W Bytomiu zatrzymano 7 osób przewożących nielegalne odpady. Właściciel terenu, na który przyjechały, twierdzi, że nie wie jak tam trafiły. Magistrat mówi o zorganizowanej grupie przestępczej działającej na terenie Śląska.

To kolejny udaremniony w ostatnim czasie nielegalny transport odpadów. Tym razem śmieci przyjechały do Bytomia dwiema ciężarówkami z Małopolski. Nielegalne transporty wpadły na gorącym uczynku. Kierowcy nie wiedzieli, że śledzą ich małopolscy policjanci, którzy cały czas jechali za nimi. Bytomski magistrat do tropienia przestępstw przeciwko środowisku zatrudnił też prywatnego detektywa.

“Jak oni tu trafili, ciężko powiedzieć”

Na miejscu zatrzymano 7 osób, zlokalizowano szefa firmy transportowej i właściciela terenu, na którym miał nastąpić zrzut. Od jednego z pracowników firmy, do której należy teren funkcjonariusze usłyszeli, że transport trafił tam przez pomyłkę, a firma nie ma z procederem nic wspólnego.

CCJ 300 x 250

– Jak oni tu trafili, ciężko powiedzieć – tłumaczył pracownik firmy w rozmowie z Polsat News. Wskazywał też, że może to być celowa zagrywka władz, które “chcą zyskać kilka dodatkowych punktów przed nadchodzącymi wyborami”.

Innego zdania jest Marcin Borosz, niegdyś funkcjonariusz Centralnego Biura Śledczego, dzisiaj śledzący nielegalny obrót odpadami pracownik bytomskiego magistratu.

– Mamy do czynienia ze zorganizowanymi grupami przestępczymi – mówi Borosz Polsatowi. Jego zdaniem “niektóre grupy przestępcze, będąc ograniczone w uzyskaniu dochodów np. z VAT, przerzuciły się na intratny proceder związany z nielegalnym składowaniem odpadów”.

Przybyli na miejsce inspektorzy ochrony środowiska zabezpieczyli transport. Na naczepach były odpady zmieszane, z których wydobywał się gryzący chemiczny zapach. Pobrano z nich próbki, na podstawie których ustalone zostanie, czy odpady kwalifikują się jako niebezpieczne. W następnej kolejności mężczyznom postawione zostaną zarzuty.

Bytom na tropie mafii śmieciowej

Miasta takie jak Bytom to wyjątkowo podatny grunt dla działania mafii śmieciowej. Proceder kwitnie tam m.in. ze względu na liczne tereny poprzemysłowe, na których z łatwością można pozbyć się odpadowego problemu.

Bytomianie wielokrotnie apelowali do władz o wprowadzenie koniecznych zmian co do kontroli gospodarki odpadami, w tym wydawania zezwoleń na działalność. Często mówiono o problemie „ułomnego prawa i słabości organów państwa w walce z nielegalnym procederem składowania i przetwarzania odpadów”.

– Ogromne środki finansowe, które generuje przemysł śmieciowy sprawiają, że ta gałąź działalności gospodarczej przyciąga wielu nieuczciwych przedsiębiorców, którzy liczą na szybki zysk bez względu na dobro środowiska czy mieszkańców – pisał prezydent Bytomia Damian Bartyla w petycji zaadresowanej do premiera Mateusza Morawieckiego.

Miasto zawiadomiło prokuraturę

Przełom w walce z nadużyciami miał nastąpić w miniony wtorek, kiedy prezydent miasta złożył do śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej zawiadomienia o popełnieniu przestępstw przez kilka firm działających w regionie, które na nielegalnej gospodarce odpadami miały zarabiać potężne kwoty.

Według śledztwa magistratu, który jeszcze w ubiegłym roku wynajął do tropienia tego typu przestępstw prywatnych detektywów, proceder trwa na terenie Bytomia od 10 lat. Zaangażowani w to są lokalni przedsiębiorcy i biznesmeni z całego kraju.

– W naszym zawiadomieniu wykazaliśmy, że czyny te są ściśle ze sobą powiązane, dotyczą przestępstw przeciwko środowisku i innych. Są to czyny w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, czyny o charakterze ciągłym, popełniane w celu osiągnięcia bardzo wysokich korzyści majątkowych – tłumaczy Marcin Borosz. Magistrat nie chce ujawnić, o które spółki i osoby chodzi.

Z ustaleń wynika również, że “spółki przekazywały sobie pewne uprawnienia związane z gromadzeniem odpadów. W tym celu uzyskiwały pewne dokumenty, utajniały swoją działalność, przekazywały uprawnienia po różnych podmiotach”.

Źródło: Polsat News, PAP, Gazeta Prawna

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

1 Komentarz

Skomentuj