Regularny wywóz śmieci to usługa, którą zazwyczaj uznajemy za oczywistą. Czy jednak w dobie rosnących zagrożeń, od cyberataków po celowe sabotaże, nie grozi nam przypadkiem zmiana tego stanu rzeczy? Choć to infrastruktura często niewidoczna i ulokowana na obrzeżach miast, to podtrzymuje kruchą równowagę między normalnością a kryzysem sanitarnym.

Instalacje komunalne należą do tej kategorii infrastruktury, o której myśli się dopiero wtedy, gdy przestanie działać. Śmieci na chodnikach i zapach nieczystości unoszący się nad miastem to obrazy znane raczej z kronik kryzysów w krajach globalnego Południa niż z codzienności europejskich samorządów. A jednak wystarczy kilka dni poważnej awarii, by przekonać się, jak cienka jest granica między porządkiem a chaosem.

Infrastruktura, której nie zauważamy

Zgodnie z polskim prawem infrastruktura krytyczna to zbiór systemów, urządzeń i obiektów niezbędnych do funkcjonowania państwa oraz bezpieczeństwa obywateli. Ustawa o zarządzaniu kryzysowym wymienia m.in. sektor energetyczny, sieci teleinformatyczne, łączność, zaopatrzenie w wodę pitną i żywność, ochronę zdrowia, transport czy systemy ratownicze jako kluczowe elementy infrastruktury krytycznej. W praktyce oznacza to, że obiekty należące do tych dziedzin podlegają szczególnej ochronie i nadzorowi. – Zgodnie z obowiązującymi regulacjami, w tym z niejawnym załącznikiem do Narodowego Programu Ochrony Infrastruktury Krytycznej, instalacje komunalne co do zasady nie są kwalifikowane jako infrastruktura krytyczna. Odstępstwa od tej zasady dotyczą wyłącznie takich usług, których nie da się zapewnić w sposób alternatywny, a ich niedostępność mogłaby prowadzić do wystąpienia sytuacji kryzysowej. Przykładem mogą być systemy wodociągowe obsługujące liczbę mieszkańców uniemożliwiającą skuteczne zastąpienie ich dostawami realizowanymi przy użyciu beczkowozów. W przypadkach, w których istnieją rozwiązania zastępcze, każdorazowo należy ocenić, czy zawarcie dodatkowej umowy nie będzie rozwiązaniem bardziej efektywnym kosztowo niż podnoszenie poziomu zabezpieczeń rozwiązania podstawowego – wyjaśnia Piotr Błaszczyk, rzecznik prasowy Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.

Kluczowe jest tu słowo „alternatywa”. Jeśli można dowieźć wodę beczkowozami albo wywieźć odpady do innej instalacji, system, przynajmniej na papierze, uznaje się za odporny. Ale praktyka bywa bardziej brutalna niż założenia legislacyjne.

Brak formalnego statusu infrastruktury krytycznej nie oznacza jednak, że instalacje komunalne są uznawane za nieważne. Wiele z nich lokalnie pełni przecież funkcje kluczowe dla życia mieszkańców. W Polsce od lat funkcjonuje pojęcie „obiektów szczególnie ważnych dla bezpieczeństwa i obronności państwa”, do których samorządy mogą zaliczać pewne lokalne obiekty (np. główne ujęcia wody), choć to odrębna, formalnie inna kategoria niż infrastruktura krytyczna.

Gdy alternatywy nie ma

Na mapie Polski są miejsca, gdzie jedna instalacja obsługuje całe subregiony; tak jest w przypadku Przedsiębiorstwa Gospodarki Odpadami „Eko-MAZURY”. Zakład w Siedliskach przyjmuje odpady z 12 gmin i obsługuje ponad 150 tysięcy mieszkańców. W promieniu dziesiątek kilometrów nie ma drugiej instalacji o porównywalnej przepustowości.

Bartosz Detkiewicz, prezes zarządu spółki, nie ma wątpliwości, że w takich warunkach mówienie o „łatwej zastępowalności” jest fikcją. – Instalacje komunalne, takie jak zakłady przetwarzania odpadów, pełnią fundamentalną funkcję w zapewnieniu bezpieczeństwa sanitarnego, ochrony zdrowia i środowiska. System gospodarki odpadami jest niezbędny do utrzymania podstawowych warunków życia ludności; podobnie jak systemy wodociągowo-kanalizacyjne czy energetyczne. Dlatego istnieje szereg argumentów przemawiających za uznaniem ich za część infrastruktury krytycznej – przekonuje Detkiewicz.

Chwilowe wyłączenie takiego zakładu oznacza nie tylko opóźnienia logistyczne – to także realne ryzyko sanitarne. Kryzys, który bardzo szybko przestaje być „techniczny”, a zaczyna być społeczny i polityczny.

Instalacje komunalne często nie mają łatwych zastępstw. Jeśli jedyna w regionie ciepłownia komunalna czy zakład utylizacji odpadów przestaje działać nagle, lokalne władze stają przed ogromnym wyzwaniem zapewnienia alternatywy.

Argumenty przeciw

Nie brak jednak głosów sceptycznych wobec obejmowania kolejnych obiektów statusem infrastruktury krytycznej. Przede wszystkim wiąże się to z dodatkowymi obowiązkami i kosztami. Każdy podmiot uznany za infrastrukturę krytyczną musi spełniać szereg wymogów: opracować plany ochrony, systemy zapasowe i procedury ciągłości działania, przechodzić regularne audyty bezpieczeństwa itp. Dla przedsiębiorstw komunalnych, często należących do samorządów, oznaczałoby to konieczność znalezienia dodatkowych funduszy i wyspecjalizowanego personelu. W praktyce koszty te ponieśliby pośrednio mieszkańcy (np. w postaci wyższych opłat za wywóz śmieci).

Kolejna wątpliwość dotyczy priorytetów. Krytycy ostrzegają, że rozszerzanie listy infrastruktury krytycznej może „rozmyć” to pojęcie i osłabić koncentrację sił na sektorach o naprawdę kluczowym znaczeniu ogólnopaństwowym.

Czy sama formalna etykietka „infrastruktury krytycznej” zapewniłaby automatycznie bezpieczeństwo? Kluczowe jest realne wdrożenie środków ochronnych, zarówno fizycznych (monitoring, ogrodzenia, zabezpieczenia przeciwpożarowe, kontrola dostępu), jak i cyfrowych (segregacja sieci, kopie zapasowe, szkolenia pracowników). Jeśli nawet zaliczymy instalację komunalną do infrastruktury krytycznej, a nie pójdą za tym konkretne działania, będzie to zmiana bardziej kosmetyczna niż realna.

Sabotaż, pożar, błąd systemu

Zagrożenia wobec instalacji komunalnych nie mają dziś jednego oblicza. Obok klasycznych awarii, pożarów, ekstremalnych zjawisk pogodowych i błędów ludzkich, pojawiają się zagrożenia celowe: dywersja, sabotaż, działania hybrydowe.

Widać to na przykładzie zakładów wodociągowych i kanalizacyjnych, które są bardzo częstym obiektem cyberataków. – Liczba ataków cyfrowych w systemach wodociągowo-kanalizacyjnych wzrasta, a atakujący często celują w małe podmioty o najniższym poziomie zabezpieczeń. Ochrona fizyczna takich obiektów jest realizowana poprzez Plan ochrony obszarów, obiektów i urządzeń lub transportu, wymagany ustawą o ochronie osób i mienia oraz zatwierdzany przez komendanta wojewódzkiego Policji – informuje Departament Komunikacji Społecznej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Realne wydarzenia potwierdzają, że stawka jest wysoka. Jak informował w 2025 r. wiceminister cyfryzacji, administracja państwowa odnotowała próby ingerencji w systemy sterujące infrastrukturą wodociągową, które potencjalnie mogły doprowadzić do zakłóceń dostaw. Skala tych incydentów pokazała, że infrastruktura komunalna staje się realnym celem wrogich działań cyfrowych.

Cyfrowa pięta Achillesa

Także nowoczesne instalacje komunalne są dziś organizmami cyfrowymi. Linie sortownicze, pompy odcieków, systemy odgazowania składowisk – wszystko to sterowane jest przez systemy IT i OT, połączone w jeden ekosystem. – Instalacje komunalne są coraz bardziej podatne na cyberataki, ponieważ łączą w sobie tradycyjne systemy biurowe (IT) z technologiami operacyjnymi (OT), które bezpośrednio sterują urządzeniami i procesami technologicznymi. Współczesny zakład gospodarki odpadami, taki jak PGO „Eko-MAZURY”, wykorzystuje zintegrowane systemy komputerowe do ewidencji, rozliczeń i komunikacji, a jednocześnie automatyczne systemy sterowania liniami technologicznymi, pompami odciekowymi czy instalacjami odgazowującymi. W takiej architekturze pojawia się realne ryzyko, że złośliwe oprogramowanie w systemie biurowym może przedostać się do sieci przemysłowej i wpłynąć na działanie maszyn. Do najczęściej obserwowanych zagrożeń należą ataki typu ransomware – podkreśla prezes „Eko-MAZUR”, Bartosz Detkiewicz.

Atak ransomware, który blokuje system wagowy lub ewidencję odpadów, potrafi sparaliżować działalność całego zakładu. Przejęcie zdalnego dostępu do sterowników przemysłowych może skutkować awarią maszyn albo czymś znacznie gorszym.

Z uwagi na te zagrożenia instalacje komunalne powinny wdrażać standardy cyberbezpieczeństwa na poziomie właściwym dla infrastruktury krytycznej. Konieczne jest stosowanie segmentacji sieci IT i OT, aby uniemożliwić przenikanie ataków pomiędzy systemami, kontrola dostępu do systemów sterowania, wdrożenie uwierzytelniania wieloskładnikowego, a także regularne audyty bezpieczeństwa i testy odporności. Tylko takie podejście pozwala zapewnić ciągłość działania zakładów komunalnych, które odpowiadają nie tylko za przetwarzanie odpadów, ale przede wszystkim za utrzymanie bezpieczeństwa sanitarnego i środowiskowego całych regionów – dodaje Detkiewicz.

Państwo reaguje, ale ostrożnie

Odpowiedzią na rosnące zagrożenia są programy wsparcia i zmiany legislacyjne. – Planowana jest reorganizacja bezpieczeństwa podmiotów komunalnych dzięki implementacji unijnych dyrektyw: NIS2 (wdrażana przez przyszłą ustawę o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa – KSC) oraz dyrektywy o odporności podmiotów krytycznych – informuje Departament Komunikacji Społecznej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Instalacje komunalne pozostają jednak poza formalnym katalogiem infrastruktury krytycznej, a obowiązki związane z ich ochroną są rozproszone między różne reżimy prawne – od ustawy o ochronie osób i mienia po regulacje dotyczące cyberbezpieczeństwa.

Nie wszystko da się przeczekać

Argumenty „przeciw” są znane: koszty, ryzyko nadregulacji, rozmycie pojęcia infrastruktury krytycznej. Państwo, jak podkreśla Piotr Błaszczyk z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, musi ważyć efektywność wydatków i realność zagrożeń.

Pojęcie infrastruktury krytycznej z definicji zarezerwowane jest dla sfer kluczowych dla państwa jako całości. Czy lokalne instalacje komunalne spełniają ten próg „krytyczności”? Zapewne nie wszystkie; mały obiekt nie zadecyduje o bezpieczeństwie kraju, ale już wielka sortownia lub spalarnia odpadów produkująca prąd i ciepło (takie obiekty zaliczają się zresztą do infrastruktury krytycznej jako wytwarzające energię) to zupełnie inna historia. Utrata ich funkcjonalności choćby na kilka dni mogłaby wywołać poważny kryzys na znacznym obszarze.

Daria Michel