Najpierw pękła szyna, potem rura ciepłownicza, a na końcu rura wodociągowa – zima najwyraźniej testuje naszą infrastrukturę. Prawdziwym sprawdzianem jest dziś jednak nie to, co pęka, lecz to, jak szybko potrafimy przywrócić wszystko do działania.
MP3Posłuchaj tego artykułu
Wykup subskrypcję, aby odsłuchać artykuł w formacie audio.
Najpierw pękła szyna, potem rura ciepłownicza, a na końcu rura wodociągowa – zima najwyraźniej testuje naszą infrastrukturę. Prawdziwym sprawdzianem jest dziś jednak nie to, co pęka, lecz to, jak szybko potrafimy przywrócić wszystko do działania.
Kiedy piszę ten felieton, właśnie pękła szyna pod pociągiem Kielce – Kraków. Tydzień wcześniej mieliśmy największą awarię ciepłowniczą tej zimy w Kielcach, bo pękła rura magistrali, a kilka dni temu pękła nasza wodociągowa rura na dużym kieleckim osiedlu i kilkanaście bloków przez kilka godzin nie miało wody. Co z tego wynika?
Niektórzy – na szczęście jest to niewielka mniejszość – panikują. Co się dzieje? Przyszła zima, a z nią mróz i śnieg! Katastrofa klimatyczna! Rozsądna większość przypomina, że całkiem niedawno mieliśmy większe śniegi i mrozy, a ludzie sobie z nimi radzili, więc i my sobie poradzimy.
Są jednak różnice, nad którymi warto się pochylić. Ostatnio tak duże mrozy i śniegi mieliśmy w Polsce ponad 10 lat temu. Od tego czasu wiele się zmieniło w naszej gospodarce, w technologii, ale również w ludzkich umysłach. Widzimy to na naszym wodociągowym podwórku. Wycieki lokalizujemy znacznie szybciej – dzięki komputerowemu systemowi monitorowania sieci (o takich systemach piszemy na s. 66-67 – przyp. red.). Wyłączenia wody dotykają mniejszej liczby mieszkańców (budynków) również dzięki temu systemowi, ale też dzięki ciągłej modernizacji sieci, co pozwala na doprowadzenie wody z alternatywnych kierunk...
Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!
Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?