Polski Alarm Smogowy sprawdził, ile dni z alarmem smogowym wystąpiłoby w Polsce, gdyby obowiązywały u nas zachodnioeuropejskie kryteria ostrzegania o zagrożeniu. W Krakowie, Bydgoszczy i Katowicach alarm musiałby trwać nawet przez 25 dni! W 2018 r., alarmu smogowego nie ogłoszono w żadnym polskim mieście.

W Polsce próg alarmu smogowego wynosi 300 µg pyłu PM10 na metr sześcienny powietrza. To poziom, który nieczęsto zdarza się nawet w mocno zanieczyszczonych wielkich miastach azjatyckich. Jest to próg kilkukrotnie wyższy niż w innych krajach Europy.

Alarm smogowy w Polsce inny niż we Francji

Na przykład w Paryżu o zagrożeniu smogowym informuje się od przekroczenia 50 µg/m3, a alarm ogłasza powyżej 80 ug/m3. Z jego ogłoszeniem wiążą się też bardzo zdecydowane działania, np. ograniczenia dla ruchu samochodowego czy ograniczenia w użytkowaniu kominków.

W 2018 r. w Polsce w żadnym mieście wojewódzkim nie ogłoszono „polskiego” alarmu smogowego. Gdyby jednak przyjąć kryteria paryskie, to w Krakowie alarm byłby ogłoszony 34 razy, w Bydgoszczy – 30, a w Katowicach – 26 razy. W Warszawie próg „francuskiego” alarmu smogowego był przekroczony przez 9 dni, w Poznaniu przez 15 dni. W Olsztynie, uchodzącym za najczystsze z miast wojewódzkich, alarm ogłoszono by dwukrotnie.

Duży problem w małych miastach

Polski Alarm Smogowy zwraca uwagę, że w wielu mniejszych miejscowościach alarmy smogowe trzeba by ogłaszać jeszcze częściej, bo zimą powietrze jest tam znacznie bardziej zanieczyszczone niż w dużych miastach, ze względu na duże zagęszczenie kotłów i pieców na węgiel i drewno.

W Nowym Targu „francuski” alarm obowiązywałby przez dwa miesiące (60 dni). Ponad 50 i więcej dni z alarmem smogowym zarejestrowano także w Rybniku (57), Żywcu (52) i Zabrzu (50). W Zakopanem, zimowej stolicy Polski, alarm smogowy z poziomem francuskim występowałby przez 19 dni.

Apel o częstsze alarmy smogowe

PAS i wiele innych organizacji ekologicznych w Polsce od lat apelują o obniżenie progów alarmowania o zagrożeniu smogowym. W listopadzie 2016 r. przedstawiciele PAS przekazali na ręce Pawła Sałka, wiceministra środowiska prawie 10 tys. podpisów obywateli i obywatelek pod apelem o rzetelne informowanie społeczeństwa o zagrożeniach wynikających z oddychania zanieczyszczonym powietrzem. Apel skierowany był do ministra Jana Szyszko.

Ponowiono go w styczniu 2017 r. W lutym 2018 kolejny apel Polski Alarm Smogowy skierował do ministra środowiska Henryka Kowalczyka. Pomimo apeli Ministerstwo Środowiska nie zdecydowało się obniżyć progów ostrzegania społeczeństwa.

– Dzięki tak podwyższonym progom alarmowym polskie władze mogą udawać przed społeczeństwem, że z powietrzem wcale nie jest tak źle, jak jest – komentuje Anna Dworakowska z Polskiego Alarmu Smogowego. – O ile taka „taktyka” mogła być skuteczna w maskowaniu problemu jeszcze kilka lat temu, obecnie coraz więcej Polaków jest świadomych jakim zagrożeniem jest smog i jak bardzo złe powietrze mamy w naszym kraju. Wszystko wygląda jak chowanie głowy w piasek. To jak absurdalnie wysokie są polskie progi najlepiej pokazuje coroczne porównanie tego, ile w naszym kraju było „polskich” alarmów smogowych, a ile byłoby „francuskich”. Różnica jest uderzająca – dodaje działaczka PAS.

Wolę obniżenia progów alarmowych zadeklarował w rozmowie z Radiem ZET Piotr Woźny, pełnomocnik premiera ds. rządowego programu “Czyste powietrze”. Powiedział, że trwają w tej sprawie rozmowy z Ministerstwem Środowiska.

Źródło: Polski Alarm Smogowy, Radio ZET

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj