Od października mamy działający system kaucyjny. Jego bilans nie wygląda zachęcająco – niestety, czarne scenariusze się sprawdzają. Od 12 sierpnia wchodzi natomiast w życie rozporządzenie PPWR. Ponieważ sami producenci nie są w stanie w tej chwili określić, w jakim kierunku pójdą zmiany w ich opakowaniach, tym bardziej my, jako instalacje sortujące tego rodzaju odpady, nie jesteśmy w stanie przygotować się do tej zmiany. Tylko że obie te zmiany spowodują, że nowoczesne, dobrze wyposażone i zmodernizowane za duże pieniądze sortownie będą wymagały rekonfiguracji, a często znacznej przebudowy. Odpady zbierane w żółtym worku będą szybko ewoluować, a kierunek tej ewolucji jest w tej chwili niemożliwy do przewidzenia.

Tabelki są, informacji brak

Następnym znakiem zapytania, sygnalizowanym na najwyższych szczeblach, jest objęcie systemem kaucyjnym opakowań szklanych i wielomateriałowych. Czekamy też na wdrożenie ROP-u dla tekstyliów. Jeżeli jednak wdrożenie tego systemu będzie wyglądało jak dotychczasowa telenowela z wdrażaniem ROP-u na opakowania, to jest szansa, że już około 2035 roku skarpetki po zużyciu będziemy zwracać do skarpetkomatów. Z pewnością będzie też wówczas trwała szeroko zakrojona debata społeczna o objęciu systemem kaucyjnym także innych części garderoby, w tym bielizny. Odpowiedzi na te i inne pytania należałoby szukać w opracowaniach planistycznych, jakimi są Polityka Ekologiczna Państwa, Krajowy Plan w Dziedzinie Energii i Klimatu, Krajowy Plan Gospodarki Odpadami i wojewódzkie plany gospodarki odpadami. Zawierają one mnóstwo tabel, tabelek i wykresów, jednak znalezienie istotnej i potrzebnej w bieżącym działaniu oraz aktualnej na dziś informacji graniczy z cudem. W epoce cyfryzacji, digitalizacji, mObywatela, CEPIK-u i wielu innych rozwiązań wdrożenie aktualizowanego na bieżąco systemu informatycznego pozwalającego w czasie rzeczywistym dotrzeć do informacji z zakresu gospodarki odpadami wciąż pozostaje w sferze planów. W takiej sytuacji hasła typu „gospodarka obiegu zamkniętego” czy „zero waste” sloganów pozostają pustymi frazesami.

W ostatnich latach budowa składowisk odpadów i instalacji termiczny była w niełasce, a jedyną alternatywą był recykling i ponowne użycie. W teorii i hasłach wygląda to ładnie, w realizacji niestety nie jest tak kolorowo. Rozszerzona odpowiedzialność producenta, która miała uporządkować system opakowaniowy, pozostaje na etapie sporów na coraz wyższym szczeblu, a jej realne wdrożenie przed wyborami parlamentarnymi stoi pod coraz większym znakiem zapytania. Producenci opakowań i produktów w opakowaniach robią wszystko, aby – zamiast płacić 6 mld zł realnych kosztów za zagospodarowanie wytwarzanych przez siebie odpadów – utrzymać dotychczasowe koszty „niby ROP-u” na poziomie 10–15% tej kwoty.

Nadzieja w bioodpadach

Cała nadzieja pozostaje w strumieniu bioodpadów komunalnych, które przy dobrej organizacji systemów zbierania i przetwarzania pozwolą na osiągnięcie ponad 25% recyklingu oraz na uzyskiwanie korzyści w postaci produkcji energii i naturalnych organicznych środków nawozowych. Niestety, budowa tego typu obiektów trwa i jest stosunkowo kosztowna. Bez poprawnie ukierunkowanego strumienia dotacji lub dedykowanych instrumentów zwrotnych jest to zadanie trudne do realizacji. Wciąż napotykamy irracjonalne porównywanie budowy biogazowni rolniczych z instalacjami fermentacji bioodpadów komunalnych. To jakby porównywanie samochodu osobowego z ciężarówką. Obydwa są, co prawda, samochodami, ale ich funkcje i konstrukcja oraz zastosowania są diametralnie różne.

Można odnieść wrażenie, że nazewnictwo ma czasami znaczenie. A nazewnictwo górnolotne ma znaczenie górnolotne. Od poziomu gminy, poprzez powiaty, województwa, aż do szczebla centralnego mamy opracowywane strategie i wydziały przygotowania do zmian klimatu, zarządzania klimatem, urzędy do spraw klimatu oraz inne klimatyczne nazwy. Będąc złośliwym, można by porównać to do lokalnego PKS-u, który w nazwie miałby transport międzykontynentalny lub wręcz międzyplanetarny. Mamy często wrażenie, że patrząc z tak wysokiego pułapu, zatracamy obraz tego, co dzieje się w naszej bezpośredniej okolicy i w realnej rzeczywistości. Haseł przybywa, czas biegnie, a rozszerzona odpowiedzialność producenta, która powinna już działać od ponad trzech lat, oddala się w trudną do określenia przyszłość. Jesteśmy ostatnim krajem w UE, który wciąż czeka.

Piotr Szewczyk

Rada RIPOK Związek Pracodawców