1 / 7

Odzysk energii drzemiącej w odpadach to wykorzystanie nie tylko potencjału energetycznego, ale także efektywny sposób zagospodarowania odpadów. To główna teza większości wystąpień podczas środowej sesji „Odzysk energii” w ramach Kongresu Envicon.

Europejskie wymogi dotyczące ograniczania emisji dwutlenku węgla oraz innych gazów cieplarnianych, konieczność dekarbonizacji i modernizacji istniejących ciepłowni oraz rosnące opłaty za uprawnienia do emisji (EU ETS) wymuszają transformacje systemową. Jednym z jej kierunków jest możliwość wykorzystania energii z odpadów.

Ciepłownictwo przyszłości

Grzegorz Wiśniewski, prezes EC BREC Instytut Energetyki Odnawialnej Sp. z o.o. mówił o ciepłowniach przyszłości. – Mamy kłopot z odnawialnymi źródłami energii. Powinniśmy zwiększać udział energii odnawialnej, ale robimy to zbyt wolno – mówił Grzegorz Wiśniewski. – Duńczycy wytyczyli kierunek wytwarzania energii cieplnej bez konieczności wykorzystania procesów spalania. To system komplementarny, w którego skład wchodzą kolektory słoneczne, magazyny energii, układy gazowe, pompy ciepła i energetyka wiatrową. Okazuje się, że koszty wytworzenia ciepła w tym kraju wcale nie są wyższe niż u nas.
IEO oraz firma RaFaKo realizuje obecnie projekt „Ciepłownia Przyszłości”, który także bazować ma na wykorzystywaniu różnych źródeł energii odnawialnej z istotną rolą magazynów ciepła. Ten projekt pilotażowy powinien dać odpowiedź czy takie rozwiązanie sprawdzać się będą w naszych realiach.

Czy potrzebujemy spalarni odpadów?

Po nim zabrał głos dr hab. inż. Grzegorz Wielgosiński, prof. PŁ, Politechnika Łódzka, który prowadził całą sesję poświęconą odzyskowi odpadów. Przekonywał on, że nie możemy mówić o zmierzchu odzysku energii cieplnej z odpadów. W Polsce nadal potrzebne są inwestycje związane z ITPOK. – Obserwujemy systematyczny wzrost ilości odpadów komunalnych. Co roku ich liczba wzrasta o około 0,5 mln ton rocznie. W 2025 roku prawdopodobnie osiągniemy poziom 15 mln ton – mówił Grzegorz Wielgosiński.
Ten trend jest zrozumiały, ponieważ jest to pochodna wzrostu konsumpcji. Średnia ilość odpadów powstająca w Europie Zachodniej jest nadal na wyższym poziomie niż w Polsce. Wobec braku instalacji termicznego przekształcania RDF i pre-RDF jest u nas tymczasowo magazynowany, ale składować tych odpadów nie można. – Od 2016 roku zgromadzono około 10 mln ton odpadów nienadających się do recyklingu, które powinny zostać przekształcone energetycznie, ale nie ma obecnie takich możliwości. Brakuje nam mocy przerobowych na poziomie około 2 mln ton rocznie – uważa profesor Wielgosiński.
Niestety część frakcji odpadowej nie nadaje się do recyklingu. Nie zmieni tego nawet wzorcowa selektywna zbiórka. 40 procent frakcji nadsitowej nadaje się do spalenia. 9 instalacji i cementownie to potencjał daleko niewystarczające, by zagospodarować te odpady. – Nieprawdą jest, że 24% odpadów jest w Polsce spalana. Te dane wynikają z niemiarodajnych danych statystycznych. W rzeczywistości jest to poziom nie większy niż 15% – uważa profesor Politechniki Łódzkiej. Obecnie w Polsce realizowane są 3 projekty (Gdańsk, Olsztyn i Warszawa). Nowe instalacje dadzą 0,5 mln ton. Potrzebne są zatem jeszcze inwestycje na poziomie dalszych około 1,5 mln ton.

Z odpadów do zielonej energii

Dr Tomasz Nowicki, reprezentujący Grupę ENERIS, uważa, że gospodarka odpadami jest źródłem zielonej energii i kluczem do neutralności klimatycznej. W swym wystąpieniu skupił się on na możliwościach wykorzystywania odpadów biodegradowalnych. – Stoją przed nami wymagania związane z dążeniem do gospodarki o obiegu zamkniętym. To „kółko” łatwo jest narysować, ale wcale nie jest tak łatwo zrealizować – mówił Tomasz Nowicki. – Zacząć trzeba oczywiście od ekoprojektowania, redukowania produkcji tworzyw sztucznych.
Technologie zagospodarowania biomasy to kompostowanie, metanizacja, utlenianie (spalanie), uwęglanie i piroliza. Każda z tych sposobów ma swoje plusy i minusy. Nowymi kierunkami jest czyszczenie biogazu do biometanu w celu dalszej jego sprzedaży oraz seperacja wodoru. – Mamy co najmniej 5 mln ton biomasy, którą można konwertować na energię. To jest potencjał, który mógłby zaspokoić 2% rocznego zużycia energii w Polsce – stwierdził Tomasz Nowicki.

Nie ma GOZ-u bez spalania

Do odzysku energii w procesie termicznego przekształcania nawiązał Szymon Cegielski z PreZero Warszawa Sp. z o.o. Oddział ITPOK w Poznaniu. Mówił on o roli i znaczeniu odpadów w transformacji energetycznej Polski.

W 492 instalacjach termicznego przekształcania odpadów w Europie przetwarzanych jest prawie 100 mln ton odpadów rocznie. W Niemczech spala się 3,3 mln ton na 10 mln mieszkańców, w Holandii 3,6, Austrii 2,7. W tych krajach poziom recyklingu jest na bardzo wysokim poziomie. A jak to jest w Polsce? Zaledwie 0,3 mln ton. – Nie da się mówić o GOZ bez spalarni – uważa Szymon Cegielski.
W jego ocenie powinno powstać nawet więcej instalacji niż to szacuje Wielgosiński. – Jeśli będzie następował dalszy wzrost ilości odpadów to powinny powstać instalacje dając łączny potencjał na poziomie około 3 a nawet 4 mln ton – dowodził Cegielski.
Barthélémy Fourment i Andrzej Bednarz z TIRU – PAPREC ENERGIES (dawniej Dalkia Wastenergy) mówili o technologii „ROCK”. I w ich przekonaniu zielona energia z opadów jest szansą dla transformacji energetycznej elektrociepłowni i zakładów przetwarzania odpadów. Dowodzili tej tezy na przykładach wdrożeń w Krośnie i Gdańsku.
O roli odzysku energii z odpadów komunalnych w gospodarce obiegu zamkniętego mówił także dr inż. Piotr Manczarski z Politechniki Warszawskiej. – Nawet jeśli osiągniemy 10% składowania odpadów, to i tak pozostanie nam około 25% odpadów, które powinny trafić do spalania – mówił Piotr Manczarski. – Nowe kraje w UE chciałyby, żeby taksonomia umożliwiałaby budowę instalacji Waste to Energy. Czy tak się stanie – to jednak pytanie do władz państwowych.

Stawiają na wodór

– Wielkopolska buduje ekosystem wodorowy od 2017 roku – mówił Jacek Bogusławski, członek Zarządu Województwa Wielkopolskiego. – Utworzyliśmy Wielkopolską Platformę Wodorową. Początkowo patrzono na nas jak na kosmitów. Obecnie nasz region jest już znany z tego, że ma taką strategię.

Dlaczego postawiono na wodór? Odpowiedź na to pytanie jest prosta. – To szansa na dekarbonizację gospodarki regionu, zrównoważony jego rozwój. To także nowe możliwości biznesowe, zwiększenie innowacyjności Wielkopolski, zielone miejsca pracy oraz promocja naszego województwa – wyliczał Jacek Bogusławski.

Wodór może być paliwem przyszłości. O perspektywach rozwoju jego wykorzystania w Polsce mówił Dariusz Pachniewski z Hydrogen Poland. – Woda to ropa naftowa XXI wieku. Technologie wodorowe niebawem będą wszędzie. To jest bowiem droga do ograniczenia śladu węglowego – stwierdził Dariusz Pachniewski. – Jesteśmy dużym producentem wodoru, ale niestety nie zielonego.

Mówił on także, że ciepłownictwo musi dążyć do zeroemisyjności i tego nie da się osiągnąć wykorzystując gaz, który może być paliwem przejściowym. Rolę docelowego paliwa – zdaniem mówcy powinien przejąć zielony wodór.

Biorecykling to sprawdzone technologie

Andrzej Sobolak ze Stowarzyszenie na rzecz recyklingu bioodpadów Biorecykling mówił o możliwych do wykorzystania technologiach i produktach recyklingu. – Naszą odpowiedzią na emisję CO2 jest biorecykling, bo te technologie już są, są sprawdzone i są akceptowalne przez Unię Europejską – powiedział Andrzej Sobolak. – Według BAT (najlepszych dostępnych technologii) mamy w ramach biorecyklingu dwie dostępne technologie – fermentację metanową i kompostowanie. Ten pierwszy proces beztlenowy daje nam wartość dodaną, która możemy wykorzystać w celach energetycznych, chemicznych, medycznych itd.

Biogazownie są istotnym elementem tworzenia regionalnego łańcucha dostaw i wdrażania technologii wodorowych – uważa prof. dr hab. inż. Jacek Dach, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu. – Sektor biogazowy posiada ogromny potencjał do wytwarzania energii, biopaliw gazowych i redukcji emisji gazów cieplarnianych. Co najważniejsze produkcja tej energii i paliw jest pełni sterowalna i kontrolowana, w żaden sposób nie należy od warunków pogodowych czy klimatycznych. To ma też niezmiernie ważne znaczenie w obniżania śladu węglowego, co staje się obecnie kluczowe – wskazywał Jacek Dach.

Mówił on także, że obecnie rynku biowodoru nie ma. Nie ma zatem sensu na stawianie na tego typu rozwiązania. Bardziej perspektywiczne wydaje się produkcja biometanu i dalszego wykorzystania go do produkcji biowodoru jako komponentu do paliw. – Polska jest światowym liderem w przemysłowej produkcji biowodoru. Chodzi o instalację w Międzyrzeczu Podlaskim (technologia ProBioGas), która powstała już w 2013 roku. Trzeba jednak powiedzieć, że ten projekt zakończył się kompletna klapą – opowiadał profesor.

Co się bardziej opłaca – pytał Dach. I sam odpowiadał, że biogaz produkuje się powszechnie w całej Europie. Produkcja biometanu jest ograniczona a biowodór wykorzystywany jest w niemalże zerowej skali produkcji. Podobnie rzecz się ma z opłacalnością produkcji. – Mam nadzieję, że rynek biometanu jednak się rozwinie, bo ma duży potencjał – mówił profesor Dach.

Sesję poświęconą odzyskowi energii zakończył panel dyskusyjny prowadzony przez Grzegorza Wielgosińskiego.

Czytaj więcej

Skomentuj