczestników konferencji „Recykling pojazdów w kraju i na świecie” nie daje temu wiary. Co więcej, przedsiębiorcy twierdzą, że zmiany będą gwoździem do trumny wielu legalnie działających podmiotów. 

Szacuje się, że w rozsianych po kraju nielegalnych „dziuplach” demontuje się ok. 500 tys. samochodów rocznie. To połowa spośród wszystkich aut przeznaczonych do rozbiórki w ciągu roku. Brak kontroli powoduje, że szara strefa w tym sektorze gospodarki odpadami jest praktycznie bezkarna i psuje rynek od środka, hamując mechanizmy konkurencyjności.

Najczęściej scenariusz jest taki sam

Ponieważ nie ma dostatecznego systemu kontroli w zakresie rejestracji czy ubezpieczania pojazdów, szara strefa kupuje taki pojazd, rozbiera go w dowolnym miejscu bez żadnych zabezpieczeń na rzecz „ochrony środowiska”, a części oferuje w aukcyjnych serwisach internetowych. W razie kontroli sprzedający tłumaczą, że części pochodzą z ich prywatnych samochodów. Szara strefa nie płaci podatków i jest wolna o wszelkich opłat, jakie ponoszą przedsiębiorcy działający legalnie, dlatego może zaoferować lepsze ceny za kupno pojazdu osobie przekazującej.

MTP 300 x 250

Zdemaskowanie nielegalnych punktów demontażu jest niezwykle trudne. Co prawda większe zakłady łatwiej zlokalizować i po akcjach IOŚ wobec części z nich prowadzone są czynności (często trwają kilka lat), ale największy problem leży gdzie indziej.

– To głównie małe warsztaty prowadzone przez mechaników prowadzących gospodarstwa rolne, którzy utrzymywali się m.in. z drobnych napraw. Mieszkańcy wiedzą, że można tam z jednej strony naprawić ciągnik rolniczy, skorzystać z usług spawalniczych, a z drugiej sprzedać auto do „zagospodarowania” – mówi Adam Małyszko ze stowarzyszenia Forum Recyklingu Samochodów.

To miejsca porozrzucane po Polsce, zwłaszcza w części wschodniej, gdzie społeczeństwo jest uboższe. Chcąc uniknąć kosztów transportu do legalnej stacji demontażu i formalności związanych z wizytą w wydziale komunikacji, właściciele samochodów kierują się do „fachowca”, który „zajmie się tym”, przymykając oko na to, czy działa to w sposób legalny, czy nie. Tak jest taniej i wygodniej, a jeszcze można na tym więcej zarobić.

Kontrole były, szara strefa jest nadal

W latach 2005-2017 IOŚ skontrolował blisko 2,5 tys. zakładów podejrzanych o nielegalne zbieranie i demontaż samochodów wycofanych z eksploatacji. Podejrzenia te sprawdziły się w przypadku 1,1 tys. podmiotów. Prawie połowa kontroli wykazała wówczas, że ta działalność prowadzona jest nielegalnie. Ponadto od roku 2010 do 2017 inspektorzy wydali 380 decyzji nakładających kary pieniężne za nielegalny demontaż pojazdów w wysokości sięgającej blisko 6,5 mln zł.

– Walka z szarą strefą z uwagi na złożony charakter podmiotów prowadzących nielegalną działalność dla inspektorów nie jest łatwym zadaniem – mówi główny inspektor ochrony środowiska Paweł Ciećko. I dodaje, że dotychczasowe kontrole – często w asyście policji i innych organów – nie były w stanie skutecznie wyeliminować szarej strefy.

Nowe instrumenty w rękach inspektorów

To ma się jednak zmienić z początkiem roku 2019 i wejściem w życie nowych przepisów dających inspektorom większe możliwości z zakresie kontroli.

– Będziemy pracować w systemie trójzmianowym, co pozwoli złapać na gorącym uczynku tych, którzy w sposób nielegalny postępują z odpadami – mówi Izabela Szadura z Departamentu Kontroli Gospodarowania odpadami GIOŚ. – Dzięki zwiększonym uprawnieniom kontrolnym będziemy upoważnieni do przeprowadzenia kontroli bez wcześniejszej zapowiedzi praktycznie o każdej porze. Dodatkowo do dyspozycji inspektorów będą nowe technologie jak drony, czy rozwiązania oparte o technologie satelitarne – wylicza.

Wśród nowych instrumentów zwalczania szarej strefy mają być też szersze kompetencje w zakresie ścigania przestępstw przeciw środowisku. Ma się to przejawiać w postaci ścisłej współpracy z policją i organami ścigania w prowadzeniu działań kontrolnych. Inspektorzy będą mieli prawo zamknąć podejrzany ich zdaniem zakład w trybie natychmiastowym.

Czy to będzie działać?

– To, co proponuje rząd nie wyeliminuje szarej strefy – podkreśla Małyszko. – Przecież nikt, kto działa nielegalnie nie założy monitoringu i nie wprowadzi kaucji gwarancyjnej na rzecz pozbycia się ewentualnych skutków zagospodarowania odpadów przez samorządy. Szara strefa działa w cieniu.

Zmiany w prawie mają ograniczyć udział szarej strefy w rynku. Branża podchodzi do tego jednak sceptycznie. Jej zdaniem przepisy uderzą w legalne biznesy, a ich ewentualne efekty będą znikome.

W kuluarach mówi się wręcz, że firmy potraktowano jak złodziei, przestępców i podpalaczy, a następnie bez konsultacji nałożono na nie ogromne obostrzenia w zakresie zabezpieczeń. Choćby obowiązek prowadzenia całodobowego monitoringu sprawia, że czują się jakby już zostali „skazani i osadzeni w więzieniu”. Podkreślają, że to nie buduje dobrego klimatu do dialogu z rządem, a ten jest esencją w podejmowaniu działań na rzecz walki z patologiami.

Paradoksalnie więc zmian, które miały chronić uczciwych przedsiębiorców najbardziej obawiają się oni sami.

– Nowe przepisy miały pomagać zwalczać patologię w branży odpadowej. W praktyce dotkną one jednak legalnie działające firmy – mówi radca prawny Agnieszka Misiejuk. – Pseudoprzedsiębiorcy działający bez jakiegokolwiek zezwolenia nie będą wpłacać zabezpieczeń finansowych, to absurd. Monitoring obejmuje też tylko legalne zakłady. Ci, którzy zrzucają odpady do dawnych żwirowni nie będą podlegali tym regulacjom. Te obowiązki doprowadzą do upadłości wielu podmiotów – ocenia.

Proste rozwiązania?

Co zatem powinno się stać, jakie procesy musiałyby zadziałać, żeby system działał sprawnie?

– Przede wszystkim należy egzekwować te przepisy, które są. Mówiąc bardziej obrazowo, skuteczne byłoby zlokalizowanie problemu i wycięcie go skalpelem, aniżeli bicie całej branży młotem po równo – tłumaczy Małyszko.

– Wystarczy wyegzekwować czy pojazd posiada ważne OC, a także rozliczyć, czy dopełniono formalności w związku z faktem zbycia/nabycia pojazdu lub jego rejestracji przy okazji sprowadzenia spoza granic. Podejrzewam, że te drobne zabiegi w zupełności by wystarczyły. Dlaczego to się nie dzieje, nie wiem – rozkłada ręce.

Konferencja FORS „Razem przeciwko szarej strefie” odbyła się 2 października 2018 r. w Hotelu Novotel Warszawa Centrum. Organizatorem konferencji jest Stowarzyszenie Forum Recyklingu Samochodów FORS, które obchodzi w tym roku swoje 20-lecie.

Konferencja dotyczyła przeglądu najnowszych rozwiązań technologicznych i legislacyjnych w sektorze recyklingu pojazdów. Udział w wydarzeniu wzięli przedstawiciele branży z Polski, Stanów Zjednoczonych, Brazylii, Czech, Słowacji, Wielkiej Brytanii. Dominującym tematem tegorocznej konferencji była szara strefa i sposoby radzenia sobie z nielegalną konkurencją.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj