Słowo „recykling” w ostatnim czasie stało się jednym z częściej odmienianych przez przypadki w ustach ekozaangażowanych polityków oraz zdecydowanie faworyzowanym przez proekologicznie nastawione świadome media. Stanowi bowiem nieodłączny i (podobno) bardzo istotny element wszelkich działań zmieniających europejski model gospodarki z liniowej w cyrkularną.

Przeciętnemu obywatelowi słowo „recykling” kojarzy się z jednej strony z uciążliwością sortowania odpadów na frakcje i frustracją przy kolorowych pojemnikach, gdy w ręku trzyma „tłusty karton po pizzy”, z drugiej jednak ze swego rodzaju rozgrzeszeniem dla rosnącego z roku na rok konsumpcjonizmu, a wraz z nim rosnącej w środowisku góry naszych odpadów. Można więc zaryzykować stwierdzenie: „dobrze, że jesteś, recyklingu!”, bo teraz politycy mogą spać spokojnie, a obywatele śmiecić do woli. Spróbujmy sobie jednak wyobrazić świat bez recyklingu…

Dzikie wysypiska mają się dobrze

Od piętnastu lat zajmuję się recyklingiem zużytych opon, postaram się więc odpowiedzieć na tytułowe pytanie – „Po co nam recykling zużytych opon?”. By to jednak zrozumieć, najpierw należy poznać kilka faktów na temat stanu gospodarki zużytymi oponami w Polsce. Co roku na polski rynek oficjalnie wprowadzanych jest ok. 280-400 tys. ton nowych opon pneumatycznych (czyli pompowanych) – statystyki te nie obejmują jednak opon sprowadzanych wraz z importowanymi prywatnie pojazdami, których liczbę szacuje się na około 2 miliony sztuk rocznie. Poza ewidencją pozostaje też ok. 400-800 tys. sztuk opon pełnych (masywnych, nie pompowanych), stosowanych w wózkach widłowych i niektórych maszynach budowlanych.

Obowiązująca w Polsce od 2007 r. ustawa regulująca postępowanie z zużytymi oponami nakazuje podmiotom wprowadzającym opony na krajowy rynek rozliczyć się z 15% ich masy za pomocą dokumentów potwierdzających recykling (DPR), a z dalszych 60% tej masy (opon oficjalnie wprowadzonych na polski rynek) za pomocą dokumentów potwierdzających odzysk energetyczny (DPO), jak elegancko określa się ich spalanie (najczęściej w piecach cementowych). Oba procesy mają więc zagospodarować jedynie 75% łącznej masy pojawiających się co roku nowych opon – z całkowitym pominięciem masy opon pełnych i zaimportowanych prywatnie (z pojazdem).

Mamy zatem do czynienia z bardzo „kulawym” systemem rozszerzonej odpowiedzialności producenta, który od 18 lat, mimo zmieniających się ekip rządzących i rosnącej presji ekologicznej, nie uległ minimalnej choćby korekcie, prowadząc do szeregu patologii. Najjaskrawszą z nich jest potwierdzony przez nadleśnictwa i samorządy fakt, że co tysięczna opona wprowadzona oficjalnie na rynek trafia niestety na dzikie wysypiska w lasach i na nieużytkach, czyli do środowiska naturalnego.

Polski recykling wspiera zagranicę

Pod względem poziomu zagospodarowania odpadów zużytych opon Polska jest antyliderem w Europie, odpowiadając za ok. 60% łącznej masy niezagospodarowanych opon… i nie jest to bynajmniej skutkiem braku krajowych instalacji, w których opony te mogłyby zostać poddane recyklingowi.

Łączne moce produkcyjne instalacji zrzeszonych w Polskim Stowarzyszeniu Recyklerów Opon (członkowie PSRO reprezentują ok. 90% krajowego potencjału mechanicznego recyklingu opon) wynoszą, zgodnie z wydanymi decyzjami środowiskowymi urzędów marszałkowskich, ok. 490 tys. ton. Są one jednak tylko w części wykorzystane do zagospodarowania krajowych strumieni tego odpadu. Polscy recyklerzy zużytych opon, by wykorzystać swój potencjał produkcyjny, sprowadzają je z zagranicy i realizują wysokie poziomy recyklingu na rzecz krajów sąsiednich (Litwy, Łotwy, Niemiec czy Holandii) – jest to możliwe dzięki wprowadzonym w tych krajach wysokim obowiązkowym poziomom recyklingu (zwykle 90-100%) i wysokim opłatom produktowym (karom) dla producentów/importerów nowych opon w przypadku niezrealizowania tych poziomów. Opłaty te są na tyle dotkliwe, że opłaca się przywieźć zużyte opony do Polski (często na odległość ponad 1000 km), by tu poddać je recyklingowi; szkoda, że w tym samym czasie polskie opony trafiają do lasu, co od wielu lat nikogo nie interesuje…

Skorzysta środowisko…

Skoro już zapoznaliśmy się z patologią systemu zagospodarowania zużytych opon w Polsce, spróbujmy przyjrzeć się aspektom, które w ogóle przemawiają za recyklingiem tego strumienia odpadów – można je generalnie podzielić na dwie grupy: korzyści ekologiczne i ekonomiczne. Zacznijmy od ekologii.

Rezygnując z wydobycia surowców ukrytych w odpadach (a jest to możliwe jedynie w procesie recyklingu), pogłębiamy dewastację środowiska i to po obu stronach procesu „produkcja-konsumpcja” – po stronie wejściowej ubywa nam surowców pierwotnych, często nieodnawialnych (a tym samym „krytycznych”), zaś po stronie wyjściowej w zastraszającym tempie przybywa odpadów, które stają się widoczne w bezpośrednim otoczeniu człowieka i dla których składowania zaczyna powoli brakować miejsca. Ponieważ zastosowanie recyklatów (surowców wtórnych) w miejsce materiałów pierwotnych w przypadku recyklingu zużytych opon oszczędza środowisku 700 kg CO2 na każdą tonę przetworzonych odpadów, rezygnacja z wykorzystania tego źródła surowców pogłębiłaby dodatkowo obserwowany już gołym okiem kryzys klimatyczny (anomalie pogodowe, wzrost poziomu mórz i oceanów w rezultacie topnienia czap lodowych obu biegunów).

Postrzegany jako alternatywa dla recyklingu proces odzysku energetycznego (spalanie opon np. w piecach cementowych) z punktu widzenia przyjętej w europejskim prawie hierarchii postępowania z odpadami jest mniej pożądaną opcją, gdyż jego ślad środowiskowy w przypadku zużytych opon jest 4-krotnie wyższy niż dla recyklingu mechanicznego. Proces ten powinien być stosowany jedynie w przypadku obiektywnej niemożliwości poddania odpadów recyklingowi lub wtedy, gdy koszty środowiskowe i ekonomiczne czynią dalszy proces recyklingu nieopłacalnym. Biorąc pod uwagę, że sektor odnawialnych źródeł energii rozwija się bardzo prężnie, oferując coraz ciekawsze rozwiązania, pozyskiwanie energii w procesie spalania surowców już dziś wydaje się anachroniczne i etycznie wątpliwe.

Strach jednak pomyśleć, jaką alternatywę musielibyśmy znaleźć, rezygnując zarówno z recyklingu, jak i z odzysku energetycznego odpadów zużytych opon. Należy pamiętać, że opony porzucone w środowisku wydzielają w procesie naturalnego rozkładu (trwającego ponad 100 lat) wiele szkodliwych substancji – są to między innymi kancero- i mutogenne wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA), fenole oraz związki chemiczne stanowiące zagrożenie dla człowieka i innych organizmów żywych (np. 6PPD, który po utlenieniu zabija ryby i inne organizmy w środowisku wodnym). Jak widać, środowisko naturalne samo nas popycha w stronę recyklingu, procesu dla niego najkorzystniejszego. Co w tym czasie podpowiada nam ekonomia?

…i gospodarka

Zużyte opony są źródłem cennych surowców (wtórnych) – w ok. 70% składają się z gumy, czyli zwulkanizowanego kauczuku syntetycznego i naturalnego, która w procesie recyklingu odzyskiwana jest pod postacią granulatu SBR.

Drugą cenną frakcją (ok. 15% masy opony) jest drut stalowy (złom), który w oponie występuje pod postacią kordu stalowego, nadając oponie jej trwały kształt, a w oponach ciężarowych stanowi dodatkowo obręcz (stopka, drutówka), która doszczelnia oponę na feldze. Zarówno drobny drut z kordu stalowego, jak i gruba drutówka (stalowa linka) znajdują swoje zastosowanie w hutach i stalowniach, będąc cennym źródłem żelaza dla przemysłu ciężkiego.

Trzecią frakcją, najmniej wartościową pod kątem wykorzystania surowcowego, jest kord tekstylny – znajduje on obecnie zastosowanie jako wysokoenergetyczny dodatek do paliw alternatywnych (RDF). Trwają co prawda badania nad wykorzystaniem kordu tekstylnego z zużytych opon jako surowca do produkcji izolacji termicznych i akustycznych w budownictwie i przemyśle, ale wciąż trudno mówić o skutecznych implementacjach tego surowca wtórnego.

Chciałbym jednak skupić się na wykorzystaniu głównego surowca wtórnego pochodzącego z recyklingu zużytych opon, jakim jest granulat gumowy, i przedstawić kilka zastosowań, które potwierdzą ekonomiczną zasadność jego pozyskiwania. Pierwszą z nich, znaną od lat i wysoko cenioną przez sportowców, są sztuczne nawierzchnie boisk i bieżni lekkoatletycznych; są one trwałe, bezpieczne w użytkowaniu i łatwe w utrzymaniu (np. w porównaniu z naturalną murawą). Elastyczne właściwości gumy znalazły również szerokie zastosowanie w realizacji tzw. bezpiecznych placów zabaw, gdzie nawierzchnie z granulatu SBR i EPDM chronią naszych najmłodszych od urazów, amortyzując ewentualne upadki. Pochodną tych zastosowań są elastyczne maty na podłogach siłowni i klubów fitness oraz antypoślizgowe maty transportowe (podłogi ciężarówek) i hodowlane (stajnie, obory czy chlewnie). Drugim, równie powszechnym zastosowaniem drobnych granulatów gumowych pochodzących z zużytych opon są asfalty modyfikowane gumą (AMG); sprawdzają się one szczególnie w krajach o agresywnym klimacie (kraje skandynawskie – mrozy czy stan Kalifornia w USA – upały). Dzięki dodatkowi gumy mieszanki asfaltowe stają się bardziej przyczepne dla opon zarówno w trakcie hamowania (skracają drogę hamowania), jak i na łukach drogi (zapobiegają poślizgom bocznym), a w terenach zurbanizowanych charakteryzują się poziomem hałasu obniżonym o ok. 5-6 dB w stosunku do tradycyjnych nawierzchni. Z racji swojej elastyczności AMG są odporniejsze na temperatury zarówno wysokie (nie ulegają deformacji, czyli koleinowaniu), jak i niskie (nie pękają od mrozu), a tym samym są łatwiejsze i tańsze w utrzymaniu. Kolejnym argumentem przemawiającym za stosowaniem AMG przy budowie nowych dróg jest fakt, że są one również tańsze w produkcji, gdyż guma pozyskana z recyklingu zużytych opon zastępuje w tych mieszankach drogie kruszywa mineralne.

Granulaty SBR znajdują swoje zastosowanie także między innymi w produkcji elementów infrastruktury drogowej (podstawy znaków drogowych, zwalniacze ruchu czy separatory parkingowe) oraz systemów tłumiących drgania torowisk i przejazdów kolejowych i tramwajowych. Stosowane są również przy produkcji systemów drenażowych i nawadniających (systemy kroplące) czy też różnych wyrobów galanterii gumowej (np. kółek do kontenerów na odpady).

Ostatni gasi światło

Można z całą pewnością stwierdzić, że rezygnując z recyklingu (w tym zużytych opon), de facto rezygnujemy z założeń gospodarki o obiegu zamkniętym, pozostając na etapie tzw. cowboy-economy, opisanej w 1966 r. przez Kennetha Gouldinga w książce „Statek kosmiczny – Ziemia”. To gospodarka oparta na metodach ekstensywnego i rabunkowego wykorzystywania ograniczonych zapasów naszej planety.

Niestety, rzeczywistej troski o naturalne środowisko człowieka uczymy się zbyt powoli i nadal do wielu z nas nie dociera, że recykling nie jest „celem samym w sobie” (trendem czy modnym słowem), ale praktyczną alternatywą surowcową. Dzięki technologii wytwarzania surowców wtórnych z odpadów ubywa nam problemów (odpadów w środowisku), a przybywa zasobów, zaś skala cyrkularności naszej gospodarki mierzona jest faktycznym poziomem stosowania recyklatów w nowych produktach.

Współczesny świat, przy rosnącej konsumpcji (będącej wypadkową rosnącego zaludnienia planety oraz wzrostu poziomu życia) i rezygnacji z zawracania surowców, bardzo szybko osiągnie stan permanentnego ich niedoboru – konsekwencją będzie coraz bezwzględniejsza i krwawa walka o surowce, toczona na stertach odpadów i w chmurach dymu z ich spalarni.

Jeśli ten apokaliptyczny obrazek nas nie przekonuje, to śmiało, zrezygnujmy z recyklingu! Ostatni gasi światło.

Andrzej Kubik

prezes Zarządu GPR Guma i Plastik Recycling