Czym naprawdę jest ogrodnictwo partyzanckie?
Mitycznym bohaterem zbiorowym partyzantki ogrodniczej jest grupka młodych ludzi biegających nocą ze szpadelkiem, ale na przestrzeni dziejów cele, działania i formy aktywności tego nieformalnego ruchu zmieniały się płynnie i łagodnie – do tego stopnia, że nawet same działania ogrodnicze nie oddają pełnego obrazu.
Wikipedia definiuje ogrodnictwo partyzanckie jako akt uprawy żywności, roślin lub kwiatów na terenie, do którego ogrodnicy nie mają tytułu prawnego. To półprawda, biorąca się chyba ze zbytniej dosłowności przekładu. Nie trzeba być przecież właścicielem terenu, by mieć poczucie odpowiedzialności i dbać o niego. Zbieranie śmieci w zaroślach porastających brzegi państwowego cieku wodnego będącego w utrzymaniu Wód Polskich nie jest zamachem na niczyją własność, nie jest działaniem nielegalnym ani nagannym, a jest przecież przejawem oddolnego, obywatelskiego dbania o zieleń. Z pewnością jednak definiowanie ogrodnictwa partyzanckiego jako czegoś na granicy prawa lub poza prawem dodaje pikanterii i jednocześnie zbliża do innego przejawu sztuki ulicznej, która niemal zawsze realizowana jest, przynajmniej trochę, „na nielegalu” – do graffiti. Malarstwo uliczne też realizowane jest na cudzych obiektach, z założenia na tych zdewastowanych i szpecących okolicę, które dzięki malarskim formom ekspresji plastycznej nabierają charakteru i urody. To jednak tylko teoria, bo praktycznie różnie z ...