Woda to życie, a kanalizacja to zdrowe życie
Trudno w to uwierzyć, ale przez całe tysiąclecia kanalizacja dla człowieka, a więc i dla miast, była sprawą drugorzędną. Najważniejsza była woda, bo wiadomo – bez niej nie da się żyć.
Dziś zmieniły się miasta, zmieniły się miejskie wodociągi, ale też zmieniła się nasza mentalność.
W Polsce w regionie świętokrzyskim obserwowaliśmy te zmiany na własne oczy. W branży wodociągowej zacząłem pracować jeszcze w ubiegłym wieku. Pamiętam na przykład wielki program wodociągowania polskich wsi z początku lat 90. ubiegłego wieku, którego inicjatorką była ówczesna posłanka Maria Stolzman. Wtedy woda była priorytetem. Stopień zwodociągowania świętokrzyskich wsi nie przekraczał 20%. Niewiele lepiej było w innych częściach kraju. Bieżąca woda z kranu na wsi była luksusem, ale też w wielu miastach nie była to oczywistość.
Cofnijmy się dalej. Uczymy się w szkołach o wielkim cywilizacyjnym postępie ludzkości za czasów Cesarstwa Rzymskiego, czego symbolem są starożytne akwedukty. A ktoś słyszał o tym, jak Rzymianie pozbywali się ścieków? Śmierdząca sprawa, prawda? No to idźmy dalej. Wielkie technologiczne osiągnięcie starożytnego Egiptu – system kanałów w dorzeczu Nilu, zapewniający nawodnienie egipskich pól i miast. Fajnie, ale co z kanalizacją, o oczyszczaniu ścieków nie wspominając? Oczywiście, zawodowi historycy wiele by o tym mogli opowiedzieć, ale na lekcjach historii w naszych szkołach raczej tego tematu się nie porusza.
Skaczemy w czasie do przodu. Druga połowa XIX wieku, Londyn. Powstaje pierwsza na świecie nowoczesna oczyszczalnia ścieków wykorzystująca procesy chemiczne. Dlaczego wtedy i właśnie w tym mieście? Ano dlatego, że Londyńczycy, nie tylko ci najbiedniejsi, ale również elity, już nie mogli wytrzymać smrodu, brudu i chorób. Latem Tamiza cuchnęła tak, że obrady parlamentu przenoszono poza Londyn albo zawieszano. Generalnie kto mógł, z Londynu latem uciekał. A dzieci bawiły się nad brzegiem rzeki podpalając metan i siarkowodór, wydostające się z mułu.
Podobny proces, choć może nie aż tak drastyczny, przeżyliśmy na naszych polskich wsiach. Szybki rozwój wodociągów sprawił, że ścieków było więcej i dało się to we znaki wszystkim. Wieczorem trudno było spacerować, bo cuchnęły rowy melioracyjne i pola. Tam, nielegalnie, miejscowa ludność odprowadzała ścieki. Królował wtedy „cudowny wynalazek”, czyli nigdy nieprzepełniające się szamba. Nie przepełniały się, bo były celowo nieszczelne i ścieki się przesączały do gleby.
I wtedy ludzie odkryli, że woda to wprawdzie życie, ale kanalizacja to zdrowie. Kanalizowanie Polski ruszyło z kopyta, a punktem przełomowym było przystąpienie naszego kraju do Unii Europejskiej, z której na kanalizację i modernizację oczyszczalni ścieków otrzymaliśmy ogromne wsparcie.
Co nam z tych czasów pozostało? Przyzwyczajenia. Gdy na zajęciach edukacyjnych, jakie organizujemy dla szkół, pytamy, czym się zajmują wodociągi, dzieciaki chórem odpowiadają, że dostarczaniem wody. Trzeba drążyć, dopytywać – a co się dzieje z tą wodą, która odpływa z prysznica, toalety albo mycia naczyń? Wtedy dzieciakom zapala się żarówka, że rzeczywiście, jest jeszcze coś takiego jak kanalizacja. No i z tej kanalizacji ścieki trafiają do oczyszczalni, a z oczyszczalni do rzeki. I tu kolejne zdziwienie – jak to? Ścieki oczyszczone wylewacie do rzeki? A my spokojnie tłumaczymy, że te ścieki są czystsze niż woda w samej rzece. Mamy na to dowody nie tylko w postaci badań, ale wręcz namacalne. Woda w rzece Bobrza, do której odprowadzamy ścieki oczyszczone z naszej największej oczyszczalni „Sitkówka”, poniżej oczyszczalni kiedyś nie mieściła się w żadnej klasie czystości. A dziś ma klasę II, można w niej poić zwierzęta i organizować kąpieliska. Do Bobrzy wróciły raki i bobry, od których pochodzi nazwa rzeki. A kiedyś Bobrza była tak brudna, że bobry po prostu uciekły.
Takich cudów branża wodociągowa i kanalizacyjna dokonała w całym kraju. Oczywiście, jest jeszcze wiele do zrobienia, ale wierzę, że najgorsze mamy już za sobą. W dużej mierze powstrzymaliśmy dalszą degradację polskich rzek i jezior, powodowaną przez ścieki komunalne, i można ruszyć do przodu. Mamy tu na myśli przemysł, kopalnie, rolnictwo… Bo woda daje życie, ale kanalizacja i oczyszczalnie – zdrowie.
Henryk Milcarz
prezes Wodociągów Kieleckich