Wątpliwości w kwestiach określonych przepisami nowelizacji ustawy o u.c.p.g. nadal jest sporo. Jedna z nich dotyczy możliwości dofinansowywania przez gminy systemu ze środków pochodzących spoza opłaty śmieciowej.

Z interpelacją w tej sprawie do Ministerstwa Środowiska wystąpił poseł Paweł Pudłowski. W odpowiedzi podpisanej prze wiceministra Sławomira Mazurka resort z jednej strony stwierdza, że system powinien się bilansować, a z drugiej zaznacza, że nie ma przepisów zabraniających pozyskiwania środków na system z innych źródeł.

System ma się samofinansować, ale…

Jak czytamy w odpowiedzi na poselską interpelację, „środki pochodzące z opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi nie mogą być wykorzystywane na cele niezwiązane z pokrywaniem kosztów funkcjonowania systemu (…) należy przyjąć, że system gospodarowania odpadami komunalnymi w gminach powinien być tak zbilansowany, aby być w pełni samofinasujący się”.

Na podtrzymanie tego założenia ministerstwo wskazuje wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku z dnia 6 listopada 2013 r. (I SA/Bk 127/13), który mówi, że prawidłowo skalkulowana opłata za gospodarowanie odpadami komunalnymi powinna z jednej strony zapewniać sprawne funkcjonowanie systemu odbioru odpadów na terenie gminy, z drugiej zaś nie powinna stanowić źródła dodatkowych zysków gminy.

Stawki opłaty śmieciowej powinny być przy tym poprzedzone rzetelną i wnikliwą kalkulacją, by pokrywały rzeczywiste koszty związane z funkcjonowaniem systemu zagospodarowania odpadami na terenie gminy.

Z drugiej strony resort podkreśla, że ustawa o u.c.p.g. nie zawiera przepisów zakazujących ewentualnego dofinansowania systemu z innych środków własnych gminy. „Reasumując, należy podkreślić, że gminne systemy gospodarki odpadami co do zasady powinny być odpowiednio zbilansowane, tak aby były efektywne kosztowo i nie zachodziła potrzeba ich dodatkowego zasilania z innych środków własnych. Jednakże istnieje możliwość dopłacania do systemu oraz obniżania stawek opłat” – czytamy w odpowiedzi na poselską interpelację.

Mogłoby się zatem wydawać, że gminy mają “zielone światło”, by dopłacać do opłaty ponoszonej przez mieszkańców.

Można dopłacać, ale nie zawsze

Nie jest to jednak takie proste, bo w odpowiedzi na interpelację czytamy również, że „ Minister Środowiska, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom przedstawicieli jednostek samorządu terytorialnego w zakresie możliwości dodatkowego pozyskiwania środków do budżetów gmin na gospodarkę odpadami komunalnymi, w nowelizacji wymienionej ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach zaproponował możliwość obniżenia stawek opłat za zagospodarowanie odpadów ze środków uzyskanych z przychodów ze sprzedaży surowców wtórnych zebranych selektywnie.”

Takie rozwiązanie to wynik kompromisu między przedstawicielami samorządowców a pierwotną propozycją Ministerstwa Środowiska, które na pewnym etapie zaproponowało możliwość dopłat z innych źródeł niż opłata śmieciowa.

Przedstawiciele korporacji samorządowych uważali, że na takie dopłaty stać by było tylko bogatsze samorządy. Władze pozostałych, bojąc się ewentualnych podwyżek opłaty śmieciowej, dopłacałyby do niej kosztem planowanych inwestycji lub wydatków bieżących.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

1 Komentarz

  1. Gmina nie jest w stanie prawidłowo oszacować koszty gospodarowania odpadami, można założyć, że w miarę rzetelnie jest w stanie wyliczyć koszt zbiórki odpadów, na które ma bezpośredni wpływ np. określając częstotliwość odbioru odpadów od mieszkańców. Niestety gmina nie jest w stanie wyliczyć rzeczywistych kosztów zagospodarowania odpadów, z tym mają problemy nawet instalacje przetwarzania odpadów. Dynamika zmian w przepisach, brak finalnych odbiorców przetworzonych odpadów, w tym surowców wtórnych, brak możliwości zagospodarowania frakcji palnej odpadów, ograniczenia w składowaniu odpadów skutkuje niekontrolowanym wzrostem cen. Niestety kolejny raz Pan Minister Mazurek powtarza banały zasłyszane gdzieś na wykładach ze studentami lub na prezentacja pseudoekspertów lub pseudoekologów. Twierdzenie, że selektywna zbiórka odpadów obniży koszt zagospodarowania odpadów to naiwność granicząca z brakiem podstawowej wiedzy i rozpoznania rynku. Koszty zbiorki odpadów selektywnie zbieranych są kilkakrotnie wyższe od zbiórki odpadów niesegregowanych, oraz przynajmniej dwu krotnie wyższe niż zbiórka wg dawnego podziału na “suchą” i “mokrą ” frakcję, ale nie wracajmy do historii. Zdecydowaliśmy się na zbiórkę z podziałem na poszczególne rodzaje odpadów co poprawia nieznacznie efektywność segregacji odpadów w sortowniach i podniesieniem poziomów recyklingu z 15 do 30% maksymalnie. Niestety na pozostałe 70% nie ma zapotrzebowania rynku recyklingowego, jest to głównie frakcja palna, która na dzień dzisiejszy w 40% ląduje w sposób pokrętny na wysypiskach. Panie Ministrze kibicując dobrej zmianie apeluję o natychmiastowe odblokowanie budowy ZTPO, co ustabilizuje ceny, które powinny być weryfikowane przez niezależny urząd regulacji odpadowej. Wprowadzone i wprowadzane nowe regulacje prawne (BDO, ROP, GOZ, monitoring, operaty p- poż., zabezpieczenie finansowe za magazynowane odpady, ograniczenia w składowaniu odpadów do 6MJ/kg, selektywna zbiórka, wzrost opłaty za korzystanie ze środowiska,..) skutkują wzrostem kosztów zagospodarowania odpadów, z czym niestety musimy się pogodzić. Wszystko będzie miało sens jedynie w uzupełnieniu o termiczne wykorzystanie odpadów, inaczej albo będzie to fikcja albo się rozjedzie i będziemy mieć Mediolan. Lokalne elektrociepłownie lub zmodernizowana energetyka o RDF, pozwolą na odzysk energetyczny ponad 6 000 000 ton frakcji palnej odpadów, i ustabilizują ceny zagospodarowania odpadów. Nie sztuka przyjmować nierealne poziomy recyklingu bazujące na szmuglowaniu surowców wtórnych do Chin lub do innych nieszczelnych krajów do których do tej pory można zaliczyć Polskę.

Skomentuj