Choć Polska – jak twierdzi Mateusz Stańczyk, doradcy Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Recyklerów Opon – dysponuje zarówno technologiami, jak i mocami wystarczającymi do zagospodarowania krajowego strumienia zużytego ogumienia, to barierą pozostaje konstrukcja systemu.

Miliony opon poza systemem

– Polska nie ma dziś problemu z brakiem technologii ani kompetencji do zagospodarowania zużytych opon. Problemem jest to, że istotna część strumienia pozostaje poza systemem – ocenia Mateusz Stańczyk.

Jak wskazuje ekspert, obecne obowiązki producentów i importerów obejmują 75% masy opon wprowadzanych do obrotu. Poza pełnym systemem pozostają także m.in. opony sprowadzane wraz z używanymi pojazdami oraz opony pełne, wykorzystywane w logistyce i budownictwie. Dodatkowym problemem jest import funkcjonujący w szarej strefie.

W praktyce oznacza to, że część opon nie trafia do legalnych kanałów zbiórki i recyklingu. Koszt ich zagospodarowania może wówczas spadać na samorządy, nadleśnictwa, warsztaty czy mieszkańców. A, jak podkreśla Stańczyk, mowa tu o milionach sztuk zużytych opon w skali każdego roku.

Problem jest tym bardziej widoczny, że krajowe zakłady recyklingu mają znaczne moce przetwórcze. Według danych zbieranych od recyklerów, instalacje posiadające odpowiednie pozwolenia środowiskowe mogą zagospodarować ponad 400 tys. ton opon rocznie. Część tego potencjału pozostaje jednak niewykorzystana, ponieważ zakłady nie mają dostępu do całego krajowego strumienia odpadów.

– Nie jest to więc problem mocy przerobowych ani rynków zbytu, lecz braku skutecznego objęcia systemem wszystkich opon wymagających zagospodarowania – mówi ekspert.

W debacie o zużytych oponach często pojawia się pytanie o to, czy w Polsce istnieje wystarczający rynek dla produktów powstających w wyniku recyklingu. Z perspektywy Stańczyka nie jest to obecnie największa bariera.

Branża wykorzystuje zużyte opony do produkcji m.in. granulatów i pudrów gumowych, a materiały pochodzące z recyklingu znajdują zastosowanie w drogownictwie, budownictwie, sporcie, transporcie i przemyśle. Jednocześnie rozwijają się technologie pozwalające zwiększać wykorzystanie recyklatów w nowych produktach.

Obecnie większym wyzwaniem jest pozyskanie zużytych opon niż znalezienie odbiorców na produkty powstające w wyniku ich recyklingu – wskazuje Stańczyk. Jego zdaniem, rozwój rynku zbytu nadal powinien być wspierany, m.in. przez zielone zamówienia publiczne i szersze wykorzystanie recyklatów w inwestycjach infrastrukturalnych. Problem pojawia się jednak wcześniej – na etapie zebrania odpadu.

Równocześnie recykling materiałowy konkuruje z odzyskiem energetycznym. Część zużytych opon trafia do spalania. Tymczasem z punktu widzenia gospodarki obiegu zamkniętego odzysk materiałowy pozwala zachować część surowców i wykorzystać je ponownie.

Stańczyk zwraca uwagę, że nie trzeba całkowicie wyeliminować odzysku energetycznego. Potrzebny jest raczej racjonalny podział strumienia – na część, która ma wartość materiałową i może zostać poddana recyklingowi, oraz tę, która z przyczyn technologicznych nadaje się przede wszystkim do odzysku energii.

Potrzebne domknięcie systemu

Zdaniem eksperta, podstawą zmian powinno być objęcie systemem wszystkich opon wprowadzanych na polski rynek oraz dostosowanie obowiązujących poziomów odzysku i recyklingu do obecnych możliwości technologicznych.

Ważnym elementem powinno być także skuteczniejsze monitorowanie szarej strefy oraz poprawa jakości danych o przepływie opon.

Celem nie powinno być tworzenie nowych obciążeń dla użytkowników, lecz zapewnienie, że odpowiedzialność za zagospodarowanie produktu rzeczywiście ponoszą podmioty wprowadzające go do obrotu – podkreśla Stańczyk.

Szansą na uporządkowanie systemu ma być projekt UD448. W sierpniu br. został on wpisany do wykazu prac legislacyjnych rządu. Zakłada m.in. podniesienie minimalnych poziomów odzysku i recyklingu zużytych opon oraz objęcie rozszerzoną odpowiedzialnością producenta także opon pełnych. Rząd planuje przyjęcie projektu w IV kwartale tego roku.

Dla branży oznaczałoby to istotną zmianę modelu działania. – Po niemal dwóch dekadach funkcjonowania przepisów opartych na parametrach z 2007 r. potrzebujemy nie korekty, lecz pełnego domknięcia systemu zgodnie z zasadą rozszerzonej odpowiedzialności producenta – uważa Stańczyk.

Paradoks rynku opon polega więc dziś na tym, że technologia i moce przetwórcze już istnieją, ale system nie zapewnia recyklerom dostępu do całego strumienia zużytego ogumienia. Jeżeli uda się tę lukę zamknąć, większa część odpadu może zostać wykorzystana jako źródło surowców, zamiast trafiać poza kontrolowany obieg.

Marcin Paczkowski