Tomasz Lisiecki kierował Zarządem Zieleni Miejskiej w Poznaniu od ponad 20 lat. 28 maja 2021 został zwolniony. Jak poinformował poznański urząd miasta powodem wypowiedzenia umowy o pracę jest “utrata zaufania, wynikająca z negatywnej oceny kompetencji o charakterze interpersonalnym, jak również negatywna ocena gotowości do zarządzania zmianami w zakresie działalności ZZM”.

Dyrektor ZZM w Poznaniu, został zwolniony w trybie zwykłym z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia umowy o pracę ale bez konieczności świadczenia pracy w tym okresie.
Tomasz Lisiecki pracę w poznańskim zarządzie zieleni rozpoczął tuż po studiach a stanowisko dyrektora zajmował od roku 2000.

Podczas kariery na stanowisku dyrektora wielokrotnie zasłynął z wypowiedzi, które wzbudzały kontrowersje zarówno wśród społeczników zaangażowanych „w zieleń”, radnych miejskich i aktywistów oraz wśród przedstawicieli mediów.

Społeczeństwo jest głupie a 100 letnie drzewa powinny „wylecieć”

W 2019 roku na antenie telewizji WTK Tomasz Lisiecki mówił, że „społeczeństwo jest na tyle głupie, że nie potrafi zrozumieć, że drzewo, które ma sto lat, z założenia powinno wylecieć”.

Wypowiedź ta wzbudziła wiele kontrowersji a jej autor tak wówczas tłumaczył swoje słowa: – Podałem kilka przykładów – na przykład topole, które rosną na ulicy Dąbrowskiego, czy topole, które zostały wycięte na Armii Poznań – mówił. Topola należy do wyjątkowo niebezpiecznych drzew. Ze względu na to, że bardzo szybko rośnie jest drzewem bardzo kruchym. Podobnie kruche są wierzby i brzozy. Dlatego mówiąc o drzewach nie możemy w tym momencie mówić o tym, że w pięć minut cytując moją rozmowę podsumowuje się, że powiedziałem, iż 100-letnie drzewa z Poznaniu należy wyciąć – dodawał, tłumacząc wcześniejszą wypowiedź.

Przy tej okazji do słów dyrektora poznańskiego Zarządu Zieleni odniósł się też prezydent Jacek Jaśkowiak, uznając te słowa za niefortunne i dodał wówczas: – Mnie w sumie cieszy, że państwo taką wypowiedź pokazali, bo dzięki temu możemy dyskutować o bardzo ważnych kwestiach. Pierwsza to o tym, by w Poznaniu w przypadku wycinania tych drzew informować lepiej społeczeństwo. Nie bądźmy tacy ortodoksyjni, że każde drzewo to jest coś świętego. Ja bardzo szanuję roślinność i dla mnie bardzo ważne jest żeby to była polityka racjonalna. Nie możemy pozwolić na takie dokonanie żywota, jakie może mieć miejsce w puszczy. Musimy dbać o między innymi bezpieczeństwo dzieci, przechodniów żeby gałęzie nikomu nie spadły na głowę – dodawał wówczas prezydent Poznania a dyrektor Lisiecki nadal piastował stanowisko.

W sieci zawrzało

Informacja o zwolnieniu dyrektora ZZM w Poznaniu wywołała falę komentarzy wśród mieszkańców Poznania:

– Poznań potrzebuje zmian w zarządzaniu terenami zielonymi. Na przykładzie Warszawy, Wrocławia, Krakowa wiemy, że zielenią miejską powinno się inaczej zarządzać, niż miało to miejsce w Poznaniu. By były brane pod uwagę nowoczesne trendy ekologiczne, adaptacja do zmian klimatu i wszystkie uwarunkowania, z którymi w tej chwili spotykamy się w mieście: ograniczenie koszenia, nadmiernej pielęgnacji – mówiła cytowana przez poznan.wyborcza.pl Aneta Mikołajczyk z Koalicji ZaZieleń Poznań.

Z kolei wśród komentarzy członków Grupy przeciwnej betonowym parkom, aktywnie działającej na rzecz poznańskiej zieleni czytamy: – Jeśli to prawda, to może doczekamy się bardziej przyrodniczego zarządzania parkami. – Konia z rzędem temu kto uwierzy w opisane powody zwolnienia.

Nie wszystkie opinie były tak jednoznaczne – oto wypowiedź kolejnego z członków Grupy przeciwnej betonowym parkom :  Kiedy w 2019r wystosowano do magistratu pismo z krytyka dyr. i z szerokim uzasadnieniem to otrzymaliśmy od Kierzek-Koperskiej (Zastępczyni prezydenta Poznania do 13.07.2020 – przyp. red.) odpowiedź, że to bardzo dobry dyrektor Wydziału Zieleni Miejskiej. Kiedy w 2020r dyrektor zaczął z nami rozmawiać, spotykać się w terenie, poszedł na pewne ustępstwa wcześniej niemożliwe, ostatnio uzgodnił z nami kolejne działania przez nas postulowane (np. dalsze ograniczenia koszenia trawników, tablice informujące mieszkańców dlaczego “tu się nie kosi”, pola z łąkami kwietnymi na cytadeli, ochronę stawów z traszkami na Ratajach, pozostawianie obumarłego drewna w parkach, kolejny spacer dyskusyjny w Parku Kasprowicza … to wtedy się go zwalnia. Daleki jestem od teorii spiskowej, że władzy zwierzchniej (która cholernie nas nie lubi) nie spodobało się, że zaczął nam zbyt ulegać. Przypadkowo tylko jak na sesji absolutoryjnej RM rok temu pochwaliłem po. dyr. Wydziału Ochrony środowiska Surdyka to po dwóch miesiącach Jaśkowiak go zdegradował. Bez wątpienia Lisiecki był kontrowersyjnym dyr. wydziału, nie znam szczegółów choćby jego postawy wobec przebudowy parku Szelągowskiego, podkreślam, że jednak mimo wielu zgrzytów i ostrych naszych ataków na jego politykę parkową, nie obraził się i rozmawiał z nami, potrafił zaakceptować nasze pewne wnioski i je realizować, co nie jest taki powszechne, bo mamy dyrektorów, którzy są nadęci – obrażeni, i wiele robią aby nas ignorować.

W obronie dyrektora Lisieckiego stanęła też jedna z członkiń rady osiedla Naramowice komentując sytuację słowami:

– Osiem lat mojego funkcjonowania w ro i ani razu nie zdarzyło mi się mieć pretensji do dyr. Lisieckiego – naprawdę ani razu. Wystarczyły wspólne rozmowy, wycieczki w teren, jakoś po ludzku zawsze okazało się, że żal byłoby niszczyć samosiejki przy Żurawińcu, że nie warto zmieniać w “cywilizowane” ścieżki utwardzone przez lata przedepty, że można zrobić plac zabaw w partnerstwie publiczno-prywatnym, drugi również bez zbędnej wycinki samosiejek itd. itd.

Problemy finansowo-organizacje w ZZM?

Jak podaje portal poznan.wyborcza.pl kroplą, która przelała czarę goryczy, miały być problemy finansowo-organizacje w ZZM. Ponoć sam Lisiecki był zaskoczony decyzją władz miasta.

Rzeczniczka prezydenta i UM Poznania Joanna Żabierek zapewniła, że w ciągu najbliższych dni spośród pracowników Urzędu Miasta Poznania wyznaczona zostanie osoba, która przejmie obowiązki dyrektora ZZM. – Będzie je pełnić do czasu wyłonienia nowego dyrektora – poinformowała.

Czytaj więcej

Skomentuj