Powoli kształtuje się zakres kompetencji nowego Ministerstwa Klimatu. Nie wiadomo jednak choćby kto zajmie się energetyką odnawialną w nowym rządzie. Choć niewiadomych wciąż jest sporo, jasne są najpilniejsze kwestie legislacyjne, organizacyjne i techniczne, które wymagają podjęcia zdecydowanych działań.

Krzysztof Kawczyński,
Krajowa Izba Gospodarcza

W sektorze gospodarki odpadami nastąpiły poważne zmiany w ostatnich dwóch latach, w tym zmiany prawa. Część z nich wynika ze zmian na poziomie UE, a część związana jest z reakcją na negatywne zjawiska na rynku, np. pożary składowisk czy działalność szarej strefy. W związku z tym sytuacja na rynku jest bardzo dynamiczna i trudna, a od roku 2018 r. obserwuje się silny trend zwyżkowy w kosztach gospodarowania odpadami. W rezultacie w bieżącym roku wskazać można główne problemy sektora gospodarki odpadami, które wymagają podjęcia pilnych i konkretnych działań w celu ich uporządkowania.

Po pierwsze – istnieje ogromna nadwyżka frakcji kalorycznych odpadów, w tym powstających z przetwarzania odpadów komunalnych, dla której obecnie nie ma technologicznych możliwości zagospodarowania, a odpady te nie mogą być składowane. Nadwyżka ta szacowana jest dla całego strumienia odpadów w kraju na 8-10 mln ton, w tym ok. 3-5 mln ton z odpadów komunalnych. Nawet przy rozwoju zbiórki i recyklingu, nadwyżka ta utrzyma się w najbliższych 5–10 latach.

Wydaje się więc, że właściwym kierunkiem rozwiązania tego problemu może być zgłaszane od kilku lat wykorzystanie frakcji kalorycznych z odpadów jako standaryzowanego paliwa alternatywnego do wytwarzania ciepła w istniejącym systemie ciepłowniczym w kraju. Wymagać to będzie modernizacji zainteresowanych ciepłowni pod kątem możliwości wykorzystania odpadów jako paliwa z zapewnieniem norm emisyjnych.

Po drugie – niezbędny jest rozwój selektywnej zbiórki z przygotowaniem dobrej jakości surowców do recyklingu przy zapewnieniu realnego wsparcia w zakresie pokrycia kosztów przez przedsiębiorców wprowadzających produkty w opakowaniach na rynek w ramach rozszerzonej odpowiedzialności producenta – zgodnie ze zmianami unijnych dyrektyw.

Eksperci o oczekiwaniach wobec nowego rządu (cz.1)

Na rynku gospodarki odpadami od końca 2018 r. pojawił się silny trend wzrostowy w kosztach procesów zagospodarowania odpadów, co było wcześniej prognozowane przez branżę i co jest skutkiem wielu błędów przy wdrażaniu przed sześciu laty tzw. rewolucji śmieciowej. Na to nałożył się “syndrom chiński”, związany z blokadą przyjmowania różnych odpadów z Europy oraz porządkowanie rynku krajowego w zakresie eliminacji „szarej strefy”.

W kraju mamy poważny problem z jakością zbiórki selektywnej i przygotowaniem dobrych surowców do recyklingu. Jeśli dodamy do tego brak realnego wsparcia finansowego zbiórki selektywnej przez producentów, to mieszkańcy zmuszeni są pokrywać coraz wyższe koszty, bez gwarancji, że za rok nie będzie kolejnej podwyżki. Również nie ma gwarancji, że wykonamy wysokie poziomy recyklingu i przygotowania do ponownego użycia w 2020 r. Proces ten musi zostać zatrzymany.

Po trzecie – BDO. Obecnie trwają prace i tworzone oraz testowane są specjalne moduły w bazie danych o produktach i opakowaniach oraz o gospodarce odpadami. Należy oczekiwać, że dzięki BDO na bieżąco będzie można uzyskać informacje na temat ilości zebranych odpadów, ich transportu oraz miejsca ich przetwarzania, a zatem dokładnie śledzić przemieszczanie się odpadów w zbliżonym do rzeczywistego czasie. Weryfikowana będzie również waga transportowanych odpadów.

Dobrze funkcjonująca BDO będzie odgrywała ogromną rolę w zarządzaniu odpadami na różnych poziomach, w tym kontroli i monitoringu rynku. Jednak tempo prac nad BDO w ostatnim roku jest niezwykle szybkie, co może skutkować poważnymi problemami w skutecznym uruchomieniu bazy od stycznia przyszłego roku. Zważywszy na wielkość tej bazy, jej funkcjonalności oraz stan prac nad jej przygotowaniem, istnieje zagrożenie, że termin ustawowy jej uruchomienia nie będzie realny, bo wg oceny rynkowych specjalistów, tak duży projekt informatyczny winien mieć co najmniej pół roku na wdrażanie i naprawianie ewentualnych błędów. Na ten czas należałoby przewidzieć dualny system ewidencji i innych funkcjonalności BDO, co pozwoliłoby na płynne przejście tysięcy użytkowników na system elektroniczny. Moglibyśmy wówczas uniknąć wielu poważnych problemów, które pojawią się przy wdrażaniu tak dużej bazy. Niezwykle ważne jest, aby wdrażanie BDO nie spowodowało paraliżu na rynku obrotu odpadami.

Bogusław Regulski,
wiceprezes Zarządu Izby Gospodarczej “Ciepłownictwo Polskie”

Nowemu rządowi warto zadać kilka kluczowych dla branży ciepłowniczej pytań.

Po pierwsze – regulacje znowelizowanej unijnej Dyrektywy OZE wyraźnie wskazują obszar ciepłownictwa jako bardzo istotny dla wzrostu wykorzystania energii odnawialnej. Jak ten znaczący krok będzie realizowany w polskich warunkach? Czy sfera indywidualnych źródeł ciepła uzyska wyraźny sygnał do przekształcania się w kierunku OZE? Jak ten cel będzie realizowany przez ciepłownictwo systemowe?

Po drugie – wiele mówi się o zwiększeniu nacisku na redukcję CO2 w obszarze non-ETS. Jak te działania będą przez nowe ministerstwo realizowane w Polsce?

Po trzecie – ciepłownictwo systemowe musi dokonać dużego skoku technologicznego w związku z kierunkami polityki klimatyczno-energetycznej. Potrzeba wielu inwestycji, przede wszystkim w nowoczesne i mające przyszłość źródła ciepła. Pytanie do ministra brzmi – na jakie środki i w jakich obszarach może liczyć sektor ciepłowniczy w ramach mechanizmów pomocowych UE oraz krajowych?

Sławomir Rudowicz,
przewodniczący Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami

Najważniejszą kwestią wydaje się wprowadzenie systemu BDO po uprzednim, co najmniej 12-miesięcznym, okresie wdrożeniowym oraz po ukończeniu prac nad modułem integrującym. Dlaczego? Ponieważ moduł ewidencji i sprawozdawczości BDO, który powinien zacząć działać od 1 stycznia 2020 r. nie został udostępniony podmiotom zobowiązanym do jego stosowania. Użytkownicy nie otrzymali nawet dostępu do programu w wersji demo. Oznacza to, że podmioty zobligowane do prowadzenia ewidencji odpadów za pośrednictwem BDO nie są gotowe na realizację tych obowiązków. Nie został udostępniony także moduł integrujący, co oznacza, że nie ma możliwości „spięcia” systemu BDO ze środowiskiem informatycznym funkcjonującym w przedsiębiorstwach. Wymagane są więc: zmiana ustawy o odpadach, dopuszczenie w okresie od 1 stycznia do 31 grudnia 2020 r. możliwości prowadzenia ewidencji odpadów i sprawozdawczości w dotychczasowej formie, a także udostępnienie najpóźniej w dniu 1 stycznia 2020 r. pełnej wersji programu wraz z dostępem do pomocy technicznej i możliwością przekazywania uwag praktycznych podmiotowi odpowiedzialnemu za to wdrożenie.

Kolejny postulat to wprowadzenie regulacji umożliwiających realne zagospodarowanie odpadów kalorycznych, w tym frakcji nadsitowej. Poważne deficyty w zakresie możliwości przetwarzania odpadów o kaloryczności powyżej 6 MJ stanowią bowiem podłoże znaczącego wzrostu kosztów gospodarowania odpadami komunalnymi. Jest to także źródło wielu zjawisk patologicznych, szkodliwych i niepożądanych. Rozwiązaniem jest odblokowanie możliwości składowania odpadów kalorycznych poprzez zmianę Rozporządzenia Ministra Gospodarki z 16 lipca 2015 r. w sprawie dopuszczania odpadów do składowania na składowiskach (załącznik nr 4), a także uruchomienie instrumentów prawnych (procedura środowiskowa) i finansowych dla rozwoju inwestycji służących ostatecznemu zagospodarowaniu odpadów.

Trzecia kwestia to pilne wdrożenie rozwiązań rozszerzonej odpowiedzialności producenta, z której pieniądze będą współfinansować proces gospodarowania odpadami. Obecnie podstawowa zasada, czyli „zanieczyszczający płaci”, funkcjonuje wyłącznie w sferze zapisów ustawy. Regulacja ta jest czysto teoretyczna i martwa. Mechanizm ROP powinien ten stan rzeczy definitywnie znieść.

Producenci, nie ponosząc odpowiedzialności finansowej za zagospodarowanie odpadów, nie przywiązują wagi do potencjału recyklingowego wytwarzanych produktów. Koszty poddania ich przetworzeniu pozostają poza sferą zainteresowania producentów. Jednocześnie ciężar kosztowy zagospodarowania odpadów ponoszony jest przez mieszkańców w oderwaniu od faktycznego poziomu konsumpcji (tj. faktycznie wytwarzanych odpadów – mieszkaniec wytwarzający dużo odpadów ponosi takie same koszty, jak mieszkaniec produkujący mało odpadów). Rezultatem tak zbudowanego „systemu” jest błędne i niedostateczne finansowanie procesów zagospodarowania odpadów. Rozwiązaniem jest ukończenie prac nad ustawą o ROP poprzez przyjęcie mechanizmów, dzięki którym pieniądze będą podążały „za odpadem” i trafiały bezpośrednio do systemu, tj. do odbierających i transportujących odpady, instalacji przetwarzających odpady oraz recyklerów.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

4 Komentarze

  1. tak wymyślają że za niedługo będzie wiekszy burdel jak jest chore to co chcą wdrożyć ,za biurka wymyślają a niech jeden drugi pajac przejdzie się do zakładu czy punktu skupu surowców wtórnych i zobaczy jak to wyglaąda w realiach brak słów

  2. Na razie wydaje się, że problemy odpadów ministerstwo próbuje rozwiązać z za swoich biurek , bez głębszej konsultacji ze środowiskiem i pewnie dla tego każda zmiana wiąże się z oporem środowiska.

  3. Oczekiwania branży odpadowej jak do tej pory ni jak się maiły do oczekiwań ekspertów i doradców MOŚ, na przesyłane petycje otrzymywaliśmy lakoniczne odpowiedzi w których cytowane były znane wszystkim branżowcom regulacje prawne, bez propozycji rozwiązywania zgłaszanych problemów. Słusznie ustawodawca założył płatność przez mieszkańców opłaty śmieciowej bez określenia limitów (wyjątek stanowią: gabaryty, opony, bio, oraz odpady budowlane), ma to wyeliminować pozbywanie się odpadów przez mieszkańców na własną rękę. Słuszne jest ograniczenie składowania odpadów palnych na składowiskach, niestety jest i tu dużo fikcji i hipokryzji, dalej odpady palne w najlepszym razie trafiają na wysypiska. Błędem było inwestowanie w MBPOK, gdzie podstawowym kryterium sortowania odpadów jest sito 80mm, gdzie wytwarza się frakcję podsitową, kierowaną do “kompostowania” oraz frakcję nadsitową stanowiącą wysokokaloryczny strumień odpadów palnych i tu mamy kolejną hipokryzję. “Kompostujemy” tworzywa sztuczne ( frakcja poniżej 80mm), a gdzie podział na frakcje ciężką i lekką co dla ogarniętego fizyka jest logiczne jak prac cepa. Odpady lekki w podsicie to również frakcja palna, która ni jak się ma do stabilizatu o kaloryczności poniżej 6MJ/kg. Zdecydowaliśmy się na jeden z droższych modeli selektywnej zbiórki, która nieznacznie poprawia sortowanie odpadów w porównaniu do zbiórki tzw. frakcji suchej. Wybudowane za duże miliony MBPOK powinny być przekształcone w sortownie odpadów, linie do produkcji paliw alternatywnych, kompostownie odpadów biodegradowalnych, z uwzględnieniem podziału na frakcje lekkie i ciężkie odpadów w danej granulacji ( konieczne jest uzupełnienie instalacji o separatory uwzględniające ciężar właściwy np. pneumatyczne). Na gminy przerzucono odpowiedzialność za gospodarkę odpadami, bez powiązania z producentami, oraz instalacjami przetwarzania odpadów. Jest jaskółka w planach wdrożenia BDO, ROP, niestety przy ideologicznym podejściu do poziomów recyklingu, nie przejdziemy do gospodarki bezodpadowej, GOZ, bez udrożnienia odzysku energetycznego odpadów. Należy cały strumień selektywnej zbiórki kierowany do sortowni odpadów brać do liczenia poziomów recyklingu, zaś ilość przejętych surowców do odzysku materiałowego określi rynek, reszta powinna być kierowana do odzysku energetycznego, co pozwoli na spełnienie utopijnych wymogów UE w zakresie poziomów recyklingu. Frakcja palna której nie można składować powinna być poddana odzyskowi energetycznemu. Państwa zachodniej Europy szczycą się wysokimi poziomami recyklingu wliczając do niego eksportowane odpady do Chin, Polski, Afryki i kto wie gdzie jeszcze.
    Branża oczekuje na natychmiastowe odblokowanie odzysku energetycznego odpadów w lokalnych elektrociepłowniach, i wykreślenie ograniczenia 30% w ustawie o odpadach

    • Z większością twierdzeń trudno się nie zgodzić przynajmniej na tym poziomie ogólności. Jednak jedna rzecz wymaga zdecydowanej kontry: koszty ponoszone przez właścicieli nieruchomości powinny korelować z ilością wytwarzanych odpadów i jest to do zrobienia bez ryzyka pozbywania się odpadów na tzw. własną rękę. Właśnie temu służyć rozszerzona odpowiedzialność producenta , której głównym założeniem jest włączenie w cenę produktu kosztu jego (i jego opakowania) zagospodarowania, gdy już stanie sie odpadem.
      Nieporozumieniem jest to, że kupując mało ponosi się identyczne koszty odbioru i zagospodsrowania odpadów jak wtedy gdy kupuje się dużo. To nie metry kwadratowe ani metry sześcienne wody wytwarzają odpady lecz konsumenci! a ci różnią się poziomem konsupcji a zatem ilością wytwarzanych odpadów.

Skomentuj