Gospodarka odpadami to rzemiosło czy sztuka?
„Kto pracuje rękami, jest robotnikiem. Kto pracuje rękami i umysłem, jest rzemieślnikiem. Kto pracuje rękami, umysłem i sercem, jest artystą” – zauważał św. Franciszek z Asyżu.
W tym kontekście w krótkiej sondzie zapytaliśmy członków KFDZOM o to, czy w dzisiejszych czasach w Polsce gospodarka odpadami to rzemiosło, czy sztuka. Mieliśmy także na uwadze inne definicje1 rozgraniczeń między sztuką a rzemiosłem, które wytwór rzemieślniczy określają jako „powtarzalny”, a dzieło artysty jako „niepowtarzalne”.
Mieszanka rzemiosła i sztuki
– Biorąc pod uwagę kryterium powtarzalności, to gospodarka odpadami w dzisiejszym wydaniu to mieszanka rzemiosła i sztuki – mówi Leszek Wołowiec, prezes Międzygminnego Zakładu Gospodarki Odpadami Komunalnymi w Janczycach (woj. świętokrzyskie).
Bo, jak podkreśla, w niektórych segmentach gospodarki odpadami (np. w odniesieniu do frakcji szklanej) udaje się znaleźć rozwiązanie, które jest adekwatną odpowiedzią na potrzeby rynkowe i wymagania prawne przez długie lata. – Są jednak takie wyzwania jak gospodarka odpadami tekstylnymi, w których raz wypracowane procedury przestają być aktualne na skutek ciągłych zmian prawnych. Rozwiązania trzeba nieustannie modyfikować. W mojej ocenie nie raz wymaga to niemal artyzmu – podkreśla Wołowiec.
Dodaje przy tym, że duże znaczenie ma wzajemna wymiana doświadczeń między działającymi na rynku instalacjami komunalnymi. – Gdy jedna z nich znajdzie dobre rozwiązanie nowych wyzwań, jest ono szybko stosowane w innych. Właśnie dzięki wymianie doświadczeń. To narzędzie ma jednak ograniczoną skuteczność. Niektórych rozwiązań kopiować nie sposób, ze względu na specyfikę lokalną. Na przykład w mniejszych ośrodkach można na dużą skalę rozwinąć system premiowania przetwarzania odpadów biologicznych w przydomowych kompostownikach. To nie do powtórzenia w większych ośrodkach, gdzie dominują budynki wielorodzinne – podkreśla Leszek Wołowiec.
Galopada przepisów
Łukasz Marcinkiewicz, prezes grupy kapitałowej Inneco, prowadzącej gospodarkę odpadami w Gorzowie Wielkopolskim (woj. lubuskie), podkreśla z kolei, że prawdziwą sztuką jest odnalezienie się instalacji komunalnej w gąszczu przepisów. – Po pierwsze dlatego, że mamy do czynienia z galopadą zmian przepisów prawnych. Po drugie: przepisy, które mają obowiązującą moc, są nieprecyzyjne, wzajemnie sprzeczne i wymagają doprecyzowania, często na drodze sądowej – mówi.
Częste zmiany przepisów narzuca nam zmieniające się prawo unijne. Unia, w trosce o środowisko, nieustannie wprowadza nowe normy i stawia nowe wymagania. – Biorąc pod uwagę lokalne uwarunkowania państw członkowskich, przepisy celowo są nieprecyzyjne i elastyczne. Wiele zależy od aktów wykonawczych wprowadzonych przez władze poszczególnych krajów. W naszym wypadku oznacza to, że w wielu wypadkach losy gospodarki odpadami zależą od tego, co uchwali Sejm. I co do tej zasady nie mam wątpliwości. Mam jednak istotne zastrzeżenie do praktyki konsultacji aktów prawnych. Moim zdaniem, zdanie praktyków z branży nie jest należycie brane pod uwagę, co skutkuje tym, że mamy poważne problemy z wdrożeniem przepisów w życie – ocenia Łukasz Marcinkiewicz.
Także Robert Potucha, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Katowicach, zwraca uwagę na szkodliwość częstych zmian prawnych. – Myślę, że w obecnych warunkach prowadzenie gospodarki wymaga jednocześnie umiejętności charakterystycznych dla rzemiosła, a czasem bywa sztuką. Przy czym to drugie wcale mnie nie cieszy, na swoim stanowisku wolałbym pozostawać rzemieślnikiem – mówi.
Podkreśla, że konieczność stałej adaptacji do zmieniającej się rzeczywistości prawnej wytrąca z rąk firm odpadowych istotną przewagę, którą dawałaby możliwość opracowywania i stosowania w praktyce strategii długoterminowych. – To przede wszystkim utrudnia proces inwestycyjny. Firmy zwyczajnie obawiają się wykładać sporych środków na finansowanie inwestycji, które w dzisiejszych warunkach wyglądałyby na opłacalne, a na skutek potencjalnych zmian prawnych okazałyby się trudne do spłacenia. Brakuje stabilności otoczenia inwestycji. A przecież z drugiej strony zdajemy sobie sprawę z tego, że bez inwestycji nie poprawimy jakości gospodarki odpadami – zauważa.
Bartłomiej Leśniewski
Źródło
1. Shiner L.: Wynalezienie sztuki. Historia kulturowa. The University of Chicago Press. 2003.