W odróżnieniu od rządu, samorządy nie dysponują dużym budżetem, który mogą przeznaczyć na sytuacje kryzysowe, jak związana z epidemią koronawirusa. Na to nakładają się niższe niż przed rokiem wpływy do budżetów oraz obawy o zastój w inwestycjach. Problemem są też ograniczenia prawne w pomocy jaką samorządy, ale też rząd, mogą udzielać przedsiębiorcom. O tych obawach mówi dla Portalu Komunalnego Leszek Świętalski, sekretarz generalny Związku Gmin Wiejskich.

– Nasza standardowa rezerwa to 5 proc. budżetu na sytuacje kryzysowe. Nie jest to wielki zapas – mówi Leszek Świętalski. W odróżnieniu od rządu, samorządy nie dysponują budżetem, który mogą przeznaczyć na sytuacje kryzysowe, jak ta, z którą obecnie mają do czynienia – zaznacza.

Czy budżety gmin wytrzymają recesję?

Dla JST sytuacja jest podwójnie trudna, bo gminy wkroczyły w 2020 r. ze znacznymi spadkami przychodów związanych z mniejszymi wpływami, m.in. na finansowanie oświaty oraz wprowadzonych ulg o charakterze podatkowym.

Tomasz Chróstny (UOKiK): w ponad połowie gmin była tylko jedna oferta na odbiór odpadów

– To już się odbiło i będzie nadal się odbijało na budżetach samorządów. A do tego doszła ta, szczególna sytuacja – stwierdził w rozmowie z Portalem Komunalnym Leszek Świętalski, sekretarz generalny Związku Gmin Wiejskich RP.

Już wcześniej gminy zapowiadały rezygnację z części inwestycji. Obecnie stają przed dylematem czy nie rezygnować także z inwestycji dofinansowywanych ze środków unijnych. Samorządy naprawdę boją się zapaści w inwestycjach, które, jak przypomniał Świętalski, nie tylko pozwalają podnieść jakość życia mieszkańców, generują nowe miejsca pracy, ale także dodatkowy dochód dla budżetu państwa w postaci VAT i CIT.

– Strona rządowa powinna być zainteresowana, żeby gminy nie ograniczały inwestycji – uważa. – Obserwuję w gminach heroiczne zabiegi, żeby podpisane umowy czy rozpisane przetargi nadal się odbywały. Nawet w imię rezygnacji z niektórych spraw o charakterze socjalno-konsumpcyjnym, oczywiście tych generowanych a poziomie gminy – przypomniał.

Spółdzielnie wstrzymują przeglądy i kontrole, chcą zawieszenia segregacji odpadów [WIDEO]

Nie zawsze można pomóc

Jak deklaruje rząd, w czasie epidemii przedsiębiorcy będą mogli liczyć na pomoc państwa. Pojawiają się także informacje, że przedsiębiorcy mogą otrzymać pomoc również od samorządów. Leszek Świętalski przestrzega jednak i mówi, żeby „odróżniać propagandę od rzeczywistości i stanu prawnego”, który zakłada, że jakakolwiek pomoc w zakresie zwolnień i ulg dla podmiotów prowadzących działalność gospodarczą, może się odbywać wyłącznie na zasadzie pomocy de minimis.

Ta jest regulowana szczególnym prawem i udzielana na wniosek zainteresowanego. – Żeby samorządy mogły zwolnić przedsiębiorców z pewnych obowiązków finansowych, uchwała rady gminy musiała pojawić się w dzienniku urzędowym do 31 grudnia poprzedniego roku – przypomina Świętalski.

– Żeby zastosować inne mechanizmy pomocy, musimy czekać na rozwiązania specjalne. Czy takie będą, trudno powiedzieć. Bo nawet rząd w swoim pakiecie (pakiecie antykryzysowym – przyp. red.) mówi o odroczeniach, a nie umorzeniach. A to dwie różne sprawy – stwierdza.

W odpadach w dobrą stronę, ale…

Sekretarz generalny ZGW RP uważa możliwość wydania zarządzenia przez wojewodów, którzy będą mogli zmienić zasady gospodarowania odpadami (np. ilości odbieranych frakcji czy przekazywania odpadów bezpośrednio na składowisko lub do spalarni) za racjonalne działanie. – Oczekujemy jednak, że w ślad za takim zapisem pójdą inne regulacje – dodaje.

Chodzi m.in. odroczenie zasad, wynikających z nowelizacji (z lipca 2019 r.) ustawy o u.c.p.g. i niektórych innych ustaw, czy też wprowadzenie abolicji dla selektywnej zbiórki. To o tyle istotne, że w 2020 r. wskaźnik recyklingu dla wszystkich frakcji (liczony wagowo) ma wynieść 50 proc.

Czytaj więcej

Skomentuj