Rodzime gatunki do miast. Czy to nam się opłaca?
Rośliny obcego pochodzenia stały się na przestrzeni ostatnich miesięcy gorącym tematem dyskusji. Przyczyną, dla której coraz częściej mówi się o pochodzeniu roślin, jest potencjalne zagrożenie, jakie dla środowiska przyrodniczego mogą stanowić inwazyjne gatunki obce – bardzo niewielka część gatunków obcych, które zagrażają różnorodności biologicznej i/lub funkcjonowaniu ekosystemów.
Niestety oba terminy w świadomości społecznej funkcjonują niemal jak synonimy i zarówno inwazyjne gatunki obcego pochodzenia (IGO), jak i gatunki obce traktowane są tak samo. Jako argumenty za ich eliminacją przedstawia się wyniki badań i wyliczenia określające straty powodowane występowaniem inwazyjnych gatunków obcych w środowisku naturalnym.
Tymczasem w zdecydowanej większości gatunki obce są niezbędne w środowisku miejskim i trudno dzisiaj sobie wyobrazić ich brak lub ograniczenie stosowania ze względu na funkcje i role, jakie pełnią. Jednakowe traktowanie gatunków obcych oraz IGO, a tym bardziej pochopne wprowadzanie zakazów czy nawet samo zachęcanie do stosowania wyłącznie roślin rodzimych, może przynieść opłakane konsekwencje nie tylko dla miejskiej przyrody, ale także dla zdrowia mieszkańców miast.