Jak Europa schładza swoje centra
Europejskie miasta nie mogą czekać – średniowieczne układy ulic, XIX-wieczne kamienice i współczesne fale upałów tworzą mieszankę, która dosłownie podgrzewa atmosferę. Dlatego od Berlina po Wiedeń trwa wyścig o wprowadzenie zieleni tam, gdzie dotąd dominował asfalt, beton i plątanina podziemnych instalacji.
Początek rozwoju urbanistycznego większości europejskich dużych miast sięga okresu średniowiecza, stąd ich centra często opierają się na sieci ulic, których szerokości nie przystają do współczesnych normatywów. Dalsza, intensywna ekspansja następowała zazwyczaj w okresie uprzemysłowienia. Zatem centrum o korzeniach średniowiecznych opasa często pierścień kwartałowej zabudowy kamienicznej z XIX i początków XX w. Te uwarunkowania sprawiają, że to właśnie obszar śródmieścia jest zazwyczaj najbardziej narażony podczas fal upałów. Wąskie trakty uliczne i kwartałowa zabudowa, odizolowana dodatkowo od przedmieść terenami zabudowanymi w dalszych etapach rozwoju miasta, spowalniają przepływ powietrza, które mogłoby chłodzić przestrzenie publiczne oraz przewietrzać je, usuwając z korytarzy ulicznych lotne zanieczyszczenia. Materiały tworzące środowisko zabudowane – nawierzchnie ulic czy pokrycia dachowe – nagrzewają się bardziej niż komponenty środowiska naturalnego, a tym samym przyczyniają się do tworzenia efektu miejskiej wyspy ciepła. Choć przeważnie przy opisie tego zjawiska przytacza się różnicę ok. ...