Słowo sukcesja ma wiele znaczeń. Najczęściej kojarzy się z tronem i brytyjską monarchią. Po dodaniu do niego epitetu „ekologiczna” tworzy jednak termin określający jeden z najciekawszych procesów zachodzących w naturze, kluczowy dla zrozumienia miejskiej przyrody. Sukcesję ekologiczną trudno zdefiniować jednym zdaniem. Termin jest dość intuicyjny. Najbliższym określeniem będzie po prostu „zarastanie”, które stanowi przeciwieństwo procesów sadzenia i opieki nad roślinami przez ogrodnika. Sukcesja ekologiczna to proces zachodzący spontanicznie, bez udziału świadomej działalności człowieka. W przeciwieństwie do harmonijnie zaplanowanych klombów i grządek – naturalne ekosystemy wydają się chaotyczne. Jednak w dłuższej perspektywie okazuje się, że sukcesja zachodzi w sposób logiczny i ukierunkowany. Przebiega zawsze w tym samym kierunku: od roślinności skąpej po bujną. Co jest jednak jej początkiem i końcem? Koniec stosunkowo łatwo sobie wyobrazić, bo gdy zostawimy jakiś teren do zarośnięcia, to wypełni się „chaszczami”. W zależności od czasu, który minął od zaprzestania użytkowania, chaszcze te mniej lub bardziej przypominają las. I to właśnie las liściasty, w szczególności grąd, jest na terenie prawie całej Polski uznawany za końcowy etap sukcesji, tzw. klimaks. Zresztą spójrzmy na nieodległy Polsce Czarnobyl – tam między blokami dziś rośnie las liściasty – jedno z&nbs...

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?