Bus wodociągowców wjechał na fontannę i wpadł do środka. Do zdarzenia doszło w parku Hallera w Dąbrowie Górniczej w województwie śląskim.

Świadek zdarzenia mówi, że najpierw usłyszał huk, a potem zobaczył auto, które zapadło się pod ziemię. Jak się okazało, kierowca samochodu dostawczego chciał zawrócić auto w miejscu, a którym nie powinien się znaleźć.

Jak płyta chodnikowa

Do zdarzenia doszło przed organizowanymi w niedzielę w mieście Dożynkami Miejskimi. Z tej okazji w parku od samego rana rozstawiało się wiele straganów. W pobliżu nieczynnej jeszcze fontanny swoje stoisko organizowały przed południem Dąbrowskie Wodociągi. I właśnie samochód dostawczy należący do tej firmy wjechał na wyłożoną płytami fontannę i zapadł się. Na miejsce trzeba było wezwać podnośnik.

Eko-lokator 300 x 250

– Teren fontanny nie był zabezpieczony – wyjaśniał  jeden z pracowników Dąbrowskich Wodociągów. Dodał, że dopiero gdy samochód zapadł się w nowym wodotrysku, pracownicy Dąbrowskich Wodociągów zabezpieczyli teren biało-czerwoną taśmą.

W parku Hallera w Dąbrowie Górniczej powstaje fontanna w poziomie chodnika, z ukrytymi dyszami. Była już gotowa, ale oficjalnie nie została jeszcze oddana do użytku. Teraz na jej uruchomienie trzeba będzie poczekać.

Fontanna będzie, ale później

Warta 15,5 mln zł rewitalizacja dotyczy obu części parku Hallera. Jedną z największych atrakcji centralnej części parku ma być strefa aktywności wodnej, w której w niedzielę zapadł się samochód. Ma to być najnowocześniejsze tego typu miejsce w regionie, w całości zautomatyzowane, z mnóstwem możliwości dotyczących sekwencji wodnych i podświetlenia.

Podobne sytuacje zdarzały się też w innych miastach. W maju samochód zapadł się w remontowanej fontannie w Rudzie Śląskiej. Kierowca wyjaśniał, że chciał przed bierzmowaniem sprawdzić, gdzie można zaparkować w rejonie kościoła. Wcześniej 15-tonowy samochód dostawczy zniszczył fontannę  w Katowicach.  Z kolej dwa lata temu  dostawczak wjechał na rynek w Katowicach, by opróżnić kosze na śmieci. W pewnym momencie pod samochodem zarwały się płyty. Okazało się, że kierowca najechał na konstrukcję fontanny, a samochód wpadł do dziury. Naprawa kosztowała 95 tys. zł.

Źródło: wyborcza.pl, TVN24

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

1 Komentarz

  1. Dąbrowa Górnicza nie leży na Śląsku. To trochę jak z tymi obozami śmierci. Mimo że de facto w Polsce, brzmią swojsko, czasami pracownicy mówili językiem Słowackiego, a jednak nie polskie.

Skomentuj