W debacie o zieleni prym wiodą miasta – nic dziwnego, skoro mieszka w nich 60% Polaków, skoncentrowanych na zaledwie kilku procentach powierzchni kraju. Tymczasem aż 93% terytorium Polski to obszary wiejskie, zamieszkane przez 40% ludności. Ale „wieś” nie jest pojęciem jednoznacznym: to zarówno pola i łąki, strefy podmiejskie, sentymentalne krajobrazy z kapliczką i ogławianymi wierzbami, jak i tereny rekreacyjne. Dlatego wolę pisać o „zieleni poza miastem” – przestrzeni formalnie wiejskiej, a faktycznie wielowymiarowej. Zasadnicza różnica między zielenią miejską a tą poza miastem tkwi w mechanizmach, które nią kierują. W miastach dominują działania odgórne: decyzje planistyczne, polityki samorządowe, projekty rewitalizacyjne czy wielkie inwestycje infrastrukturalne. To one przesądzają o tym, gdzie pojawi się park, skwer czy pas zieleni. Poza miastem logika jest inna – bardziej oddolna. O charakterze i jakości przestrzeni decydują przede wszystkim prywatni właściciele działek, lokalne przyzwyczajenia i praktyki sąsiedzkie. Dlatego zieleń w terenach niemiejskich tak dobrze odzwierciedla procesy społeczne i ekonomiczne. Jest barometrem, który pokazuje estetyczne aspiracje, dostępność zasobów, a także zmieniający się status materialny mieszkańców, jak i aktualne mody.

Homogenizacja krajobrazu

Zieleń poza miastem nie jest jednak tylko cichym tłem przemian. Jest ...

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?