System kaucyjny w Polsce ruszył w październiku 2025 r. Sześć miesięcy to przy projekcie tej skali wczesny etap; wystarczający jednak, żeby mieć pierwsze dane oraz wnioski. Tyle czasu wystarczy również, by cały sektor gospodarki odpadami mógł zadać sobie pytanie, które jest dziś ważniejsze niż sama ocena systemu: jak wspólnie odnaleźć się w rzeczywistości, która na trwałe zmienia strukturę rynku? I jak sprawić, żeby zmiana była korzystna dla wszystkich jej uczestników?

Po co była nam kaucja?

Gdy w październiku ubiegłego roku ruszał system kaucyjny, wiele osób pytało mnie, czy Polacy naprawdę będą oddawać butelki. Pytanie było uzasadnione – w kraju, gdzie selektywna zbiórka odpadów komunalnych od lat oscyluje wokół 30% (przy wymaganym poziomie recyklingu w wysokości 55%), każda nowa metoda zbiórki wymaga udowodnienia swojej skuteczności.

Dziś, po sześciu miesiącach, mam odpowiedź: tak, oddają. I to chętniej, niż niejeden spodziewał się przed paroma miesiącami. Po tym czasie chcemy jednak podkreślić, że system kaucyjny nie musi być konkurencją dla dotychczasowych modeli, ale niezbędnym uzupełnieniem, który pozwoli nam wspólnie osiągać wyśrubowane normy.

Koszt porażki – czyli bardzo wysokie unijne kary – ostatecznie uderzy w kieszeń każdego konsumenta i samorządu. Dlatego nasze wysiłki koncentrują się tam, gdzie widzimy największą wartość: w silnych partnerstwach, edukacji konsumentów, szkoleniu personelu handlu oraz rozbudowie infrastruktury.

Skala, która wymaga czasu

Polska wdraża drugi co do skali system kaucyjny w Europie – zaraz po Niemczech. Słowacja, z populacją rzędu 5,4 miliona mieszkańców, generuje rocznie około 1,1 miliarda opakowań napojowych. Tymczasem w Polsce, z blisko 38-milionową populacją, każdego roku będziemy wprowadzać na rynek około 14 miliardów opakowań objętych kaucją. Oznacza to, że przez nasz system przejdzie niemal dwunastokrotnie większa liczba butelek i puszek niż u południowych sąsiadów.

Tak drastyczna dysproporcja czyni polski system kaucyjny jednym z największych i najbardziej złożonych projektów logistycznych w Europie. Na Słowacji można było pozwolić sobie na bardziej scentralizowane, prostsze rozwiązania. Tutaj – ze względu na geografię, gęstość zaludnienia i regionalne zróżnicowanie – system musi być budowany inaczej: od podstaw, w terenie, równolegle w setkach lokalizacji.

Efekty widać tam, gdzie sieć jest gęsta

Do końca lutego 2026 r. konsumenci zwrócili blisko 28 milionów opakowań objętych kaucją. Dynamikę zmian dobrze ilustruje przykład sieci Netto: w całym 2025 r. zebrała ona zaledwie 3 tysiące opakowań, a w samych styczniu i lutym – ponad 1,16 miliona. Poziom zbiórki wzrósł z kolei z 45% w 2025 r. do około 60% w drugim kwartale. To niezaprzeczalny postęp – choć do unijnych celów, czyli wymaganych 77% zbiórki do 2028 r. i 90% od 2029 r., droga jest jeszcze daleka.

Dziś w Polsce działa zaledwie 10 tysięcy automatów zwrotnych; docelowo będzie ich co najmniej trzy razy więcej. Każdego dnia przybywają kolejne urządzenia i punkty zbiórki. Tam, gdzie sieć jest już gęsta, obserwujemy wyraźnie lepsze wyniki – Warszawa, Kraków, Szczecin pokazują, jak zachowuje się system zbudowany w oparciu o rozwiniętą infrastrukturę. Efektywność rośnie zatem wprost proporcjonalnie do gęstości sieci.

Spółki komunalne brakującym ogniwem?

System kaucyjny w naturalny sposób „wyciąga” butelki PET z dobrze znanych mieszkańcom żółtych pojemników. Dla spółek komunalnych, które do tej pory zarabiały na sprzedaży tego surowca, to poważny uszczerbek dla budżetów. Co więcej, nie jest to chwilowe zawirowanie, ale stały element nowej rzeczywistości (wynikający z unijnych przepisów).

Dziś widać jednak, że rosnący z każdym dniem system rodzi potrzeby, których niekiedy nie da się zaspokoić infrastrukturą należącą do jego operatorów. Transport opakowań z punktów zbiórki do centrów zliczania opakowań, ich magazynowanie przy sezonowo zmiennej podaży pustych butelek i puszek, sortowanie materiału, obsługa logistyczna regionów, których sklepy są od siebie oddalone – to zadania wymagające elastyczności. Partnerstwa w tym obszarze dopiero się kształtują, dlatego to właśnie teraz, w fazie rozbudowy sieci, zapadają decyzje, które zdecydują o tym, kto będzie częścią tego systemu za trzy czy pięć lat. To zatem dobry moment dla spółek komunalnych, żeby zasiąść przy stole. Dlaczego? Przecież bardzo często posiadają one zasoby, które mogą odpowiedzieć na potrzeby operatorów systemu – od specjalistycznych pojazdów, przez nowoczesne sortownie, aż po wykwalifikowaną kadrę.

Co za kolejne pół roku?

Na horyzoncie czeka już rozmowa o rozszerzeniu systemu. W kwestii butelek szklanych zwrotnych nasze stanowisko było od początku jednoznaczne: prywatne systemy zbiórki, prowadzone m.in. przez browary, osiągają poziomy zwrotu przekraczające 90%. Włączanie ich do nowego systemu kaucyjnego byłoby nie reformą, lecz cofnięciem się o krok. Na szczęście ustawodawca podzielił tę ocenę. Przed wakacjami prawdopodobnie powróci natomiast temat szkła jednorazowego, które jest problemem zarazem środowiskowym, społecznym, jak i estetycznym – w momencie, kiedy trafia do środowiska, a to niestety nadal dzieje się często.

Polacy traktują kaucję jak pieniądze, których nie opłaca się stracić. Udowodnili to w pierwszych sześciu miesiącach działania systemu. Ta ekonomiczna motywacja jest silnikiem systemu; reszta to kwestia czasu, pracy i technologii – a ta ostatnia jest po naszej stronie. Coraz sprawniejsze automaty, systemy monitoringu opakowań pracujące w czasie rzeczywistym i rozwijająca się logistyka będą ten silnik tylko usprawniać.

Magdalena Markiewicz

prezes Zarządu PolKa – Polska Kaucja