Drzewa nie mają głosu. My mamy
Dwie małe fundacje, wielka determinacja i narzędzie, które krok po kroku uczy, jak mądrze reagować na niszczenie drzew – zanim będzie za późno. O genezie projektu „Drzewo Reagowania”, pracy w małych gminach i o tym, dlaczego powinniśmy mówić „zostawmy drzewa”, a nie tylko „nie wycinajmy”, z Pauliną Warachim, prezes Fundacji Zielone Kujawy, i Justyną Nowak, wiceprezes Fundacji ToPole, rozmawia Judyta Więcławska.
Zacznijmy od genezy. Co było iskrą do założenia Waszych organizacji?
Paulina Warachim (PW): W naszym przypadku nie było jednej iskry, raczej seria obserwacji: „pielęgnacje”, które kończyły się ogłowieniami, i poczucie, że jako organizacja społeczna będziemy skuteczniejsi – z prawem udziału w postępowaniach administracyjnych i większą sprawczością niż zwykli mieszkańcy.
Justyna Nowak (JN): U mnie bodźcem był… jeden dąb. W rodzinnej miejscowości zobaczyłam drzewo „opakowane” kostką po rewitalizacji chodnika, bez skrawka gruntu. Poczucie bezsilności w kontakcie z urzędem sprawiło, że poszłam na kurs dla inspektorów drzew i tam poznałam Sylwię Muchę, z którą postanowiłyśmy założyć Fundację ToPole.
Działacie podobnie – strażniczo i eduka...