Potrzebą podniesienia jakości procedur związanych z ocenami oddziaływania na środowisko, ich uszczelnienia i usprawnienia poprzez przeniesienie kompetencji wydawania decyzji środowiskowych do starostw ustawodawca uzasadnia projekt ustawy, która określa m.in. warunki wydawania decyzji środowiskowych. Zaproponowane zmiany budzą sporo emocji. W tym wydaniu publikujemy kolejne opinie ekspertów i praktyków w tej sprawie, zachecając przedstawicieli branży do dołączenia się do dyskusji.

Na stronie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pojawiły się założenia do projektu ustawy o zmianie ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (o.o.ś.), a także niektórych innych ustaw (numer w wykazie: UD224). Jako przyczynę proponowanych rozwiązań wskazano potrzebę podniesienia jakości procedur związanych z ocenami oddziaływania na środowisko, ich uszczelnienia i usprawnienia, co zostało zidentyfikowane podczas analizy funkcjonowania dotychczasowych przepisów. Sama idea zmian wydaje się słuszna – tym bardziej że obowiązki wynikające z decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych (DUS) wiążą organy także na dalszych etapach procesu inwestycyjnego. Ale czy tego właśnie oczekują inwestorzy? 

W czerwcowym wydaniu „Przeglądu Komunalnego” opublikowaliśmy tekst pt. „Opinie środowiska o decyzjach środowiskowych”. Swoje stanowisko wobec proponowanych w projekcie zmian przedstawili Anna Panek, ekspert w dziedzinie gospodarki odpadowej z doświadczeniem zarówno w administracji publicznej, jak i w sektorze prywatnym, Euro-Eko Mielec; Mariusz Piasecki, doświadczony ekspert w dziedzinie gospodarki odpadowej, Consulting Doradztwo, Stalowa Wola; oraz Marcin Podgórski, dyrektor Departamentu Gospodarki Odpadami, Emisji i Pozwoleń Zintegrowanych Mazowieckiego Urzędu Marszałkowskiego.

Poniżej publikujemy opinie, oceny i komentarze kolejnych przedstawicieli branży odpadowej. 

Opracował: Z.M.

Marcin Joppek
prezes Zarządu, Partners 

Z uznaniem przyjmuję kierunek proponowanych zmian w ustawie, mających na celu usprawnienie procedur środowiskowych oraz zwiększenie transparentności procesów administracyjnych związanych z oceną oddziaływania na środowisko.

W szczególności należy pozytywnie ocenić dążenie do większej cyfryzacji i dostępności danych środowiskowych. Wpisuje się to w trend otwierania danych publicznych i ułatwiania obywatelom dostępu do informacji. Co ważne, powinno to ograniczyć biurokrację, która szerzy się na każdym poziomie administracji, oraz tworzenie niepotrzebnych dokumentów, a tym samym skrócić czas oczekiwania na wydanie decyzji środowiskowych. Planuje się również ujednolicenie formatów danych, w tym map i materiałów przyrodniczych, co ułatwi ich wykorzystanie w bazach Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ). Te zmiany powinny przyczynić się do szybszego rozpatrywania skomplikowanych wniosków.

Mam jednak wątpliwości, czy starostwa powiatowe będą dysponować wystarczającą liczbą wykwalifikowanych pracowników. Uważam, że kluczowe jest mądre planowanie we współpracy ze starostami, aby dać urzędnikom czas na przygotowanie się we wszystkich aspektach.

Przedsiębiorcy potrzebują stabilnych przepisów i przewidywalnego prawa. Potrzebujemy gwarancji ze strony państwa, że w trakcie realizacji procesu inwestycyjnego nikt nagle nie zmieni obowiązujących regulacji. Z takim chaosem mieliśmy do czynienia przez ostatnie osiem lat.

I jeszcze kilka słów o udziale urzędów w doborze technologii. W tym obszarze nie zwiększałbym roli organów administracji. Przedsiębiorca, znając wymagania środowiskowe, sam powinien dobrać technologię – ma do dyspozycji cały zespół fachowców, od projektantów po dostawców technologii. Ważne jest, by wybór urządzeń do procesu uwzględniał konkluzje BAT, a rola urzędnika ograniczała się do kontroli prawidłowości realizacji inwestycji w kontekście wydanej decyzji środowiskowej.

Daniel Stawecki
wiceprezes zarządu GPK Głogów, 
członek zarządu Rady RIPOK ZP 

Nie sposób nie zgodzić się z częścią argumentacji stanowiącą o braku kompleksowych zmian mających realny wpływ na zmianę trybu postępowania. Dzisiaj największy problem polega na przewlekłości wszystkich postępowań administracyjnych, które powodują, że w wielu przypadkach mamy od 6 miesięcy do roku fizycznej realizacji danego przedsięwzięcia inwestycyjnego, a od 3 do 5 lat przypada na uzyskiwanie stosownych decyzji administracyjnych oraz pozwoleń (co finalnie podraża koszty budowy – szacowane nakłady na etapie biznesplanu vs. fizyczna realizacja często się rozjeżdżają, co przy finansowaniu zewnętrznym jest dodatkowym problemem).

Nie jest możliwym, aby sama zmiana organu wydającego dane decyzje doprowadziła do radykalnej zmiany w sposobie całego trybu postępowania w jej uzyskaniu. Wspominane przez wielu ekspertów problemy kadrowe w poszczególnych organach administracyjnych, a także ich przygotowanie merytoryczne i, co ważniejsze, doświadczenie zawodowe niejednokrotnie znacznie utrudniają przebrnięcie przez cały etap przygotowania. Należałoby w pierwszej kolejności skupić się na wytycznych oraz standaryzacji, która ujednoliciłaby w całym kraju zasady wydawania decyzji. Skoro dana inwestycja jest pożądana oraz środowiskowo uzasadniona w jednej części kraju, to dlaczego nie w innej? Nie może dane przedsięwzięcie mniej lub bardziej wpływać na środowisko w zależności od tego, gdzie się znajduje, a nie od tego, czym będzie się zajmowało. 

Etap przygotowania inwestycji, w tym uzyskanie decyzji środowiskowej, jest o tyle istotny, że wymaga konsultacji społecznych, a te w dzisiejszych uwarunkowaniach prawnych trwają bardzo długo. Przede wszystkim brak jest odpowiedzialności odszkodowawczej, która powoduje, że strona protestująca może wstrzymać proces inwestycyjny z niemal każdego powodu. Jego wyjaśnianie ciągnie się miesiącami, a nawet latami. Zbyt wiele jest już przykładów, kiedy to osoby lub organizacje „ekologiczne” angażują lokalną społeczność, aby oprotestować inwestycję, działając na zlecenie innego inwestora (często lobbując na rzecz konkurencji branżowej), a co gorsza, działając dla własnych partykularnych interesów.