Zielone miasta nie obronią się bez traw
W dyskusji o zielonych miastach najwięcej mówimy o drzewach, krzewach i bylinach. Zdecydowanie mniej wspominamy o trawach. A szkoda, bo te rośliny to nie tylko wysokoemisyjne trawniki, nazywane biologicznymi pustyniami. Trawy, tak jak pozostałe rośliny występujące w naszych miastach, mają znaczenie ekologiczne, środowiskowe oraz kulturowe. I nie powinny kojarzyć się tylko z alergią.
Badania prowadzone w ciągu ostatnich dwóch dekad wykazały, że miejskie tereny zieleni zapewniają ludziom i środowisku wiele usług ekosystemowych, m.in. łagodzą miejskie upały, redukują zanieczyszczenia, minimalizują skutki powodzi, kompensują emisje gazów cieplarnianych oraz tworzą siedliska dla miejskiej przyrody. Nie mniej istotne są również korzyści społeczne. Jak podaje Maria Ignatieva wraz z innymi współautorami pracy opublikowanej w czasopiśmie „Land”, pomimo globalnej dyskusji na temat negatywnego wpływu trawników nadal w wielu krajach są one uznawane za estetyczne i pożądane ze względu na wygodę w rekreacji. W USA trawniki pokrywają ok. 1,9% całkowitej powierzchni kraju, a w Szwecji stanowią 0,6% powierzchni terytorium państwa. Ignatieva dodaje, że trawniki zajmują ok. 1,4% wszystkich terenów trawiastych na świecie.
W ostatnich latach nacisk w zarządzaniu miejskimi terenami zieleni z uwzględnieniem zmian klimatu przesunął się w kierunku wspierania różnorodnych, wieloletnich muraw ...